czwartek, 26 października 2017

Nie taka szara jesień - 10 pomysłów na kolorową i kreatywną jesień.

Nie taka szara jesień - 10 pomysłów na kolorową i kreatywną jesień.

Prawdą jest, że jesień można kochać, albo nienawidzić. Jestem gdzieś po środku, a ty?
Za oknem ciemno, na dworze zimno, często wietrznie a nawet i deszczowo. 
Mnóstwo liści leży tu i tam i ogólnie to tylko siedzieć w domu pod kocykiem i z kubkiem ciepłej herbaty.
Prawda. 
Tak jest jesienią, ale jest też kolorowo, chłodne powietrze ma specyficzny zapach, który odpręża podczas spacerów, a deszcz za oknem ma pozytywny wpływ na wzmacnianie relacji rodzinnych oraz rozwijanie kreatywności.
Jeśli się chce, to nie taka szara i smutna ta jesień, jak ją malują ;)

Oczywiste jest, że gdy praktycznie cały dzień trzeba spędzić w domu z dziećmi, to żeby się nie nudziły, trzeba wymyślić jakieś zadanie.
Po co wtedy sięgamy?
Oczywiście po ciastolinę, piasek kinetyczny, bunches'y, klocki lego i farby - tak przynajmniej jest u nas.
Jesień obfituje w kolorowe liście, żołędzie, kasztany, więc oczywistym jest, że z jej darów korzystamy. A co jak się skończą? 
Wtedy niezawodne są farbki.
Tak, tak, farbki najlepsze na każdą porę roku, a na jesień szczególnie.
Dlaczego?
Dają nam ogromne możliwości tworzenia za pomocą małych paluszków, dłoni, pędzelków, rolek od papieru, słomek.... 
Mogą powstać dziesiątki wspaniałych ilustracji, zwłaszcza troszkę strasznych oraz zabawnych. 
W końcu niebawem Halloween.
Halloween budzi wiele kontrowersji, osobiście uważam, że jest to kolejna okazja do zabawy dla dzieci. W końcu kto jak kto, ale maluchy uwielbiają się przebierać. Moja pierworodna córka nie może się doczekać aż wskoczy w strój czarownicy, który dla niej przygotowałam i właściwie to taki jeden dzień w roku, kiedy ona nie chce być księżniczką.
Ale o tym innym razem.

Dziś chcę podsunąć Ci kilka pomysłów na farbki, ale takich wiesz... urozmaiconych, a nie takich zwykłych, gdzie używasz tylko farbki i pędzelek. Gwarantuję, że zainteresują Twojego malucha. 
W końcu każdy nowy sposób użycia dobrze znanych i zapewne lubianych  przez dzieci (niekoniecznie przez rodziców- wiadomo, wylana woda, pomalowany stół i brudne ubrania)  farbek, zainteresuje i uatrakcyjni cały proces tworzenia.




1. Szablon (albo mazak), farbki, woda, słomki i oczywiście kartka.

Rysujemy twarze dzieci i pozwalamy dziecku za pomocą farby, wody i słomek stworzyć zabawne fryzury.
Dmuchanie przez słomkę to nie takie proste zadanie. Przekonała się o tym moja córka, która stwierdziła, ze to trudne zadanie tak mocno dmuchać.
I prawidłowo, bo to dmuchanie, to nie zwykłe dmuchanie ot tak. To świetne ćwiczenie oddechowe dla naszego malucha.





Pewnie pomyślisz - nie umiem rysować.
Nie szkodzi. Dziecko może zrobić kilka plam na papierze, rozdmuchać, tworząc z nich małe potworki, dorysować mazakiem oczy (bądź przykleić) i arcydzieło małego Picasso gotowe.
Możesz również pobrać szablony klikając na miniaturki poniżej. Przygotowałam je specjalnie dla Ciebie, tylko wiesz co - mam małą prośbę - pochwal się na naszym fanpage'u pracami, albo podeślij na maila zdjęcia.  Będzie mi ogromnie miło.

KLIK w obrazek przeniesie Cię do nowego okna :) 




2. Rolka od papieru, farbki, woda i oczywiście kartka. Mazaki, bądź ewentualnie oczy, które można kupić w sklepie papierniczym.

Kto lubi pająki? A kto się ich boi?
Tak się składa, że moje córki nie boją się "pajoków".

Bardzo prosty sposób. Nożyczkami nacinamy w połowie rolki od papieru takie jakby nóżki.
O, w ten sposób.





Następnie na dużym talerzu rozrzedzić musisz czarną farbkę z wodą (tylko nie za mocno).
Rolkę papieru maczasz w farbie, odbijasz na papierze i proszę bardzo. Gotowe!


Gdy troszkę podeschnie farba, możesz razem z dzieckiem przykleić oczy, bądź namalować mazakiem. Nie zapomnij o uśmiechu, bo przecież te wszystkie pająki, to takie uśmiechnięte zawsze na widok człowieka (zwłaszcza tego z aranchofobią) :) 





3.  Liście, farby i papier.

Liście, wszędzie liście! No jasne, w końcu mamy jesień, no nie? :D 

Stary ten sposób jak świat, ale chyba najbardziej pochłaniający uwagę dziecka.
Liście malujemy farbami i odbijamy na papierze. Naprawdę może powstać piękny obrazek.



4. Farbki, papier, pędzelek i cierpliwość.

Malujemy dłoń malucha i odbijamy na kartce papieru, po czym nie zapominamy o nitce od pajęczyny. Najlepiej jak będzie to kolorowa kartka papieru, na przykład dyniowa. Ekhm, znaczy się pomarańczowa :) 
Nici od pajęczyny powinny być białe, w naszym przypadku pierworodna się uparła, a  że to jej obrazek, to sama zadecydowała, że będą czarne :) 
Oczy standardowo - rysujemy mazakiem, albo przyklejamy.



5. Folia bąbelkowa,farbki i kartka.

Folię bąbelkową (o ile przetrwa- wiadomo, pyk pyk wciąga) pokrywamy różnymi kolorami farb. Starsze dziecko może stworzyć jakieś konkretne kształty, postacie, maluch może po prostu zrobić mozaikę. Folię odbijamy na białej kartce papieru i pozostawiamy do wyschnięcia.



6. Druciki kreatywne, liście, skrzydlaki klonu, pompon i włóczka

Pani Jesień wbrew pozorom nie była taka trudna do wykonania. Wystarczy z drucików kreatywnych przygotować postać, przymocować do niej pomponową głowę, dokleić włóczkowe włosy i oczy.
Z liści formujemy sukienkę i gotowe :)  "noski" z klonu posłużyły za skrzydełka.




7. Pająk z pompona - pompon, drucik kreatywny, oczy i włóczka, a także klej na ciepło.

  Druciki kreatywne wystarczy przedzielić na kilka części i za pomocą kleju na ciepło przymocować do pompona. Doklejamy oczy, na jednej z odnóży zawiązujemy włóczkę i mamy pajączka.



8. Biedronki z łupinek po orzechach - orzechy, farbki, bądź mazaki, klej na ciepło.

Łupinki przyklejamy na kartkę i malujemy. Proste, prawda?


9. Owady z liści - liście, skrzydlaki klonu, klej, mazak, kartka papieru.

Z liści mogą powstać nie tylko owady. Pełna dowolność, tworzycie to, co podpowiada wyobraźnia. 
U nas powstały akurat owady :) 
Ważka to moje dzieło, pozostałe Hani :) 


10. Kolorowe zakładki do książek- duże spinacze, kredki/mazaki, ciepły klej.

Jesień,  to taki czas, kiedy ma się zdecydowanie więcej czasu na czytanie. Świetnym pomysłem jest więc przygotowanie kolorowych zakładek.
U Nas powstały kolorowe kotki, ale równie dobrze mogą być to króliki, liski, motyle.
Wystarczy przygotować szablon, odrysować na kartkach i dać dziecku do pokolorowania. Później wycinanie i przyklejanie.
Nie ma nic prostszego, a zadowolenie dziecka jest ogromne, a i dodatkowym plusem jest posiadanie jedynej w swoim rodzaju, niepowtarzalnej zakładki. 





Jesień może być szara i smutna, ale zróbmy co w naszej mocy, by taka pozostała za oknem. 
W domu niech będzie kolorowa i kreatywna! 

Pozdrawiam, Milena.


czwartek, 19 października 2017

"Rok w Krainie Czarów" oraz "Liczby i kolory" od wydawnictwa Nasza Księgarnia

"Rok w Krainie Czarów" oraz "Liczby i kolory" od wydawnictwa Nasza Księgarnia

ROK W KRAINIE CZARÓW 
 Trafiła w nasze ręce magiczna książka. Niby podobna do pozostałych książek z tej serii, a jednak inna- przedstawiająca innych bohaterów i inny świat. Magiczny.


Dziś chciałabym pokazać Co nasz kolejny hit książkowy, który dołączył do pozostałych w naszej domowej biblioteczce. Mowa tu o "Rok w Krainie Czarów".


Na pierwszych stronach poznajemy mieszkańców Krainy Czarów - między innymi Czerwonego Kapturka, który zapomina wciąż o swoim koszyczku, Pazia Krotochwila - pół człowieka i pół gąsienicomotyla, Lampe Balladyna przypominającą imbryk i potrafiącą wyczarować najróżniejsze różności.
Jest także Hrabia de von Sal uważający się za najpotężniejszego maga (który tak naprawdę na magii się nie zna), Baba Jaga i jej kot, Babcia Babula, Wróżka Kwiatuszka.

Wodnik, Trąbkopotam, Mniamopotam, Dobroduszek, Smoczydło i Koniorożec, to istoty, które żyją w zgodzie z pozostałymi mieszkańcami .
A czym by była Kraina Czarów bez księżniczek?
W Krainie Czarów mieszka Śpiąca Królewna, a także Krasnoludki, Bajkopisarz, Kramarz, sympatyczny i nie straszny Wilk oraz wspomniane już na samym początku - Leśne Licho (psotnik z niego straszny).


Oczywiście nie mogłabym pominąć Wielkoluda. Biedak jest zbyt wielki, by móc zamieszkać w Krainie Czarów z pozostałymi mieszkańcami. Dlatego też dosyć często bywa w okolicy, aż pewnego razu postanawia się ze wszystkimi przywitać.

Wielkolud jest pozytywną postacią, chociaż nie ukrywam, że od pierwszej strony, moje dziecko miało co do tego wątpliwości. Zmienia na szczęście zdanie, gdy dostrzega zaangażowanie Wielkoluda w dbanie o Krainę - zbiera liście jesienią, zimą przystraja świątecznie drzewa, wiosną podlewa kwiatki.

W Krainie Czarów bałwany ożywają, Czerwony Kapturek gubi koszyczek, Babcia prowadzi bar, Koniorożec ma różową przeciwdeszczową pelerynę, a Krasnoludki kolorują liście jesiennymi barwami,.
Rok w Krainie Czarów nie jest nudny.

W Krainie Czarów można spotka Piratów, Czarownice na odkurzaczach i Pingwiny z walizką.
Mniamopotam wciąż coś zjada, a Leśne Licho file płata :)

Książka jest genialna w swej prostocie. Niby są to tylko ilustracje, ale uważam, że brak tekst jest atutem. Ilustracje są tak dopracowane, bogate w szczegóły, że dzięki temu dziecko ma możliwość interpretowania tego co się dzieje w Krainie Czarów za każdym razem w inny sposób.




Jeżeli chodzi o budowę książki - jest taka sama, co pozostałe części tej serii. Tekturowa, a każda strona  to wybrany dzień w miesiącu.
Książka wydawnictwa Nasza Księgarnia, do kupienia tuta >KLIK<


Książkę gorąco polecamy razem z Hanią :)

Pozostałe części znajdziesz tu:




LICZBY I KOLORY

 Liczby i kolory, a może kolory i liczby?

Świetna książka przedstawiająca wyprawę Królika Gustawa oraz Owieczki Leonory.
W opowieść o wyprawach naszych bohaterów, sprawnie wplątane są liczby i kolory - czyli tak jak mówi nam sam tytuł.


Jedna książka, dwie całkiem inne historie. Łączy je jedno - obie prowadzą do środka książki, gdzie bohaterowie się spotykają.
Królik Gustaw przedziera się przez gąszcze traw po to, by mały czytelnik mógł poznać liczby od 1 do 10.
Owieczka Leonora pokonuje wzburzone morza, by najmłodsi mogli poznać kolory.

Zabawne wierszyki i przygody naszych bohaterów oraz szczegółowe ilustracje zapewnią świetną naukę przez zabawę.



Moja pierworodna zna już zarówno liczby od 1 do 10, jak i kolory. Mimo to lubi tą pozycję ze względu na zabawne wierszyki i odszukiwanie poszczególnych elementów. Zna książkę już bardzo dobrze i sięgając po nią  utrwala zapis graficzny liczb. Młodsza córka bierze przykład z siostry,
ją akurat interesują barwne strony i występujące na nich postacie.

Książa wydawnictwa Nasza Księgarnia, do kupienia tutaj >KLIK<





poniedziałek, 16 października 2017

Ambicje rodzica, a szczęście dziecka.

Ambicje rodzica, a szczęście dziecka.
W zeszłym roku temat ambicji poruszyłam na portalu happykoszalin.pl
W tym roku rozwijam temat i udostępniam ponownie, a wszystko za sprawą ... ambicji i podsłuchanych rozterek rodziców.

Lubimy osiągać sukcesy - te mniejsze i te większe. 
Osiągnięcie wyznaczonego celu daje ogromnego kopa motywacyjnego, a pochwały - nie ukrywajmy - to miód na nasze uszy. Dodają nam 100 punktów do pewności siebie, uskrzydlają.
Kiedy więc i Twoje dziecko osiąga sukcesy, serce Ci rośnie i duma rozpiera - znasz to uczucie, prawda? 
Sukces dziecka to po części i Twój sukces, dlatego starasz się wciąż „inwestować” w dziecko, czasem aż za bardzo - dążysz do spełnienia swoich ambicji i zatracasz się w tym.
Lubimy także się licytować- kto ma lepiej/ gorzej, albo chwalić się tym, co posiadamy, gdzie byliśmy. Chcemy udowodnić, że stoimy pierwsi w kolejce po szczęście, albo, że to my ciągle mamy pod górkę - wszystko zależy od tego jak rozmowa się potoczy. 
„Nasze” i „my” musi być na pierwszym miejscu.

Moje lepsze od Twojego
Kiedy spotkamy się z koleżanką z osiedla, czy z czasów licealnych, a może nawet i z sąsiadką i zostanie podjęty temat  umiejętności dziecka, do upadłego mogłabyś opowiadać o swoich pociechach: 
„Moja córka w wieku 2 lat nauczyła się siusiać do nocnika”, 
„Mój syn, mając 7 miesięcy już raczkował” - wymieniać można w nieskończoność. 
Przy takim licytowaniu się zapominamy o tym, że każde dziecko rozwija się inaczej, w sposób indywidualny. 
To, że Twoje dziecko nauczyło się szybciej wyraźnie mówić, to jego sukces, z którego ty jesteś dumna i niekoniecznie kogoś innego może to interesować, zwłaszcza, kiedy radość tej drugiej mamy przygasa, bo okazało się, że jej dziecko nadal robi w pieluchy, albo wypowiada pojedyncze słowa. 
Moja córka niebawem skończy 3 lata. Do niedawna malowała kropki, kreski i kółka. 
Wczoraj przygotowała piękny obrazek - chmurkę, słońce i deszcz z tęczą. 
To o co zawsze prosiła, sama namalowała. 
Powiesz "nic wielkiego, moja córka sama już podobne rysunki wcześniej zaczęła tworzyć".
Dla Ciebie to nic wielkiego, dla mnie ogromny sukces mojego dziecka.

Dziecko jest jak płatek śniegu
Jak już wspomniałam, prawdą jest, że dziecko ma swoje niepowtarzalne tempo rozwoju. Dlaczego więc rodzice tak często porównują dzieci do siebie? 
Przecież moje dziecko ma inny bagaż doświadczeń, „zestaw” genów, a także rozwija się w innym środowisku, niż twoje - pamiętajmy o tym, zanim znów będziemy chciały udowodnić, że nasze jest najlepsze, najzdolniejsze, najmądrzejsze.
Przecież sama dobrze wiesz, że dla każdej matki jej dziecko jest najlepsze na świecie we wszystkim.

Różne oblicza szczęścia
Wyścig szczurów jest popularnym zjawiskiem w dzisiejszych czasach - w pracy, w rodzinnym domu, czy wśród przyjaciół. 
Jest to chore zjawisko, ponieważ ten wyścig, to takie błędne koło - dążenie do zdobywania (głównie) materialnych zdobyczy, poświęcając tym samym swoje zdrowie, czas i rodzinę. Ważniejsze staje się „mieć” niż „być” - mamą, córką, wnuczką, dobrym człowiekiem…
Prędzej, czy później, człowiek zdaje sobie sprawę, że ten wyścig szczurów jest niepotrzebny. Przecież nie to, co posiadam określa mnie jako dobrego człowieka. Bogatszy materialnie niekoniecznie jestem bogatszy duchowo czy emocjonalnie.
Niestety bywa najczęściej tak, że zanim człowiek się zorientuje nad szkodliwością  życia w biegu, ciągłego dążenia do dobrobytu- zdąży już przenieść to zjawisko do dziecięcego świata.
Nie słuchasz!
Chcąc być „naj”, narzucamy swoje ambicje, masę zajęć dodatkowych, byle tylko móc pochwalić się dzieckiem, jego osiągnięciami - jak jakimś trofeum. Wciąż narzucamy, żądamy, a w zamian oczekujemy wdzięczności, za te wszystkie złotówki zainwestowane w dziecko. Pytanie tylko, czy dziecko zawsze chce robić to, w co ty zainwestowałaś. Może zamiast tych wszystkich lekcji tańca, pływania, grania na gitarze i nauki języka francuskiego, wolałoby po prostu iść na zajęcia plastyczne, czy lekcje śpiewu, a może nawet gimnastyki? 
Jeśli dziecko ma osiągać sukcesy i czerpać z tego radość, to chyba właśnie ono powinno powiedzieć co chce robić, także po to, by twoja inwestycja przyniosła korzyści. Chciałabyś, żeby dziecko robiło coś wbrew sobie, byle tylko, żeby nie zrobić Ci przykrości?
Nie zawsze też musisz wspierać dziecko, przeznaczając połowę swojej pensji. Twoja aprobata, duchowe wsparcie, zainteresowanie i pochwały także mają moc - znacznie większą niż Twoje złotówki.

Co za dużo, to niezdrowo 
Zapewne często  po pracy przychodzisz zmęczona. Przeszło Ci przez myśl, że może twoje dziecko po szkole i tych wszystkich zajęciach dodatkowych też ma już dość i może chciałoby spędzić z tobą czas, chociażby się nudząc?!
Nie bez powodu poruszyłam ten temat. Niedawno rozpoczął się nowy rok szkolny, rodzice wybierają dodatkowe zajęcia dla dzieci, nie pytając ich samych o zdanie.
Stojąc w jednym z supermarketów podsłuchałam rozmowę.
„Mamo,  muszę nauczyć się pięknie czytać na jutro i mam jeszcze zadanie z matematyki - dobrze, odpowiedziała matka chłopca.
Mamo, głodny jestem strasznie wiesz?!Idziemy do domu na obiad? 
– No co ty synek, przecież zaraz masz zajęcia z judo.
A po judo może pójdziemy na pizzę? 
– Zapomnij! Po judo mamy tylko 15 minut żeby zdążyć na angielski. Ale nie martw się, po angielskim pojedziemy prosto na basen.
Mamo nie dam rady, głodny nie będę mógł się skupić.
- No po to przyszliśmy do sklepu. Bułki i jogurt powinny Ci wystarczyć. Możesz wziąć sobie jeszcze jakiegoś batona…
A będę mógł dzisiaj pooglądać bajki?
- Pewnie! Jak tylko nauczysz się pięknie czytać.
A jak nie dam rady?
- Musisz dać radę.”

Naciskamy, nie zwracając uwagi na pragnienia i potrzeby dziecka - głównie potrzebę wolnego wyboru. Zakładamy z góry, że nasz wybór będzie najlepszy i nawet przez myśl nie przechodzi nam, że dla dziecka niekoniecznie.
Naucz się słuchać
Słuchajmy nasze pociechy, wspierajmy, dajmy wybór.

Stop!
Przestań narzucać i wymagać od dzieci realizacji własnych, niespełnionych marzeń.
Osiągnięcia małe i duże - dostrzeż je! Nie pozwól, by wyścig szczurów zniszczył dziecięce marzenia i radość z małych rzeczy.

Zwolnij tempo. Zapomnij o tych wszystkich dobrach materialnych, bo one stracą z czasem swoją wartość, a czas spędzony z dzieckiem i przekazane wartości bardzo szybko zaprocentują. Posłuchaj swojego dziecka, pomóż mu rozwijać zainteresowania.
Wspieraj.

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger