piątek, 7 września 2018

GRAFOMOTORYKA - co to właściwie jest?

GRAFOMOTORYKA - co to właściwie jest?



Właśnie rozpoczął się rok szkolny. Zapewne dzieci części z Was są właśnie na lekcjach w szkole, 
a kolejna część w przedszkolu, czy w żłobku.
Nie mam też wątpliwości, że niektórzy z Was czytają właśnie ten tekst z maluchami na kolanach w zaciszu domowym.

Dzisiaj przychodzę do Was z nieco innym wpisem niż zwykle, a to wszystko za sprawą


Wpis będzie merytoryczny, z dużą ilością wskazówek. 
Gotowi?




Temat grafomotoryki jest wciąż tematem popularnym, a to wszystko za sprawą problemów jakie się pojawiają w momencie rozpoczęcia przez dzieci przygody z pisaniem, czy rysowaniem.

Czym właściwie jest GRAFOMOTORYKA?

Zapewne spotkaliście się z tym określeniem, ale dla uściślenia – to nic innego jak prawidłowa sprawność manualna rąk, zwana inaczej lokomocją małą.
Mówiąc prościej, to po prostu właściwe tempo wykonywanych czynności, właściwa precyzja ruchów dłoni i palców.
Umiejętności grafomotoryczne dziecka ukazują dorosłym dojrzałość poznawczą oraz poziom rozwoju mechanizmów motorycznych dziecka.

Zatem czym jest MOTORYKA?

Motoryka to ogólna sprawność fizyczna człowieka do wykonywania różnego rodzaju działalności związanych z ruchem. 

Umiejętności składające się na sprawność fizyczną ewoluują intensywnie od momentu narodzin aż do późnej starości (czyli do momentu gdy następuje regres).
Motoryka jest cechą nabywaną, którą należy kształtować poprzez nieustanny swobodny ruch i różnego rodzaju działania sterowane, zamierzone, dzięki którym poprawia się sprawność ruchowa ciała.



Układ motoryczny dziecka to dwie współistniejące i w pełni skorelowane ze sobą motoryki.

Motoryka mała – a więc wszelkie ruchy palców i dłoni, ruchy, które do uzyskania pożądanej precyzji wymagają ogromnego skupienia i koncentracji uwagi, jak na przykład lepienie, pisanie, czy wycinanie.

Motoryka duża – to nic innego jak obszerne ruchy angażujące całe ciało lub znaczna jego część. Tutaj jako przykład mogę podać najpopularniejszą czynność - chodzenie, czy jazda na rowerze. Najprościej mówiąc, motoryka duża jest codzienną aktywnością ruchową dziecka.


Do czego zmierzam?

Powtarzam często, że każde dziecko jest inne i to jest święta prawda. 
Jako przykład mogę podać moje dwie córki – od tego samego ojca i tej samej matki, a dwie całkiem odmienne osobowości, zdolności i tempo rozwoju.
Zarówno przy pierwszym dziecku, jak i drugim pozwalałam na stopniowe zdobywanie umiejętności. Wyczekiwałam momentu aż dziewczyny przekręcą się na brzuszek, usiądą, zaczną chodzić. Niczego nie przyspieszałam, ale też nie ograniczałam. 
Pozwoliłam na swobodny rozwój. 
Kiedy już były większe, pozwalałam na eksplorowanie świata. Sama do tego zachęcałam pobudzając ciekawość, która leży w naturze małego człowieka. 
Poznawanie świata było powiązane ze sprawdzaniem swoich umiejętności – a więc skakanie, bieganie (tak często nieuważne), które wiązało się także z moim stresem.
Pozwalałam.
Wspierałam i nadal to robię.
Rodzicielska asekuracja podczas sprawdzania przez dziecko swoich umiejętności, czy uczenia się nowych rzeczy daje poczucie bezpieczeństwa, ale także wiarę we własne siły. A co za tym idzie? Pomagamy dziecku się rozwijać.
Rozwój potrzebuje czasu oraz naszej cierpliwości – dłuższe spacery, oczy dookoła głowy, bieganie za dzieckiem, więcej czasu spędzonego przy sprzątaniu po wspólnym przygotowaniu śniadania.
Dla nas to nic wielkiego, to chwila, a dla dziecka ogromny krok ku rozwojowi i samodzielności.





Dlaczego o tym wspominam?

Wszystkie te czynności, które na pewno Wasze maluchy wykonują podczas spaceru kształtują motorykę dużą.
Rzucanie kamieniami, czy zebranymi kasztanami. Wspinanie się na murek i próbowanie przejścia po nim utrzymując równowagę, wskakiwanie na każde mijające schodki, przeskakiwanie przeszkód, czy nawet wymachiwanie kijem.

Czynności wykonywane w domu – skubanie skorupki jajka, smarowanie chleba masłem, odkręcanie i zakręcanie nakrętek, zwijanie naleśnika w rulonik, czy nawet zwykłe turlanie owoców, czy warzyw. 
Wymienione czynności wpływają na rozwój motoryki małej, a więc ćwiczenia kształtujące umiejętności napinania mięśni i rozluźniania napięcia mięśniowego, a także doskonalenie płynności i swobody ruchów nadgarstka, przedramienia i ramienia.

 Wystarczy zapewnić odrobinę swobody przy codziennych czynnościach, czy podczas zabaw, by dziecko miało możliwość rozwoju, zdobywania nowego doświadczenia, a także wbrew pozorom – nauki samodzielności.

Czytając to pewnie zastanawiacie się dlaczego wybrałam taki a nie inny temat na wpis.
W końcu w ofercie CRP jest wiele innych interesujących kursów, które zapewne dałyby mnóstwo pożytecznej wiedzy.

Zdecydowałam się na temat grafomotoryki nie tylko po to by odświeżyć swoją wiedzę, ale żeby także móc zwrócić Waszą uwagę na pewną rzecz.

Nie wiem czy pamiętacie te czasy, kiedyś nie było miejsca na rywalizację między rodzicami. Nie było wyścigu szczurów, nacisku na "moje dziecko jest naj". 
Najlepsze, najbystrzejsze, najzdolniejsze. Dzieci spędzały czas na zabawie. 
Teraz się to trochę zmieniło.
"Moje dziecko w wieku pięciu/sześciu lat już czyta, pisze, recytuje".
W porządku. Być może tak jest.
Jednemu dziecku mogło przyjść nabycie tych umiejętności bez wysiłku, za pomocą odpowiednich zabaw, tak innemu nabycie tych umiejętności było okupione płaczem, krzykiem i frustracją osoby, która tak bardzo chciała by jej dziecko było lepsze od dziecka koleżanki.

Nie mam oczywiście nic przeciwko temu, by rodzice spędzali czas z dziećmi w domu przy pisaniu, wycinaniu, rysowaniu. 
Wspólne tworzenie jest dobrym sposobem zarówno na naukę nowych umiejętności, jak i na mile spędzony czas razem. Zdecydowanie więcej przynosi to korzyści niż oglądanie telewizji.
Poza tym, w przedszkolu również dzieci  tworzą- wycinają, wydzierają, rysują. 
Jeśli maluch musi zostać w domu, to dlaczego nie spróbować nadrobić tego, czego nauczyłoby się w przedszkolu?

Takie podejście jest dobre. W końcu każdy chce by dziecko miało dobry start w szkole. Ale! Najważniejszą kwestią w zdobywaniu nowych umiejętności, w tym przypadku grafomotorycznych, czyli tych odpowiadających później za naukę pisania, jest sposób w jaki ćwiczycie zdolności dziecka. 
Najefektywniejszym sposobem nauki u dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym jest zabawa.
To właśnie zabawa jest źródłem poznawczym i kształcącym. 

Jest naturalną skłonnością dziecka.
Dzięki niej wspólnie z dzieckiem spędzacie miło czas i jednocześnie przemycacie wiedzę, lub pomagacie utrwalić nowo nabyte umiejętności.


Co z tym pisaniem?

Nie wiem czy wiecie, ale odpowiedni wiek na naukę pisania przypisuje się dzieciom w wieku 7 lat. 
Mówi się, że dziecko osiągnęło dojrzałość do nauki pisania. Konkretyzując – dziecko potrafi rozpoznać, porównać i odtworzyć znaki graficzne uwzględniając ich specyficzne cechy, umie odtworzyć znaki graficzne w miejscu określonym na powierzchni kartki z zachowaniem kierunku. 
Dziecko nie ma problemów z koordynacją ruchów ramienia, przedramienia, nadgarstka, dłoni i palców w procesie pisania, ma właściwe tempo pracy. 
Ponadto jest zainteresowanie tekstem pisanym, jest wytrwałe w wykonywaniu określonych czynności i uparcie dąży do celu- pokonuje napotkane na drodze do jego osiągnięcia trudności.

Pamiętamy jednak o tym, że każde dziecko jest inne, a co za tym idzie? Dziecko w wieku 6 lat może już osiągnąć dojrzałość do nauki pisania.

Na początku tego wpisu wspominałam, że najważniejsze to dać dziecku czas na swobodny rozwój, na zdobywanie określonych umiejętności w momencie, gdy dziecko będzie po prostu na to gotowe. Dlatego też nie strofujmy dzieci, nie przymuszajmy ich do nabywania umiejętności na które nie są gotowe.
Nauka pisania jest naprawdę bardzo skomplikowanym procesem. 
Przygotujmy więc nasze dzieci do tego, by w momencie osiągnięcia dojrzałości do pisania podołały trudnościom, które mogą się pojawić. 
Róbmy to przede wszystkim przez zabawę, by ta nauka w ogóle, nie tylko nauka pisania, nie kojarzyła się z przymusem i negatywnymi emocjami.

Jakiś czas temu udało mi się wyrwać na kawę z koleżankami, które mają dzieci w podobnym wieku do moich dziewczynek. Mogę śmiało powiedzieć, że wszystkie podzieliły się na dwa obozy. 

Na takie co panikują – moje dziecko nie chce pisać, bazgroli, krzyczy na widok kredek, co to będzie jak pójdzie do przedszkola/szkoły. 

Drugi obóz to matki, które na luzie podchodziły do kwestii nauki pisania – po co będę się denerwować w domu, jak w szkole wszystkiego nauczą. 

Ja byłam gdzieś tak pomiędzy. Może wynikało to z posiadanej wiedzy – w końcu z wykształcenia jestem nauczycielem, a może po prostu z pewności swoich dzieci i siebie. Znam ich możliwości, znam ich umiejętności i wiem, że jakkolwiek by nie było, ja im pomogę pokonać napotkane trudności. 
Póki co pozwalam im na wiele rzeczy, głównie na pomoc w kuchni. Efekt tego jest taki, że mam naprawdę dużo do sprzątania, ale dzieci się nie nudzą, bawią się jednocześnie wyrabiając precyzyjne ruchy motoryki małej, a i przy okazji mogę pochwalić się naszyjnikiem z makaronu, ilustracjami na tacy z mąką, a także chęcią ze strony dzieci do pomocy przy śniadaniu, czy kolacji.
Spacery również bywają długie. Zbieranie i rzucanie kamyków, przeskakiwanie przez kałuże, czy "przeszkody" na dróżce leśnej, wejście i zejście z każdych napotkanych schodów na mieście, czy pisanie po piasku kijkami.
Wydają się to zwykłe czynności, a ile potrafią dać radości i przy okazji wpłynąć na rozwój pewnych umiejętności.


Wiesz co jeszcze jest ważne, gdy chcemy wspierać dzieci?
Proszenie o pomoc, gdy pomimo chęci nie jesteśmy w stanie pomóc.
Proszenie o pomoc nie jest powodem do wstydu. Nie liczy się to co powie ciotka, sąsiadka, czy koleżanka. Liczy się to, by razem z dzieckiem poradzić sobie z problemem, który się pojawił, by w przyszłości dziecko miało równe szanse ze swoimi rówieśnikami w starcie w szkole.

Pewnie nie raz porównujesz swoje dziecko z dzieckiem koleżanki, czy kuzynki, sąsiadki. 
Nie wstydź się tego, ponieważ niekoniecznie może to wynikać z chęci bycia lepszym, lecz z troski o swoje dziecko. 
Zastanawiasz się, czy wszystko w porządku jest z twoim dzieckiem, które ma 3 lata i ogranicza się do swoich określeń na różne przedmioty i osoby, zamiast mówiąc poprawnie i wyraźnie, tak jak trzylatek twojej sąsiadki. 
Zastanawiasz się, czy twoja pięcioletnia córka nauczy się wreszcie rysować twoją podobiznę tak, jak to robi pięcioletnia córka koleżanki. 
Takie wątpliwości są naturalne u rodzica. 
W końcu zależy Ci na tym, by twoje dziecko umiało poradzić sobie z nowymi zadaniami, czy to w domu, czy w przedszkolu. 

Pozwól więc mu poradzić sobie z tym wszystkim na swój sposób.
Dziś możesz przypominać na ilustracji meduzę, za miesiąc postać z figur geometrycznych, za pół roku w ilustracji dziecka rozpoznasz siebie.


Trening czyni mistrza!

Czy robiąc po raz pierwszy jakąś potrawę, wyszła Ci ona idealnie?
Ktoś odpowie śmiało TAK. Ty odpowiesz NIE, ale to nie jest powód do wstydu. 

Zmierzam do tego, że aby osiągnąć pewną umiejętność, a nawet perfekcję, należy dużo ćwiczyć. 
Tak jest też w przypadku dzieci. Różnica jest taka, że dorośli mogą osiągnąć perfekcję, ponieważ mają już rozwinięte wszystkie umiejętności potrzebne do jej osiągnięcia. 
Natomiast dzieci muszą najpierw opanować konkretne umiejętności, by dopiero później przy ich pomocy zacząć próbować osiągnąć pożądany cel.

Pozwólmy więc ewoluować dziecięcym ilustracjom od meduzy, do postaci człekopodobnej i zachwycajmy się za każdym razem, gdy taką ilustrację wręcza dziecko. Dzięki temu uwierzy w swoje możliwości, będzie powtarzać tę czynność, a nie poddawać się na starcie, bo przecież mogło zrobić to lepiej.

Pozwól mi mamo!

Rysowanie palcem po tacy na której wysypana jest bułka tarta, czy mąka jest dużo większą atrakcją niż rysowanie kredkami. 
Rozsypywanie ryżu, kaszy, soli, piasku jest brudzącą zabawą, ale jednocześnie skupiającą dziecko na małych ruchach palców. 
Ugniatanie ciasta na pierogi, zawijanie naleśników, robienie kulek ze starych gazet, nawlekanie na nitkę makaronu, czy nawet wspólne robienie bransoletek z koralików, to tylko kilka pomysłów na wspólną zabawę usprawniającą motorykę dzieci, a co za tym idzie – umiejętności grafomotorycznych.

Poprawianie szlaczków, czy konturów rysunku jest dużo ciekawsze na suchościeralnych tablicach, odkrywanie liter za pomocą otwieranych okienek, czy odkopywania zapisanych liter z bułki tartej jest zabawniejsze niż przyswajanie tej wiedzy poprzez ciągłe spoglądanie na zapisaną literę.




Literka A wycięta z ananasa, czy odkopana z bułki tartej utkwi lepiej dziecku w pamięci. Tak samo zapisana literka B, która wyleci z pękniętego balona. Literka C zaczepiona do cukierków.
Wspólne zakupy w sklepie papierniczym mogą również zachęcić dziecko do pisania/rysowania – pachnące kredki, czy kredki z ulubionymi postaciami z bajek sprawią, że dziecko chętniej po nie sięgnie, a i będzie odczuwać satysfakcję z tego, że samo te przybory wybrało.

Wiem, że czasem w natłoku obowiązków łatwiej jest iść drogą na skróty. 
Jednak trzeba mieć na uwadze, że wybierając inne sposoby, siląc się na kreatywne podejście, są większe efekty.
Oprócz świetnej zabawy przemycamy dziecku nową wiedzę, utrwalając jednocześnie poszczególne umiejętności.

Wiem również, że czasem brakuje nam pomysłów, po całym dniu pracy, czy ogarniania domu i dzieci nie mamy siły na kreatywne pomysły. 
Dlatego też chciałabym ułatwić zadanie wszystkim tym, którzy chcą kreatywnie "pracować" z dziećmi w domu .
Czy chcielibyście wpis z całą masą prostych czynności wraz z opisem na co konkretnie wpływają? 
Zbiór codziennych czynności, pomysły na zabawy wraz z opisem ich wpływu na motorykę dziecka.

Jeśli jesteście chętni na taki wpis, poproszę o komentarze, wiadomości, a nawet aktywność na Facebooku.
Dzięki temu będę wiedziała, że mój czas poświęcony przy tworzeniu takiego wpisu będzie doceniony :)


______________________________________________________


Przy okazji chciałabym podziękować CENTRUM ROZWOJU PERSONALNEGO WE WROCŁAWIU za możliwość wzięcia udziału w szkoleniu.

Temat dobrze mi znany, w końcu poruszany na studiach, ale po sześciu latach przerwy fajnie było przypomnieć sobie konkretną wiedzę, sprawdzić ją za pomocą testów i jeszcze móc się nią z wami podzielić.

E-learning kiedyś wydawał mi się nieco dziwny. 
Niby jak się mogę czegoś nauczyć, czy przypomnieć wiadomości przy użyciu komputera, internetu, telefonu? Czy ta wiedza będzie wartościowa?
Spróbowałam i się przekonałam.
Powiem szczerze, że to jest wygodne. 

Naprawdę. 
Konkretna dawka wiedzy, którą mogę pochłonąć w dogodnym dla mnie momencie – kiedy młodsza zaśnie przytulona i nie mogę się ruszyć, a więc za pomocą telefonu, również podczas długiej podróży, czy wieczorem, kiedy wszyscy śpią. 
To także oszczędność czasu. 
Nie muszę przesiadywać w bibliotece, wertować całego internetu w znalezieniu odpowiedzi na konkretne pytania. Przepisywać, kserować..
Wybieram czas i miejsce i czytam, notuje i cieszę się, że znalazłam to, czego szukałam, a w dodatku mogę się podzielić z wami odświeżoną wiedzą.

Kliknijcie na stronę i sprawdźcie ofertę. Może coś dla siebie znajdziecie :) 
Sama zastanawiam się nad  skuteczną reklamą na FB .

Do następnego wpisu :) 



niedziela, 2 września 2018

ROK NA TARGU - Wydawnictwo Nasza Księgarnia

ROK NA TARGU - Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Tekturowe książki z barwnymi ilustracjami są przez Nas lubiane. Zwłaszcza te książki, które dają Nam pełną dowolność w ich interpretacji.
Seria książek wydawnictwa NK - "Rok w..." jest wyjątkowa. 
Każda książka z tej serii przedstawia 12 miesięcy w wybranych miejscach - w lesie, na wsi, w przedszkolu, czy nawet w krainie czarów. Przez te 12 miesięcy, w każdym z tych miejsc wiele się zmienia, wiele się dzieje.
Dzięki temu dziecko utrwala pory roku, dostrzega różnice jakie zachodzą i przy okazji sam interpretuje to co znajduje się na ilustracjach.

W Naszej bibliotece mamy już cztery części, które znajdziecie tutaj:

Zarówno młodsza, jak i starsza córka z wielką chęcią sięgają po "Rok w ...", opowiadają, szukają poszczególnych zwierząt, przedmiotów, osób. Dlatego z wielkim entuzjazmem zasiadły do kolejnej części.


ROK NA TARGU
Jola Richter-Magnuszewska
Nasza Księgarnia



Na targowisku dużo się dzieje. Nie ma co ukrywać - tego typu miejsca są dzieciom obce. Centrum handlowe lub supermarkety są kojarzone z miejscem na zakupy. 


Pierwsze strony książki przedstawiają osoby przebywające na targowisku. Na kolejnych stronach obserwujemy jak targowisko zmienia się w przeciągu czterech pór roku, a tym samym zauważamy, że sprzedawane produkty się zmieniają w zależności od pory roku.


Dziecko uczy się czym jest przemijanie i że ma ono swój porządek w naturze. Uczy się także nazw miesięcy, pór roku, nazw owoców i warzyw występujących latem, czy jesienią. Na ilustracjach dostrzega również relacje między ludźmi biorącymi czynny udział w funkcjonowaniu targu.


Na końcu książki znajduje się zadanie dla spostrzegawczych dzieci. Muszą pomóc właścicielom odnaleźć swoich pupili. Oprócz tego na ilustracjach należy odszukać kilka szczegółów, a co za tym idzie - dziecko skupia swoją całą uwagę na tym co się dzieje, kilkukrotnie wraca do pierwszych stron książki by odnaleźć konkretne osoby i tworzy. Tworzy historię, za każdym razem inną, dzięki czemu rozwija swoją wyobraźnię, utrwala słownictwo i ćwiczy spostrzegawczość.




ROK NA TARGU jest świetną pozycją, dlatego też gorąco polecamy zarówno tą, jak i pozostałe części tej serii.



sobota, 1 września 2018

Pucio na wakacjach - Wydawnictwo NASZA KSIĘGARNIA

Pucio na wakacjach - Wydawnictwo NASZA KSIĘGARNIA
PUCIO NA WAKACJACH
Marta Galewska- Kustra
Wydawnictwo NASZA KSIĘGARNIA


Szkoła już za pasem. Mam nadzieję, że wakacje minęły Wam aktywnie i radośnie :)
Nie wiem czy wiecie, ale na wakacjach był również Pucio. 
Nasz mały bohater wybrał się na Kaszuby oraz nad nasze, polskie morze.


Pucio na wakacjach spędza z rodziną aktywnie czas, odkrywa to, czego jeszcze nie odkrył, poznaje nowe miejsca, a wszystko zaczyna się od zapowiedzianej niespodzianki jego cioci.

Ciocia zadbała, by podczas wakacji nikt się nie nudził - jazda kamperem, nocowanie w namiocie, wycieczki rowerowe, odkrywanie leśnych skarbów, zwiedzanie latarni morskiej, czy pływanie statkiem pirackim dostarczyły mnóstwo wrażeń.



Pucio na wakacjach, to kolejna część przygód tytułowego bohatera, którego stworzyła Marta Galewska-Kustra.
O poprzednich częściach możecie przeczytaj tutaj:

Przygody Pucia dostarczają maluchowi historie pełne przygód, nową wiedzę, a przede wszystkim zachęcają do mówienia, a w przypadku tej książki - do odpowiedniego wymawiania poszczególnych głosek.

Książki o Puciu mają w sobie to coś. To coś, co prowokuje malucha do mówienia, powtarzania, dzięki czemu świetnie wszystkie książki spełniają swoją rolę. Pyzaty bohater i jego rodzina przeżywają mnóstwo przygód, które są bliskie dziecku - wycieczka do babci i dziadka, urodziny, zabawy na śniegu, wakacyjne przygody - wszystko to sprawia, że książkowych bohaterów maluchy darzą większą sympatią.


Książka jest tej samej budowy, co poprzednie. 
Jest tekturowa, szata graficzna nie jest zmieniona - piękna i przejrzysta.

Wydawnictwo NASZA KSIĘGARNIA

Gorąco polecamy!



Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger