poniedziałek, 3 czerwca 2019

Małe RYSOWNICZKI- BIC KIDS

Większość z Was wie, że oprócz domu, pracy, bloga, zajmuję się jeszcze rysowaniem.
W sumie do tego rysowania niedawno wróciłam i to za sprawą starszej córki. Gardziła kolorowankami, za to rysunki mamy były zawsze dużo ciekawsze. Sam proces rysowania ją wciągał, wyciszał i pobudzał dziecięcą wyobraźnię.
To właśnie dzięki niej przypomniałam sobie jak bardzo rysowanie mnie odprężało, sprawiało radochę jak małemu dziecku.
W ten sposób powstały rysotwory, a później Pani Panda.
Jednak nie o tym dzisiejszy wpis.

Hania szybko zaczęła sobie świetnie radzić z rysowaniem. Jej młodsza siostra również lubi to robić, jednak nie aż tak bardzo to ją wciąga, jak jej siostrę. Nie zmienia to jednak faktu, że sięga po kredki, nie wiem czy tylko po to, by rozładować się (prace młodszej są bardzo ekspresyjne), czy po prostu chce naśladować siostrę.

Tak czy inaczej dbamy o to, by te dziecięce zafascynowanie tworzeniem, pielęgnować. Nawet jeśli jest to chwilowe, podsuwamy książeczki z instrukcjami jak prosto coś narysować (będzie niebawem o tym wpis), czy po prostu podsuwając nowe kredki, mazaki, czy pastele i farby.
Co jak co, ale w naszym domu bardzo szybko te przybory się kończą, a i takie przybory bardziej cieszą niż słodycze...
Dlatego głównie powstał zamysł Rysowniczki testują.

Nie przeciągając.
Dziś chcemy zwrócić Waszą uwagę na BIC KIDS.
Jednym z supermarketów natrafiliśmy na okazyjne ceny. Markę BIC lubię, a z serią BIC KIDS nie miałam do czynienia wcześniej. Stwierdziłam, że moje dziewczyny podołają zadaniu i przetestują.


Na zdjęciu widzicie Nasz zakup. Nie da się ukryć, że jest coś i dla mamy - metaliczne pisaki.


Pastele.
Pastele, jak to pastele. Jedno z nimi jest pewne - brudzą. Jednak nasycone barwy przyciągają wzrok i kuszą, by po nie sięgnąć.

Efekt jaki dają na kartce rzuca się w oczy i cieszy. Z resztą sami oceńcie.

Jakie wrażenia?
Hania stwierdziła to, co przed chwilą sama napisałam.
"Brudzą i trzeba uważać, by nie pobrudzić za bardzo białej kartki, ale maluje się fajnie. Są grube i lepiej maluje się nimi duże obrazki".

Śmiało mogę też stwierdzić, że  nadają się dla maluchów. Są miękkie w dotyku i dobrze trzymają się w dłoni. Są grubsze i jeszcze do tej pory nam nie popękały, a używamy ich naprawdę dużo. Zwłaszcza młodsza, która zdecydowanie wybiera to, czym najwygodniej i najwyraźniej się rysuje. 
A tak jak wspominałam, barwy są naprawdę nasycone, w dodatku nie rozpuszczają się w dłoni, również się nie łamią.


Flamastry
Magiczne flamastry dojrzała pierwsza Hania. Zastanawiała się dlaczego są magiczne. Czyżby to za sprawą brokatu?

W domu odkryła, że to niestety nie brokat czynił je magicznymi.
Niestety, bo przecież brokat i blask przy każdej pracy dodaje uroku :)  Zmyliło Nas opakowanie.
Flamastry są magiczne, ponieważ można nimi robić magiczne sztuczki, jak na przykład po wybranym kolorze malować białym mazakiem. Naprawdę fajne powstają z tego prace. Dzięki temu można skupić się na detalach albo po prostu wymazać, gdy wyjedzie się za linię.
Fajny bajer dla przedszkolaków.


Metaliczne pisaki.
No cóż tu dużo pisać - są metaliczne i dla osób zajmujących się głównie sketchnotkami będą fajnym dodatkiem.
Są to także nowe możliwości dla dzieci - coś nowego. Wystarczy czarna kartka i metaliczne pisaki, by stworzyć coś magicznego :)

Wpis nie jest sponsorowany.
Chciałabym wiedzieć, czy takie wpisy Wam się podobają - adres mailowy znajdziecie w zakładce "kontakt". Oczywiście zapraszamy Was na Facebook- Rysotwory.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger