środa, 11 października 2017

Wesele - impreza z dzieckiem, czy raczej tylko dla rodziców?

Wesele jest imprezą, którą para młoda i ich rodzice bardzo się przejmują.
Nic dziwnego, w końcu każdy chce dogodzić temu, kto przybył na uroczystość zaślubin. 
Niegdyś na wesela zapraszano całe rodziny - małżeństwa wraz z dziećmi i nie mówiono o tym, że to jakiś problem. Z czasem jednak weszła nowa moda - wesela bez dzieci.
Źródło zdjęcia

Są plusy i minusy takiej imprezy.
Z jednej strony dzieci nie biegają między tańczącymi gośćmi, z drugiej strony, nie każdy może sobie pozwolić na wesele bez dzieci. 

Niby rodzice powinni pilnować swoje pociechy na tego typu imprezie, a w praktyce niekoniecznie to wychodzi. 

Kwestia miejsca siedzącego dla dzieci też nie zawsze jest jasna, bo przecież jak miejsce siedzące, to i nakrycie, a jak nakrycie, to wydatek jak na osobę dorosłą, a przecież dziecko nie jest w stanie raczej zjeść tyle co dorosły. Niby to takie jasne, a jednak nie we wszystkich lokalach praktykowane są "połówki" cen. Dlatego też czasem para młoda ma twardy orzech do zgryzienia.

Planując wesele, trzeba dokładnie się zastanowić, co zrobić, by każdy z gości był zadowolony.
I tutaj wspomnę, że na ostatnim weselu co byliśmy, świetnie sprawdził się kącik dziecięcy - całe mnóstwo zabawek, gromadka dzieci i zmieniające się osoby dorosłe do pilnowania. I dorośli zadowoleni i dzieci.

Nie mogłabym ominąć kwestii alkoholu - to też jest ważne, bo jeśli oboje rodzice idą z zamiarem jego spożywania, to nie trzeba odpowiadać sobie na pytanie czy wziąć ze sobą dziecko, ponieważ to jest oczywiste, że dziecko powinno zostać pod opieką kogoś bliskiego w domu. Okazja do wypicia nie jest argumentem przemawiającym za tym, by mając dziecko pod swoją opieką, spożywać alkohol. Ale tego chyba nie trzeba wyjaśniać. Co innego, jeśli jeden rodzic zachowa trzeźwość.
Nie powiem Ci, czy masz na wesele zabrać dzieci ze sobą, czy nie. 
Decyzja należy do Ciebie i zanim ją podejmiesz, musisz wziąć pod uwagę wiele czynników, ale powiem Ci co my postanowiliśmy i czy byliśmy z tej decyzji zadowoleni. 

Kiedy ostatnim razem byliśmy na weselu u przyjaciół, Hania miała ledwo skończone dwa latka, a ja już chodziłam z ciążowym brzuchem. 
W tamtym momencie wesele z dzieckiem było troszkę męczące. Nie oszukujmy się, energiczny dwulatek, pełna sala tańczących gości i ja ze sterczącym brzuchem. Razem z mężem dzieliliśmy się obowiązkami. Raz on, raz ja- biegliśmy na zmianę za Hanią na samym początku imprezy. Później, każda piosenka była nasza. Tańczyliśmy we trójkę na parkiecie i nawet nie czuliśmy się z tym głupio, że wywijamy z balonami, czy z dzieckiem na rękach. Było nam wesoło i wspominam tamte wspólne wesele bardzo pozytywnie. Ani hałas, ani tańce nie wymęczyły Hani, była wciąż uśmiechnięta i chciała tańczyć jeszcze więcej. Wytrzymaliśmy na pełnych obrotach do 23. Zabierając się z sali, Hania biegała ze starszymi dziećmi za balonami. W domu jeszcze tańczyła podśpiewując sobie pod nosem i poszła spać od razu, jak tylko przytuliła poduszkę.
W planach mieliśmy zostawić małą pod opieką dziadków, ale los tak chciał, że ani jedni nie byli dostępni, ani drudzy. Tak więc nasze imprezowanie skończyło się bardzo wcześnie. Na poprawinach było jeszcze weselej - zabawy dla dzieci, konkursy, zawody. Dla Hani była to nowość i całą imprezę długo wspominała.

W tym roku wybraliśmy się na wesele matki chrzestnej naszej Mai. Hania była podekscytowana, tańczyła bez przerwy, poznała nowe koleżanki, tym razem nie było potrzeby biegania za nią, bo sama doskonale wiedziała, że nie może odejść od nas za daleko. Wciąż była w zasięgu naszego wzroku. Natomiast Majka... hmmm. No właśnie. Majka miała skończony rok. Biegała za siostrą, a że należy do odważnych dzieci, zaczepiała gości, a co za tym idzie - nie mogłam odstąpić jej na krok. Białe obrusy, wstążki na krzesłach i sztućce gdzieś na brzegu, nie wspominając już o kwiatach, to najlepsze zabawki na tego typu imprezach.
Po co dziecku kącik z zabawkami, po co balony. Najlepsze jest to, co zakazane. Przyznaję, nabiegaliśmy się za Majką niemiłosiernie.
Tuż po godzinie 19 odwieźliśmy ją do domu, bo było widać po niej zmęczenie. Wykąpaliśmy, a babcie się nią zajęły. My wróciliśmy z Hanią, która wręcz płakała w aucie, że chce jechać do cioci- pojechała więc z nami. I tutaj powtórka, tańczyliśmy we trójkę, we dwójkę, a między piosenkami, Hanka wywijała na parkiecie z dziećmi, albo sama, do przygrywających piosenek. Miała tyle energii, że nie mogliśmy wyjść z podziwu. 
Do domu wróciliśmy krótko po północy, Hania w aucie śpiewała i opowiadała, jak piękną białą sukienkę miała ciocia. Tuż pod samym domem nam zasnęła twardym snem, że nic jej nie przeszkadzało, kiedy wnosiliśmy ją do domu. Na poprawiny wybraliśmy się już sami.

Kiedyś usłyszałam, że wesele to nie impreza dla dzieci, Po części można się z tym stwierdzeniem zgodzić, bo tak naprawdę wszystko zależy od wieku dziecka. Jeżeli dziecko jest małe, to sala weselna nie jest odpowiednim miejscem. Można dziecko przebodźcować - jedne lubią taki stan, inne poczują rozdrażnienie i ciężko będzie uspokoić malucha. Kolorowe, migające światła, głośna muzyka i krzyk ludzi. Wesele może być nieprzyjemnym doświadczeniem. Chociaż słyszałam o przypadkach, gdzie dziecko lepiej spało we wózku, tuż przy orkiestrze, niż w domu w ciszy.

My nie żałujemy, że zabraliśmy dzieci ze sobą. Za pierwszym razem po części był to przymus, ponieważ nie mieliśmy opieki, ale dzięki temu sami sobie udowodniliśmy, że dwulatek może się świetnie bawić na takiej imprezie.
Za drugim razem, kiedy Hania miała już skończone trzy i pół roku, potrafiła się bawić jeszcze lepiej. Natomiast Maja była zdecydowanie za mała na taką imprezę. Roczne dziecko jest ciekawskie i uparte, kiedy coś je zafascynuje, nie ma zmiłuj. Znamy możliwości Majki i wiedzieliśmy, że z nią na weselu spokojnie nie będzie. Jednak mimo wszystko, zabraliśmy ją ze sobą. Fakt, że był to ślub jej matki chrzestnej przemawiał za tym, by Majcia była na przyjęciu chociaż przez chwilę. Poza tym, sala weselna była bardzo blisko naszego domu, więc mogliśmy w każdej chwili podskoczyć autem do domu, gdzie czekały w gotowości babcie.

Decydując się na wesele z dziećmi, należy zrobić listę argumentów za i przeciw. Zdecydowaliśmy się zabrać obie córki, głównie dlatego, że sala weselna była jak rzut beretem od naszego domu, więc w każdej chwili mogliśmy najmłodszą podrzucić do babć.
Natomiast z Hanią to już wiedzieliśmy czego się spodziewać. Hania się świetnie bawiła, miała towarzystwo, tańczyła także z nami i w sumie to był też taki nasz wspólny, we trójkę czas. Naszą uwagę miała tylko dla siebie. 
Poza tym, przywykliśmy już do tego, że nie są to młodzieńcze czasy. Jesteśmy rodzicami i wiemy na ile możemy sobie pozwolić. Wiemy też, że za kilka lat nadejdzie moment, kiedy będziemy mogli pozwolić sobie na wspólne wyjścia we dwoje na dłużej i częściej.

Nie ukrywam też, że pomimo naprawdę świetnej imprezy, w pewnym momencie byłam tak zmęczona, że marzyłam tylko o tym, by jak najszybciej położyć się spać. Przez chwilę byłam przerażona, bo dotarło do mnie, że chyba się starzeję :)

A jak wy uważacie. Na wesele z dzieckiem, czy bez?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger