środa, 1 lutego 2017

EDUKACJA DOMOWA - wywiad z Anną D.

Wiedza była, jest i będzie przekazywana tradycyjnie, od pokoleń w małych społecznościach rodzinnych. 
Rodzina- to właśnie ta grupa stanowi główny filar wychowania i edukacji dzieci ku dorosłości. 
Rodzice są pierwszymi nauczycielami swoich pociech. Interakcje z pozostałymi członkami rodziny również mają wpływ na funkcjonowanie w społeczeństwie, zdobywanie wiedzy i umiejętności przez dzieci.
EDUKACJA DOMOWA

Z roku na rok, coraz częściej zauważam, że rodzice decydują się na ED. Powiedzmy, że sama też takową prowadzę, z tego względu, że moja starsza córka nie uczęszcza do przedszkola. 
Z wykształcenia jestem nauczycielem i mimo, że jestem świadoma plusów i minusów wyboru takiej ścieżki, podążam nią dalej. I wiecie co - nie żałuję. Czasem pojawiają się wątpliwości, ale kiedy widzę efekty mojej pracy - automatycznie mijają.

Nasza ED głównie opiera się na zabawie (tak powinno być), Hania nie uczęszcza do przedszkola, ale to nie znaczy, że różni się od tych dzieci, które do przedszkola uczęszczają. 
To, czy w przyszłym roku pójdzie do przedszkola zależy od wielu czynników. 
Tymczasem, bawimy się świetnie razem w domu.

Byłam ciekawa, jak rodzice, którzy podjęli się ED radzą sobie z różnymi kwestiami przy starszych dzieciach. Dlatego też, szukałam mamy, która się tego podjęła. Całkiem przypadkiem trafiłam na Anię - aktywną zawodowo mamę, która  na temat ED może się obszernie wypowiedzieć. 
Poznajcie Anię.


Mam córkę, która przejawia cechy ucznia zdolnego. Boję się, że jeśli pójdzie do szkoły, zrobią z niej przeciętniaka. 
Jednocześnie boję się, że jednak mając dwójkę dzieci, nie będę w stanie zaplanować ED i poświęcić tyle uwagi córce, co powinnam. Miałaś podobne rozterki?

Mam nieustannie. Mając czworo dzieci takie rozterki traktuję jako zjawisko constans J 
Co do uzdolnień – już dawno nauczyłam się nie traktować ED jako uniwersalnego środka. 
Są dzieci, którym szkoła pomaga bardzo w ogarnięciu materiału. To zależy od dziecka, od stylu rodziny, od samej szkoły i poszczególnych nauczycieli. Obecnie nasz najstarszy syn zakończył szkołę podstawową (klasy V i VI w ED) i poszedł do gimnazjum. Będąc uczniem zdolnym. 

W ubiegłym roku balansowałam pomiędzy 3 latką pożądającą towarzystwa sióstr, 6 latką kompletnie niezainteresowaną edukacją, 10 latką z zaburzeniami koncentracji uwagi oraz 12 latkiem, który był przekonany, że wszystko już wie i nic się uczyć nie musi. I wtedy miałam najwięcej wyrzutów sumienia wobec mojej czwartoklasistki, która najwięcej mojej pomocy potrzebowała. 
ED wymaga, z jednej strony, dużej elastyczności (to mój największy problem) oraz – z drugiej strony – organizacji czasu.


W jaki sposób byś zachęciła mnie do ED? Jakich argumentów użyjesz, by mnie przekonać?

Żadnych J
Uważam, że to jest temat, który każdy sam musi przetrawić, przyjrzeć się swoim dzieciom, swojej rodzinie, sobie samemu. I dopiero podjąć decyzję. 
Są dzieci i rodziny, które wcale w ED się nie odnajdą. I namawianie kogokolwiek do tego, przekonywanie, że jest to lek na całe zło byłoby, w moim przekonaniu, nieuczciwe.


Czy ED ma jakieś minusy?
U każdego jest inaczej. Na pewno ma. U mnie wiąże się ona z pewnym poziomem stresu – będąc zwolennikiem ED nie odnajduję się kompletnie w unschoolingu, uważam, że ramy,  w których mamy się poruszać są dla nas pożyteczne. I chęć dopasowania się do nich, doprowadzenie dziecka do stopnia określonej wiedzy wiąże się z wewnętrznym niepokojem. 
Gdzieś też w tyle głowy jest pytanie: czy na pewno robię dobrze dla nich, czy każde z moich dzieci na pewno powinno uczyć się w domu. I tutaj pojawiła się kolejna zaskakująca dla nas sytuacja: najmłodsza córka pójdzie do przedszkola. Zawsze byłam przekonana, że dzieciom w tym wieku najbardziej potrzebna jest mama i dom. Ale trafił nam się zwierz towarzyski, nudzący się śmiertelnie podczas lekcji sióstr. 
I okazało się, że jednak moje wątpliwości były słuszne: przedszkole okazało się zostać ukochaną placówką. Jest to nasze drugie dziecko w przedszkolu (pierwszy syn chodził tam dwa lata, kolejne córki nie postawiły tam nigdy stopy J

Do minusów zaliczyłabym też stopień zaabsorbowania, jaki wymusza ED. Bardzo się muszę starać, by moje życie nie kręciło się wyłącznie wokół nauczania.


Załóżmy, że czyta nas mama, która chciałaby spróbować ED. Od czego powinna zacząć?  W kilku krokach.

Formalnie. 
Trzeba wybrać sobie szkołę. 
My akurat, mieszkając na Warmii, mamy szkołę w Gdańsku J 
Tak… Szukaliśmy placówki przyjaznej ED, w której na egzaminach nie mielibyśmy obaw, że dziecko będzie traktowane w sposób mający nam udowodnić, że robimy mu krzywdę (zdarzały się sytuacje wśród rodzin z ED, że nauczyciele zadawali dzieciom pytania wykraczające poza podstawę programową, bądź tak szczegółowe, że dziecko nie miało szans zapamiętać odpowiedzi). 
Niestety, od przyszłego roku ma być wprowadzona rejonizacja i możliwość wyboru szkoły  z województwa, co jest, moim zdaniem, nieuczciwe wobec nas.

Zgodę na edukację w domu wyraża dyrektor szkoły, ale wcześniej trzeba przeprowadzić badania w poradni  psychologiczno – pedagogicznej.
A potem trzeba zdawać egzaminy z przedmiotów.


Jak najłatwiej jest rozłożyć materiał? Masz sposób na rozplanowanie wszystkiego?    
             
 W tym roku robimy eksperyment – właśnie za dwa dni jedziemy zdawać hurtem całą historię (klasa V).  Zajęcia planuję na tydzień w planerze wywieszonym na lodówce..


Systematyczność jest ważna, jak udaje Ci się ją utrzymać?

Po prostu – wiem, że bez niej popłyniemy. 
Ja nie jestem maszyną. Mamy chwile słabości, zdarzają nam się dni, kiedy mówimy: dzisiaj jest wolne i nic nie robimy. Ale to są pojedyncze dni w roku. 
Generalnie na odpoczynek jest weekend. Ucząc dzieci w domu muszę ich też uczyć życia. 
A życie to odpowiedzialność i sumienność. I to jest postawa, którą chcę im wpoić. Więc generalnie pracujemy systematycznie


Gdybyś miała wymienić kilka rzeczy, które ułatwiają Ci pracę z dziećmi, to byłyby to … ?

Internet – kopalnia wiedzy i błyskawicznych odpowiedzi na każde pytanie. 
Poza tym fakt, że ciągle je mogę obserwować, reagować, gdy widzę, że czegoś nie rozumieją, to że mogę pozwolić córce z deficytem uwagi powiedzieć: „słuchaj, skończ ten przykład, potem obiegnij trzy razy podwórko a potem wróć do pracy” (ona to uwielbia i ruch jest jej potrzebny do dalszego skupiania się).

Czy spotkałaś się z negatywnym nastawieniem wśród rodziny, czy znajomych, kiedy zdecydowałaś się na ED?

Generalnie nie. Raczej z dość dużym zdziwieniem, rezerwą. 
Moi rodzice popierają nas całkowicie, rodzice męża może są nieco sceptyczni, ale nigdy nie dali nam tego jakoś mocniej odczuć.

Z perspektywy czasu żałujesz podjętej decyzji? 
Jakie korzyści przyniosła Ci ED Twoich dzieci?

Nie (jeszcze J ) – czas pokaże. Mam wątpliwości, to jest nieuniknione, gdy robi się coś pod prąd. Ale uczę się z nimi żyć. Jesteśmy więcej razem. 
W zasadzie korzyści wymieniłam już wcześniej.


Jeszcze raz dziękuję Ani za poświęcony czas, za rozmowę.
Mam nadzieję, że udało się nam przybliżyć temat tym, którzy mają wątpliwości oraz tym osobom, które w ogóle takiego rozwiązania (ED) nie brały pod uwagę.

Ania zawodowo zajmuje się fotografią, zapraszam w jej imieniu na fanpage

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger