wtorek, 19 lipca 2016

Źle się dzieje na tym świecie.


Kiedy było się dzieckiem, nie rozumiało się próśb rodziców, by nie wchodzić na drzewa, by uważać na ulicy, nie rozmawiać z obcymi.
Gdy było już się nastolatkiem, każde zakazy i nakazy działały na nerwy, pojawiało się poczucie niesprawiedliwości. 
Dlaczego? 
Dlaczego właśnie mi rodzice karzą wracać tak wcześnie do domu?!

Gdy nadchodzi ten czas, że decyduje się o sobie samym- jakie studia, jaka praca.
Kiedy nie trzeba pytać o pozwolenie i żyje się na własny rachunek, przychodzi tęsknota.
Tęsknota za czasami beztroski, kiedy  po prostu nie wiedziało się i nie miało świadomości tego, jak bardzo jest ten świat zły.

Z czasem zaczęło się także rozumieć dlaczego rodzice zwracali uwagę na to co robimy, tłumaczyli dlaczego o coś proszą i każą zwracać uwagę na różne rzeczy.
Jasno stawianie sprawy, wyjaśnianie dlaczego- obrazowanie różnych sytuacji, działało na wyobraźnię.

Czasami nastolatek myśli, że to zwykłe straszenie-  bo ktoś się zatrzyma i wciągnie do samochodu, bo ktoś wrzuci coś do napoju, albo ciągłe powtarzanie- uważaj na drodze...

Dostrzega się to dopiero po latach, że to nie zwykłe straszenie było, a próba zapoznania z okrutnym światem, gdzie często decyduje przypadek.

Dzisiejszy świat nie jest tak bezpieczny, jak kiedyś- za czasów Naszych rodziców. Świadomość, że coś nieprzewidzianego może się wydarzyć działa na wyobraźnię w każdym momencie podejmowania jakichkolwiek decyzji.
Niestety w tym codziennym pośpiechu, ludzie nie zdają sobie sprawy z realnego zagrożenia- że sami takie tworzą, bądź są zagrożeni- wszędzie.

Jestem mamą. 
Mamą, która jest strasznie przewrażliwiona na punkcie swoich dzieci, na punkcie zasad i tego co wpajam dzieciom. Jestem mamą, która wciąż analizuje, myśli i nikomu nie ufa. 
Chociażby Pani w sklepie, która zaczepi Nas tekstem „Jakie piękne dziewczynki”. Tak, ta Pani, która się uśmiecha i pochwala może obserwować i czekać na okazję, do której nie chcę nigdy dopuścić i o której nawet boję się pomyśleć.

Może i jestem jakaś dziwna, szalona na punkcie kontroli, ale nie wyobrażam sobie, by moje dziecko biegało po sklepie, nie wyobrażam sobie stracić go z oczu chociaż na chwilę.
Być może te wszystkie miłe starsze Panie, które tak często zwracają uwagę na urodę moich córek pomyślą sobie, że chyba oszalałam, bo nie pozwalam dziecku wdać się w dyskusję czy podać rękę na powitanie. Może to dziwne, ale jeśli jest to ktoś obcy, niech pozostaje obcy- obcy Pan, obca Pani- nie znam, nie rozmawiam, a na pewno nie pójdę z kimś za rękę ("Jaka Ty śliczna jesteś, chodź ze mną, ja mam wnusię w Twoim wieku, pobawicie się razem").

Kocham swoje dzieci nad życie i kocham swoje życie.
Nie wyobrażam sobie wielu rzeczy, są dla mnie nie do pomyślenia kiedy po raz kolejny czytam o największych koszmarach dzieci na jawie, albo kiedy widzę, jak bardzo ludziom rozum odbiera (a może wcale tego rozumu nie mieli już od dawna?!)

Nie mogę się nadziwić, że ludziom brakuje tego rozumu i wyobraźni.
Nie uważam, że każdy powinien mieć  bzika i analizować każdą sytuację, być przesadnie nakręconym na punkcie kontroli swoich dzieci- ich obecności i zachowania- ale jeśli jest się dorosłym, potrafi się o siebie zadbać, to gdy zostaje się rodzicem, tego rozumu powinno przybyć trochę i co najważniejsze to już czas, by nie myśleć tylko o sobie!
Do czego zmierzam?
Do kilku sytuacji, które zmusiły mnie do takiej refleksji.

Głupota ludzka nie zna granic.

Ojciec zostawia dziecko w nagrzanym samochodzie pod jednym z supermarketów.
Boże, widzisz i nie grzmisz!
Jak można zostawić dziecko w aucie, w dodatku nagrzanym… bo co, szybciej zrobi się zakupy? 
Czy to jakiś żart? Co roku wszędzie trąbią- nie zostawiaj dziecka w aucie latem. 
Nie wiem, czy niektórzy powinni zakupić sobie aparat słuchowy? A może pójść po rozum do głowy?!

Jedno wiem na pewno- powinniśmy zacząć nosić młotek w torebce (oczywiście na wypadek, gdyby trafił się bezmózgi rodzic i zostawił dziecko w aucie- czymś szybę trzeba wybić, chociaż może i do nabicia komuś rozumu, by się przydał…)

Kolejna sytuacja, o której przeczytałam.
Po mieście błąkało się 3 letnie dziecko. Płakało i szukało mamy. Dzieckiem zajęła się policja i ekspresowo zaczęto szukać rodziców- na szczęście znaleziono roztrzęsioną mamę, która odwróciła się na chwilę i nagle straciła dziecko z oczu.
To nic, bo pół godziny po odnalezieniu matki dziecka, było kolejne zgłoszenie- tym razem sześciolatka zgubiła ciocię…
Teraz wystarczy pomyśleć, co by się stało, gdyby ktoś taką sytuację wykorzystał- zaoferował pomoc dzieciom, a tak naprawdę miał inne zamiary…

Wracamy do domu z Naszej budowy. Zadowoleni, coraz bliżej do przeprowadzki. W trakcie jazdy przedstawiamy swoje wizje salonu, łazienki, czy pokoików dziecięcych. Jedziemy przepisowo. Hania śpiewa, Maja śpi, ja zastanawiam się co zrobić na kolację.
Nagle tuż przed Nami na zakręcie wyjeżdża rozpędzone auto wyprzedzające 4 auta (przypominam na zakręcie) Jedzie wprost na jadące przed Nami auto i na Nas… w jednej chwili zamieram. Mija Nas.
Odwracam się do tyłu, auto nadal jedzie środkiem...
Zachciało mi się płakać…
Co ta osoba miała w głowie? Nie chodzi o przepisy tylko- chociaż w sumie po coś są, prawda? Przecież kierowca stworzył tak gigantyczne zagrożenie, że to byłaby masakra.
Jedyne co dostrzegłam, to kierowcę- młodego kierowcę.
Bez wyobraźni i bez szacunku dla życia. Jeśli nie ma szacunku dla swojego życia, to już nie mój interes, ale przecież inni chcą żyć!



Kolejny przypadek…

Starsza kobieta, mieszkająca sama pada ofiarą złodzieja. Nie rozumiem jak można okraść starszą kobietę, wykorzystać jej naiwność i dobre serce. Jak można grać na uczuciach innych, byle tylko się wzbogacić. Jak można mieć sumienie pozbawić kogoś oszczędności, a czasem nawet i dorobku życia?!

Można tak wymieniać w nieskończoność- codziennie mówią o atakach terrorystycznych, gdzie giną niczemu winne dzieci, porwania, molestowanie... W głowie się nie mieści i jedyne co, to oblatuje człowieka strach.

Jak uchronić siebie i dziecko przed drugim człowiekiem, skoro człowiek człowiekowi wilkiem- wykorzystywanie czyjegoś dobrego serca,  donoszenie na kolegów w pracy, wbijanie nóż w plecy przyjacielowi. 
Gdzie te czasy, gdy ludzie sobie nawzajem pomagali?

Źle się dzieje.

Czasem mam wrażenie, że się cofamy, bo jak inaczej wyjaśnić czyjąś  głupotę, brak wyobraźni, czy sumienia?! 

10 komentarzy:

  1. naszebabelkowo.blogspot.com19 lipca 2016 14:16

    Zgadzam się z Tobą, że kiedyś było zupełnie inaczej. W mojej miejscowości dzieci biegały same po podwórku od świtu do nocy - nie było potrzeby ich ciągłego pilnowania czy kontrolowania, bo nie słyszało się o żadnych napaściach, zboczeńcach, pobiciach i tego typu rzeczach. Teraz niestety taka kontrola jest nieodłącznym elementem rodzicielskiego życia. Kilka miesięcy temu naszą miejscowość obiegła np. wiadomość, że jakiś facet chodzi po ulicach, zaczepia dziewczynki, obnaża się przed nimi...A zaznaczam, że jest to naprawdę mała wioska, gdzie praktycznie wszyscy się znają i gdzie wcześniej tego typu przypadki nie miały miejsca...Nie chcę nawet myśleć, ilu tego typu osobników grasuje po wielkich metropoliach...

    OdpowiedzUsuń
  2. Miniowe Szczescie19 lipca 2016 16:28

    Ja tez jestem z tych matek, ktore musza miec swoje dzieci na oku. Ciagam ich wszedzie ze soba. Swiat jest okrutny, chociaz trzeba troche nabrac w tym wszystkim dystansu.
    Ja wierze, ze dobro wraca I traktuje blizniego jak siebie samego.
    A z tymi bezmyslnymi kierowcami to tragedia,bl najczesciej ginie sie na drodze nie ze swojej winy... :-/

    OdpowiedzUsuń
  3. młotek w torebce lub śrubokręt-też już o tym myślalam !!! Ja też się boję o córkę, nie puszczam jej samej na przystanek na szkolny autobus, nie pozwalam rozmawiać z obcymi i bacznie obserwuję ludzi!Kiedys na podwórku biegało się do północy-teraz strach :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz rację, że dużo złego się dzieje. My często teraz samochodem jeździmy. Mąż jeździ bardzo przepisowo. Ale często się spotyka jednego czy drugiego osła, który wyprzedzając nas wręcz ociera się o nasze lusterka.. jak wiesz, mam 2,5 letniego Podopiecznego. Młody jest taki cwany, że szok. Sam wyrwał z zawiasów bramkę na schody w domu. To było specjalnie na niego zamontowane. Ale to jeszcze nic. Jakimś dziwnym sposobem potrafi otworzyć drzwi wyjściowe, z którymi ja mam problem. Dla niego to moment!! I schodzi ze schodów, otwiera sobie brame, którą ojciec dodatkowo zabezpieczył porządnym drutem tak, żeby młody nie sięgnął. I nie sięga, ale... tak będzie tą bramą ruszał, ze po chwili drut odskakuje. I dzieci jest wolne! I to wszystko w ułamku minuty! Czasem wystarczy być w ubikacji. I myślisz, że wszystko ok, mlody przecież się bawi...a młody po drugiej stronie ulicy, fakt, osiedlowej. Ale sam. Otworzy drzwi tarasowe w sekundę. Taki jest silny. Zabezpieczenie bramki z tarasu też nic nie dało. Wyrwał je w moment. Drugie też. I schodzi ze schodów, idzie ogrodem do głównej bramy...a potem do sąsiadów do psa :) niby jest to śmieszne, ale...i tragiczne. Chwila moment, młody wolny jak ptak. . Ale tylko na początku. Gdy się orientuje, że jest sam, że nikogo nie ma, to stoi i ryczy..

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi zawsze mama powtarzała "zobaczysz jak urodzisz swoje dziecko" ;)
    Sytuacje,które opisałaś... Głupota ludzka naprawdę nie zna granic, zwłaszcza z tym zostawianiem dzieci w samochodzie, tyle już dzieci umarło z tego powodu, a tu wraz do niektórych nie dociera :S



    ohbobas.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczypta o Mnie19 lipca 2016 23:20

    Myślę że wiele w tym wszystkim jest również naszej winy jesteśmy zamknięci w wirtualnym komputerowym świecie jak w jakiejś kapsule. Spójrzmy jak dzisiejszy wolny czas spędza młodzież. Pamiętam jak ja byłam dzieckiem było na podwórku nas cała ferajna. Grałyśmy w gumę obegałyśmy trzepak. A dziś idąc blokowiskiem na podwórku nie ma żadnego dziecka. Siedzą przed komputerem, telewizję i oglądają chore bajki, gry a Jeżeli dojdzie do spotkania z rówieśnikiem choć dziś nie musisz się spotykać ze znajomymi dziś wystarczy wejść na Insta czy na Facebooka będziesz wiedziała doskonale co się u kogo dzieje Dlatego nie ma życzliwości na ulicy nie ma Dzień dobry nie ma zaufania jesteśmy po prostu zamknięci

    OdpowiedzUsuń
  7. Żyć nie umierać21 lipca 2016 00:37

    Oj Kochana, masz rację. Źle się dzieje. I to co najgorsze, to nic nie możemy an to poradzić. No w sumie, niby możemy się starać uchronić siebie i naszych bliskich przed złem, aczkolwiek jest to trudne - skoro jak w przypadku tego młodego - bezmyślnego kierowcy nie jesteśmy w stanie przewidzieć zachowania innych osób.

    OdpowiedzUsuń
  8. To straszne, nawet nie mogę sobie wyobrazić, jak się czuje osoba przeżywająca takie sytuacje :( Źle się dzieje na tym świecie...

    OdpowiedzUsuń
  9. O widzisz dziś miałam sytuację. Kopiuję z fp mojego
    Młoda śpiewa, kręci się stojąc przy kasie. Ja nie mogę się na niczym skupić i proszę o chwilę ciszy. Starsza pani mówi do niej, że może z nią pójdzie.
    Dziecię moje spogląda na nią i stwierdza, że nigdzie nie pójdzie, bo pani jest nieznajoma i może ją zakneblować, związać ręce i ona już nigdy nie zobaczy mamy :D
    Kopara mi opadła- serio, rozmawialiśmy na ten temat wielokrotnie, ale takich rzeczy jej nie opowiadałam.
    Pani się głupio zrobiło i powiedziała tylko, że Młoda jest mądra bardzo i przeprosiła...

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiesz, że mam bardzo podobne przemyślenia...Mnie też przeraża ludzka głupota i bezmyślność i uważam, że dziś dzieci trzeba pilnować zdecydowanie bardziej niż kiedyś! Ludzie dziś są egoistami i nie obchodzą ich cudze dzieci, każdy patrzy na realizację swoich planów i potrzeb, dlatego też nie ufam nikomu. I to nie jest co robią, to jest realizm. Ja nie muszę mieć absolutnej kontroli nad wszystkim, muszę natomiast kontrolować sytuację tam gdzie może pojawić się zagrożenie. To jest moja powinność - bycie odpowiedzialnym!

    OdpowiedzUsuń

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger