wtorek, 24 maja 2016

Jak przygotować dziecko na pojawienie się rodzeństwa?

Pojawienie się małego człowieczka na świecie, to wielkie wydarzenie.
Warto więc ze starszym dzieckiem porozmawiać na ten temat jak najwcześniej i przygotowywać na nadejście tej chwili przez cały okres ciąży, między innymi po to, by dotychczasowy jedynak cieszył się razem z Wami- rodzicami z powodu pojawienia się nowego członka rodziny oraz tego, że zostanie starszą siostrą/ starszym bratem. 

Już czas! 

Czułam po prostu, że to już jest ten czas, czas na rodzeństwo dla Hani- dla tych, którzy przegapili wpis na ten temat, zapraszam tutaj . Znajdziecie tam tekst właśnie na temat moich spostrzeżeń. 

Czułam, że to już czas, bym ponownie mogła zostać mamą. Chęć, by ponownie nosić pod sercem cud, rósł z dnia nadzień.

Jestem w ciąży! 


Od początku mojej ciąży, córka doskonale wiedziała, że w brzuchu mamy jest mała dzidzia, a pod koniec ciąży dowiedziała się również, że dzidzia ma imię- Maja. 
Córka często głaskała mnie po brzuchu, przytulała, całowała. 
Rano się witała a wieczorem dawała buzi na dobranoc.
Od samego początku tworzyła się między Nimi więź, jak się okazało z czasem- siostrzana więź.
Od samego początku uświadamiałam też córkę, że niedługo mama pójdzie do szpitala i wtedy Hania zostanie w domu z tatą, z babcią i z dziadkiem. 
Wiedziała, że po Nas przyjedzie do szpitala.

Niektórzy starali się jednak studzić mój entuzjazm.


Wszyscy alarmowali, że będzie z mojej córki zazdrośnica. Przecież całe dnie jest ze mną, a ja poświęcam jej całą uwagę.
Hania jest bardzo otwartym dzieckiem, uwielbia dzieci- dlatego też starałam się nie słuchać tych twierdzeń. Niedawno urodził się kuzyn Hani, którego uwielbia go odwiedzać, bujać na bujaczku, głaskać, na pożegnanie całować w czółko...
Dwa miesiące przed porodem miałam okazję obserwować reakcję Hani na nowego członka rodziny. Widywaliśmy się niemalże codziennie, a gdy nie widzieliśmy się, to Hania dopytywała kiedy jedziemy do cioci i dzidzi. Przez ten czas utwierdzałam się, że to ja mam rację- Hania będzie dobrą siostrą.

Mama- tylko moja!


Od początku Hania wszystko robiła ze mną, w końcu nic dziwnego, bo zostałam z Nią w domu.
Kiedy były ciężkie dni w ciąży, dzielnie zastępowali mnie w zabawach dziadkowie oraz tata Hani. 
Były też momenty, kiedy musiała być mama i koniec, ale mimo to uważałam, że z zazdrością nie będzie problemu, jeśli tylko postaramy się nie dać do tego powodu.

Ważna, ważniejsza ...


Niestety często bywa tak, że gdy pojawia się w domu małe dziecko, to starsze dziecko jest odsuwane na bok. Traktowane jest jak piąte koło u wozu.
Rodzice skupiają się na potrzebach malucha, a o starszaku zapominają- zapominają, że również potrzebuje uwagi. 
Niestety miałam okazję obserwować takie zachowania- rodzice zwalali winę na starsze dziecko- po prostu jest zazdrosne i już, a swojej winy w tym nie widzieli.

Czasem bywa tak, że pomimo starań rodziców, ta zazdrość się pojawia- tak tłumaczą się rodzice. i teraz pytanie, czy faktycznie tak jest ?
Być może się mylę, ale uważam, że jeśli nie doprowadzimy do sytuacji, w której dziecko poczuje się odsunięte, to wtedy tej zazdrości nie będzie, przynajmniej być nie powinno. Ważne jest, by również dziecko przygotować do tego, że będzie musiało się dzielić mamą.
W sytuacji, kiedy pojawia się nowy członek rodziny, rodzic musi analizować pewne sytuacji z punktu widzenia dziecka.
Tak, jest to trudne, ale możliwe. 
Rodzic powinien pamiętać, o tym, by nie odsuwać dziecka od siebie, ani od młodszego rodzeństwa, zaufać starszakowi, towarzyszyć mu w kontaktach z maluchem i tłumaczyć, wyjaśniać, przypominać jak bardzo krucha jest mała dziecinka. A przed tym wszystkim, rodzic powinien pozwolić starszemu dziecku uczestniczyć w przygotowaniach do powitania nowego członka rodziny. Stopniowo, etapami przygotowywać do tego, że niebawem pojawi się malutkie dziecko w domu- braciszek, bądź siostrzyczka.
Rodzic powinien pomóc dziecku zrozumieć, że jego brat/siostra jest tak samo ważny jak on, by starszak nie traktował maluszka jak intruza, jak kogoś, kto chce odebrać mu rodziców.

Przygotowania czas zacząć!


Będąc już prawie na końcówce ciąży, zaczęliśmy przygotowywać wyprawkę dla maluszka. 
Wspólnie wybieraliśmy ubranka, Hania wybierała pieluszki tetrowe z różnymi wzorkami dla Mai, wybrała termometr z żyrafą, przewijak z dużą rybką. Wybrała także smoczek (na wszelki wypadek). Aktywnie uczestniczyła w przygotowaniach do powitania swojej siostry z drugiej strony brzuszka mamy. 
Korzystając z okazji oczywiście dużo jej tłumaczyliśmy, opowiadaliśmy, że też kiedyś była taka malutka i nosiła takie malutkie ubranka, sięgnęliśmy także po album ze zdjęciami...


Ja też chcę!


Hania była bezsmoczkowa, a gdy przygotowywaliśmy wyprawkę, pojawiła się fascynacja smoczkiem- tylko na chwilę. 
Co z tym zrobiłam?
Kupiłam jej smoczek, by nie czuła się pokrzywdzona, że kupiłam tylko Mai. 
Oczywiście na początek zaproponowałam inny zakup- w sklepie było mnóstwo innych, fajnych przedmiotów- Hania jednak chciała smoczek. Pobawiła się nim w domu krótką chwilę i oddała, mówiąc, że jest dla małych dzieci, dla Mai.
Do dzisiaj smoczek Hani leży obok smoczka Mai, oba są nieużywane.

Kolejna fascynacja- łóżeczko. Kiedy składaliśmy łóżeczko dla Mai tuż przed moim pójściem do szpitala, Hania zechciała w Nim siedzieć, ucinać sobie drzemki i zrobiła nowe miejsce zabaw. Małe łóżeczko wydało jej się atrakcyjniejsze od jej własnego. Dostosowaliśmy więc wysokość, by mogła się  nim nacieszyć i na nowo oswoić. Oczywiście wyjaśniliśmy, że w tym łóżeczku będzie spała mała Maja.
Po Naszym powrocie ze szpitala, Hania zabrała zabawki i powiedziała, że Maja ma w tym łóżeczku spać.
W dodatku chciała nawet młodszej siostrze oddać swoją poduszkę.

Wózek. Gdy odświeżyliśmy wózek dla Mai i postawiliśmy gondolę bez stelaża na podłodze,  Hania przyniosła sobie poduszkę, kocyk i swoją lalę i zaczęła się w niej bawić. Trwało to troszkę czasu. Gdy skończyła, zabrała swoje rzeczy, a my zmontowaliśmy wózek i przenieśliśmy do innego pomieszczenia. Hania przechodziła obok wózka milion razy i jedyne co, to powtarzała, że wózek jest dla małej Mai.

Dotrzymuj słowa!


Spełniaj obietnice- gdy obiecuje się dziecku, że odwiedzi się mamę w szpitalu- dotrzymaj słowa. To jest ważne, z resztą jak z każdą obietnicą.
Dziecko musi wiedzieć, że nie są to puste słowa.
Hania kilkukrotnie mnie odwiedziła, wychodziłam do Nich, do specjalnego pomieszczenia, w którym można było widywać się z bliskimi. Nie obiecałam jej wtedy, że następnego dnia przyjadę do domku, bo to nie ode mnie zależało, ale na pożegnanie obiecałam, że na następny dzień znów mnie odwiedzi- i tak było.
Nie tylko w tej sytuacji dotrzymywaliśmy słowa.
Zawsze to robimy i zawsze się tego pilnujemy. Dzięki temu obyło się bez płaczu, bo Hania wiedziała, że jutro znów przyjedzie, albo, że mama po kąpieli zadzwoni.
To naprawdę pomagało i pomaga.
Teraz, gdy jest maluszek w domu, gdy płacze i karmię piersią, a Hania dopomina się uwagi, na moje słowa, że jak mama tylko zrobi to czy tamto i proszę, żeby poczekała chwilkę, potem się z Nią pobawię- Hania nie płacze, nie złości się. Usiądzie i poczeka, pomoże mi podając pieluszkę, bądź wraca do swojego zajęcia. A ja, gdy tylko już mogę, spełniam to, co jej chwilę wcześniej obiecałam.
Oczywiście czasem tak jest, że Hania się niecierpliwi, ale to oczywiste, jest dzieckiem. Wystarczy, że wyjaśnię dlaczego tak długo to trwa, przytulę, dam całusa i jest dobrze.

Pamiętaj o starszaku!


Wyszło tak, że do szpitala przyjechał po Nas tylko tata. Hania została z dziadkami,z tego względu, że akurat tego dnia pospała dłużej. Tata wychodząc z domu powiedział dokąd jedzie i poprosił, by Hania w tym czasie przy pomocy babci się ubrała i zjadła śniadanko, a On do tego czasu zdąży wrócić. 
Tak też było.
Gdy wysiadaliśmy z auta, Hania już czekała na Nas.
Oprócz tego, że była pod wrażeniem z faktu, że Maja wyszła już z brzuszka, to w dodatku przywiozła prezent dla Niej.
Tak, Maja przywiozła prezent dla Hani :)
U Nas były to duże puzzle- Hania od dłuższego czasu jest zafascynowana układaniem puzzli, dlatego też taki prezent wybraliśmy.

Gdy ktoś z rodziny przyjeżdżał by powitać maluszka na świecie, prosiłam, by również zwracali uwagę na Hanię, często też sama mówiłam, "chodź, pokażesz cioci swoją siostrę", "powiedz wujkowi, jak ma na imię Twoja siostra", "powiedz dziadkowi, jak pomagasz mamie".
Jeśli ktoś przywiózł prezent tylko dla Mai, miałam przygotowane drobiazgi dla Hani, żeby nie czuła się poszkodowana.
W rozumieniu dziecka - dlaczego Maja dostała prezent, a ja nie?
Nie chciałam, by Hania poczuła się pokrzywdzona, dlatego uważam, że warto przygotować rodzinę, poprosić o najmniejszy drobiazg również dla starszaka, a jeśli jest to krępująca prośba, to samemu coś przygotować, wrzucić ukradkiem do torebki w której jest prezent i pokazać, że jest prezent dla maluszka i dla starszaka.

Moje spostrzeżenia.


Hania jest mądrą dziewczynką. Samodzielną, już dawno chodzi bez pieluchy, w kontaktach z małym dzieckiem- kuzynem nie była zazdrosna kiedy ja czy jej tata braliśmy go na ręce.
Tak jak już wspomniałam, pomagała Nam przy wyborze różnych przedmiotów dla Mai- cieszyła się ogromnie, gdy wybieraliśmy się na zakupy i gdy mogła wybrać coś dla siebie i Mai, była podekscytowana.

Wiedziałam, że jak już Maja będzie w domu, to bardziej sobie uświadomi, że jej siostra to malutkie dziecko, a z Niej jest już przedszkolak.

Będąc w ciąży starałam się nie martwić, bo przecież doskonale wiedziałam, jak bardzo Hania jest opiekuńcza.
Mogłam zaobserwować to w kontaktach z malutkim kuzynem.
Gdy płakał, Hania wołała ciocię, przy przewijaniu  Hania chętnie uczestniczyła, podając pampersy, kremy, a gdy mały wyrzucał smoczka, Hania przynosiła i mówiła, że brudny...

Mimo tego, że intuicja podpowiadała mi, że będzie dobrze, wiedziałam, że Hania poradzi sobie z nową rolą, to jednak inni zasiali ziarno niepewności.
Momentami dręczyły mnie myśli i obawy, że nie ogarnę nowej sytuacji.
Na szczęście zawsze tłumaczyłam sobie, że najlepiej znam swoje dziecko i siebie i wiem, że sobie poradzimy.

Teraz każdy się zachwyca, jak wspaniałą starszą siostrą jest Hania, jak bardzo samodzielną i wyrozumiałą.
Myślę sobie wtedy- szkoda, że  nikt nie wierzył mi, kiedy przez ten cały czas to powtarzałam.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że zazdrość może pojawić się w każdej chwili, ale wierzę, że jeśli będę analizować sytuacje i będę nie dopuszczać do tego, by cokolwiek wywołało tą zazdrość, to wtedy tej zazdrości nie będzie.
Wierzę w to coraz bardziej, zwłaszcza wtedy, gdy widzę, jak Hania śpiewa piosenki swojej siostrze gdy płacze, albo wtedy, kiedy podchodzi i daje całusa małej Mai.
W takich chwilach serce mi rośnie.





Pozdrawiamy, Cytryniaki.

19 komentarzy:

  1. Gdyby tylko dano mi szansę, na to , by dac córci rodzeństwo...ona już tak czeka, że chyba nie musiałabym jej specjalnie na to przygotowywać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U moich Podopiecznych na początku było super, dopiero później pojawiła się zazdrość, jak Mały podrósł i zaczął zabierać zabawki.. Ale tu też jest inaczej, bo dzieciaki dzieli 4,5r różnicy. Staram się wszystko ogarnąć tak, by żadne nie ucierpiało, gdy jestem z obojgiem dzieciaków w domu. Każdy rodzic inaczej podchodzi do dzieci. I potem ma efekty swojego zachowania w stosunku do dzieciaków. Teraz u Podopiecznego nie ma zazdrości, ale jest dokuczanie.. a jak ja chodziłam odwiedzać znajomych z 2 dzieci to starsze również dostawało upominek, choćby mały, ale był

    OdpowiedzUsuń
  3. Można kombinować ile się da a i tak wszystko zweryfikuje życie. Oczywiście niczego nie krytykuję, warto dziecko przygotować- jestem jak najbardziej za. Ja miałam 4 lata jak się urodził mój brat- pamiętam kilka akcji, które odstawiałam z zazdrości, kilka mama mi przypomniała :) Teraz się z tego śmiejemy, ale rodzice wspominają jak trudny był to dla nich okres:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miniowe Szczescie24 maja 2016 16:19

    Chociaz nie wiadomo jak rodzic sie stara, wczesniej czy pozniej starsze rodzenstwo da oznaki zazdrosci. Pamietam jak karmilam Mlodego piersia, a Starszak akurat wymyslil sobie, ze cos chce ze mna robic. Nie da sie tak rzucic wszystkiego I isc sie bawic ze Starszym, bo on akurat tego teraz chce..
    Zazdrosci nie da sie uniknac, ale mozna starac sie ja zredukowac ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę tak jak Gosia, że nie da się do końca pewnych rzeczy przewidzieć. U mnie nie ma jakiegoś specjalnego przygotowania, Gaja wie o tym, że będzie miała siostrę, ale jak to będzie, zweryfikuje życie. Jestem przygotowana na to, że i zazdrość się pojawi, bo to nieuniknione, lecz grunt to rozsądnie do tego podejść. Prędzej czy później przyzwyczai się do siostrzyczki :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie, że tak Wam się to wszystko udało. Ja szczerze, to obawiam się, że u nas byłoby trudno, bo mój syn jest pępkiem świata i oczkiem w głowie całej rodziny, więc pewnie ciężko byłoby mu się pogodzić z tym, że role się zmieniły :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Taka zazdrość starszego rodzeństwa, ma jak najbardziej swoje uzasadnienie, ale jej natężenie zależy właśnie od naszego przygotowania starszaka, później z kolei młodsze jest zazdrosne o prawa starszego... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że takie przygotowania znacznie ułatwiają starszemu rodzeństwu moment pojawienia się młodszego. Jednak jest to nieomal nieuniknione, że trudne sytuacje prędzej czy później się pojawią. Jakby na to nie patrzeć, czasem jestem sama w domu z dwójką dzieci, mam tylko dwie ręce i obie z jakiegoś powodu niekiedy muszą być zaangażowane przy młodszym synu. Wtedy dla starszego bywa to trudny moment, jeśli on również w danej chwili potrzebuje mamy. Nie jesteśmy w stanie się rozdwoić...

    Na początku było to dla mnie bardzo trudne, kiedy obaj w tej samej chwili czegoś potrzebowali, a ja musiałam wybierać, którą potrzebę zaspokoić pierwszą. Stopniowo udało nam się wypracować pewien rytm dnia i wspólnego czasu. Wspaniale działa to, kiedy tuż przed zajmowaniem się dłuższy moment młodszym podchodzę do starszego, przytulam go mocno, mówię jakieś miłe słowa, chwilę się z nim bawię, daję mu nieco intensywnego kontaktu. Wtedy jest mu łatwiej zaakceptować to, że zostaje na jakiś czas sam. Jednak nie zawsze takie zachowanie jest możliwe z różnych powodów.

    I trudniejsze sytuacje zaczęły się, kiedy młodszy zaczął się bardziej interesować światem. Zabierają sobie nawzajem zabawki, poszturchują się, wchodzą sobie w drogę... A jednocześnie bardzo się kochają i tęsknią za sobą, jak się nie widzą.

    Podsumowując: tak jak napisałaś, rodzice mają wielki wpływ na to, jak starszy przyjmie młodsze rodzeństwo, jednak jakiś element trudnych emocji u starszego pojawia się prędzej czy później. Nie zmienia to jednak faktu, że rodzeństwo się kocha i ma ze sobą dobre relacje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczypta o Mnie29 maja 2016 22:51

    Myślę, że na wszystko nie da się przygotować starszego dziecka na całą tą nową sytuację u nas z początku też było cudnie dopiero potem wkradła się zazdrość ale chyba to jest całkiem normalne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie musiałam specjalnie przygotowywać starszego na pojawienie się brata ale to z racji sporej różnicy wieku. Jednak to co napisałaś jest ważne

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdy dzieci są już starsze i się dopominają o rodzeństwo, to chęć na kolejne jeszcze bardziej rośnie, prawda ? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ważne jest, by dziecko nie odczuło, że młodsze rodzeństwo jest specjalnie traktowane. Z tym zabieraniem zabawek jest różnie. Hania należy bardziej do tej grupy dzieci, które wolą się dzielić. Zobaczymy czy tak pozostanie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moi bracia są o 12 i 14 lat starsi. U Nas zazdrości nie było :) Co najwyżej poirytowanie, że młodsza siostra jest jak lep i wciąż o coś pyta, albo chodzi jak szpieg, gdy koledzy przychodzili :D Tak... nie ma to jak wypominanie :) Wiem, że wszystko życie zweryfikuje. Wszystko zależy od podejścia rodziców, od charakteru dziecka. Teraz jest dobrze, a później może ta zazdrość się wkraść. Póki co robimy wszystko, by tej zazdrości nie było. Minęło już 1,5 miesiąca i (odpukać) nic się nie zmieniło, jest dobre i oby tak zostało. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ech nic mi nie.mów... tak marzę o maleństwie....a z córką odbyłam poważną rozmowę na temat tego,że nie mogę mieć dziecka :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Życzę więc tego, żeby tak już zostało :)

    OdpowiedzUsuń
  16. To bardzo, bardzo ważne by przygotować dziecko na pojawienie się rodzeństwa! Wszystko zależy od wieku starszaka, od jego charakteru. I tak naprawdę przygotowywanie musi trwać bardzo długo, także wtedy gdy maluszek już jest w domu

    OdpowiedzUsuń
  17. Żyć nie umierać10 czerwca 2016 17:49

    Pięknie napisałaś. My też oswajaliśmy starszaka, kiedy miał 2 latka i za chwilę miałam urodzić mu brata. Tez głaskał brzuszek, mówił do niego i cieszył się, że będzie miał z kim sie bawić. A kiedy byłam trzeci raz w ciąży - starsi chłopcy już nie potrzebowali aż takiego tłumaczenia, że w brzuszku mam dzidzię, jakoś prościej to poszło. Teraz jeszcze dopominają się o siostrę ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pięknie to wszystko opisałaś... Aż taka myśl się pojawia, że wybrałaś idealny moment na rodzeństwo. Moja mama zawsze powtarza, że matki intuicja jest najważniejsza. Np.moja mama od początku czuła, że nosi pod sercem dziewczynkę, a lekarze do końca utrzymywali chłopca. Urodziłam się ja- dziewczynka rzecz jasna :P I tak z wieloma różnymi rzeczami jest... Matka jakoś inaczej czuje i zazwyczaj się to sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Niektóre kobiety mają w sobie taki instynkt jak ty Zdyrku. Ważne by umieć patrzeć i być szczerą przed samą sobą i mieć wsparcie bliskich.

    OdpowiedzUsuń

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger