czwartek, 17 grudnia 2015

Ekspert

Ostatnio nie ma w tym wirtualnym świecie.
Od czasu do czasu sprawdzam, czy ktoś napisał do mnie, bądź po prostu sprawdzam co się dzieje w świecie.
Należę także do kilku lokalnych grup na FB, gdzie innym mamom mogę coś doradzić, polecić lekarza, bądź podsunąć pomysł na rozwiązanie jakiegoś rodzicielskiego problemu.
Ekspertem nie jestem, ale słowa otuchy, bądź przedstawienie sytuacji z innej perspektywy pomaga czasem potrzebującym uporać się z niektórymi dylematami.

To co ostatnio zauważyłam, troszkę mnie przeraziło.
Co prawda od dawna dzieje się tak a nie inaczej, że każdy chce być ekspertem w różnych kwestiach. Począwszy od zdrowego trybu życia, skończywszy na leczeniu niektórych chorób.
Niepokojące jest to.
Prawda?
Czy tylko mnie to martwi?

Oczywiście nie ma nic złego, że ktoś chce komuś pomóc podpowiadając jak się zabrać za dietę, czy jakie ćwiczenia wykonywać, żeby mieć na przykład piękny, płaski brzuch.
Sama doskonale pamiętam, że opisywałam tutaj moją przygodę z dietą, podrzuciłam Wam przepisy na smaczne i proste w wykonaniu koktajle, ale to, że miałam "przygodę" z dietą, upoważnia mnie do tego, by od razu stać się ekspertem w kwestii diet i ćwiczeń?
Nie.
Nadal, gdy ktoś zapyta jak to zrobiłam, że pozbyłam się tych 24 kg, mówię, że nie było wcale tak ciężko i wystarczyła dobra dieta, ćwiczenia oraz samozaparcie.
Nadal uważam, że jeśli ktoś chce się wziąć za siebie, niech zacznie od wizyty u dobrego dietetyka, jeśli rezygnacją z pewnych nawyków żywieniowych nic nie zdziałała. Oszczędzi to przede wszystkim Nasze nerwy z braku efektów.
Ktoś powie, że nie każdego stać na wizytę u dietetyka, a przecież wystarczy przeznaczyć pieniążki z zakupu słodyczy na wizytę u dietetyka, podczas której podpowie  jak zabrać się za dietę, wymieni podstawowe błędy żywieniowe, ustali odpowiednią dietę i naprawdę mówię Wam, że nie potrzeba dużo czasu, by przejść na dietę. Dietetyk dostosuje jadłospis i czas przyrządzania posiłku do Naszych potrzeb.

Szczepienia.
Ten temat po prostu działa na mnie jak płachta na byka.
Dosłownie.
Nie rozumiem po prostu jak można się spierać o tą kwestię. Z resztą tak samo, jak o karmienie piersią, czy wspólne spanie z dzieckiem.
Każda matka, każdy rodzic sam podejmuje decyzję, biorąc pod uwagę wszystkie "za" i "przeciw".
Każdy ma swój rozum, ma dostęp do informacji i sam podejmuje decyzję.
Jeden rodzic się zdecyduje na szczepienia obowiązkowe i dodatkowe, drugi tylko na obowiązkowe, a inny na żadne.
Nie Nam jest negować decyzje innych.
Oczywiście każdy ma swoje zdanie w kwestii szczepień, ale nie powinniśmy ich narzucać i spierać się z każdym, kto ma odmienne zdanie.
A gdzie się nie kliknie, tam spór o szczepienia i masa różnych informacje,  które zazwyczaj wzajemnie się wykluczają...
Dziś mnie po prostu rozśmieszył jeden wpis, na lokalnej grupie Mam.
Temat- oczywiście szczepienia. W tym przypadku szczepienie przeciw różyczce.
Jedna z Mam udostępniła (oczywiście na nic prośby admina, by nie poruszać tematu szczepień) artykuł na temat różyczki, że oczywiście ona ma rację- nie wolno szczepić.
Inna mama zapytała czy jest jakaś metoda, by kobieta, która nie zachorowała na różyczkę w dzieciństwie, nie zachorowała również będąc w ciąży- przecież to ogromne ryzyko.
Nawet nie zgadniecie, jaką dostała odpowiedź.
"Należy zrobić wszystko, by zachorowała na różyczkę w dzieciństwie".
Nie mogłam nic nie napisać. Nie było to narzucanie z mojej strony swojej postawy wobec szczepień, ale byłam ciekawa odpowiedzi.
Zapytałam jak to zrobić? Szukać w lokalnej gazecie ogłoszenia "moje dziecko zachorowało na różyczkę" i wpaść do nich w odwiedziny?
Przecież tyle jest opinii na temat szczepień, ilu jest rodziców. Jedni się zdecydują, inni nie, po co zaczynać ten temat skoro jest spór za każdym razem?!
Zapytajmy o zdanie specjalistów, sprawdźmy w różnych źródłach informacje na ten temat i zdecydujmy sami, nie narzucając innym.

Leczenie dzieci...
Ja rozumiem, że ktoś zapyta o dobrego specjalistę, bądź zapyta o opinie na temat wybranego.
Nie rozumiem za to, jak rodzice mogą bez zastanowienia, a przede wszystkim bez konsultacji z lekarzem podawać różne syropy, kropelki itp.
Ja rozumiem, gdy nie ma gorączki, pojawia się zwykły katar, z którym jesteśmy wstanie sobie poradzić.
Gdy pojawia się gorączka, a nie ma innych objawów, to należy wziąć pod uwagę, że może to być trzydniówka.
Dobrze wiemy, że czasem gorączka, to nie od razu oznaka choroby.
Ale nie odbiegając od tego, do czego zmierzam...
Pewna mama napisała, że jej dziecko od tygodnia gorączkuje. Doszedł do tego straszny kaszel- chyba suchy i oczywiście lejący się katar.
Wybiera się właśnie do apteki i chciałaby dowiedzieć się, co może kupić takiemu przeziębionemu roczniakowi.
Po przeczytaniu, miałam nadzieję, że ktoś napisze, żeby udała się do lekarza...
Jak ja się myliłam!
Masa komentarzy, w których zostały wymienione różne syropy.
Jedna z mam nawet podała nazwy syropów, które są przeznaczone dla starszych dzieci, ale przecież śmiało można zmniejszyć dawkę...
Na końcu komentarzy widniał wpis pytającej mamy "Super, dzięki mamusie za nazwy, idę do apteki, może dostanę jakiś rabat na tyle syropków, a i dla siebie coś jeszcze wezmę".
Tylko jedna mama skrytykowała ten wpis, tylko jedna!
"Po co Nam pediatra, skoro jest internet i wszystko wiedzące inne mamy...".
Nie wiem, czy ten wpis pojawił się specjalnie, nie wiem, czy ta mama poszła w końcu do lekarza, czy faktycznie zakupiła wszystkie te syropki. Nie wiem.
Ale nie zmienia to faktu, że byłam przerażona, że ktoś zdał się na opinię innych, zamiast wybrać się do pediatry, by sprawdził, czy tygodniowa gorączka i kaszel to nic poważniejszego.
Chociaż przyznam, że czasem ciężko trafić na dobrego pediatrę, to nie zmienia jednak faktu, że po to on jest, by zdiagnozował chorobę i przepisał bezpieczne leki dla malucha.

Nie starajmy się być ekspertem od wszystkiego. Nie doradzajmy innym, jeśli sami nie posiadamy odpowiedniej wiedzy.

Może moje spostrzeżenia są mylne, ale czy nie lepiej udać się do osoby po medycynie, niż samemu decydować się na kolejne lekarstwo, kiedy objawy się nasilają i bardziej niepokoją?
Przecież czasem zwykłe przeziębienie może okazać się czymś poważniejszym.
Antybiotyk też nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale czasem jest złem koniecznym, poza tym lekarz sprawdzi, czy przez te kilka dni z przeziębieniem nie rozwinęło się coś innego, czy osłuchowo jest w porządku.

Wiem, doskonale wiem, że w dzisiejszych czasach ciężko o dobrego lekarza. Sama się o tym przekonałam na własnej skórze, ale mimo to wolę szukać kolejnego niż zdawać się na internet, czy podpowiedzi innych.
Poza tym stosowanie tych wszystkich syropów, kropelek, można zawsze spróbować zastąpić metodą naturalną, ale to i tak zawsze lepsze to niż eksperymentowanie z różnymi środkami dostępnymi w aptekach.

Pamiętam doskonale ile się najeździłam po lekarzach, by zdiagnozować co mi dolega. W końcu udało się.
A do alergologa, czy neurologa pojechaliśmy do miasta oddalonego o ponad 100 i 200 km, ponieważ nikt w okolicy nie miał wolnych terminów a i opinie nie były ciekawe na temat tychże lekarzy.

Gdyby była potrzeba, pojechalibyśmy na koniec Świata.
Gdy pojawia się problem, trzeba szukać rozwiązania u odpowiednich specjalistów, a nie powinno się bagatelizować oraz szukać rozwiązania w internecie, czy w aptece opierając się na doświadczeniu innych.
To co pomogło jednemu, nie zawsze musi pomóc drugiemu.

Nie zapominajmy także o ważnej kwestii, jaką jest budowanie odporności.
Źródło


Nie chcę się wymądrzać, ale czy nie jest właśnie tak, że każdy chce być ekspertem, czy to w kwestii żywienia, czy KP, leczenia, opierając się na swoich doświadczeniach?
Czy tylko ja odnoszę takie wrażenie?

M.

19 komentarzy:

  1. I dlatego właśnie nie ma mnie w takich grupach- z pseudo ekspertami nie zamierzam walczyć, bo z wiatrakami i tak się nie wygra. Macierzyństwo to piękna sprawa i tego się trzymajmy :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma wątpliwości, co do tego, że macierzyństwo jest piękne pomimo trudności. Tylko po prostu czasem niektóre matki swoimi pomysłami sprawiają, że człowiek traci wiarę, że są jeszcze rozsądni ludzie :)
      Mało kiedy się udzielam na takich grupach, chyba, że chodzi o opinię na temat lekarzy- całkiem pomocne jest to, gdy samemu trzeba się wybrać do któregoś lekarza.

      Usuń
  2. Ja moge doradzic na bazie wlasnego doswiadczenia. Moze komus pomoze. Nigdy nie bawilabym sie jednak w lekarza , chociaz pierwsze kilka dni z reguly wstrzymujemy sie z wizyta. Wiekszosc chorob to wirusy, ktorych antybiotykk nie zwalczaja.
    Szczepionki - temat rzeka. Ja na rozyczke szczepilam sie dwa razy I dzieki Bogu dwa razy szczepionka sie nie przyjela I nie mam nadal przeciwcial, Dlaczego dzieki Bogu? Bo po 2 miesiacach zaszlam w ciaze I moje dziecko moglo by sie urodzic bardzo chore.
    W Irlandii glosno jest teraz o szczepionce, ktora szczepia nieprzymusowo nastolatki od 11 roku zycia w celu zapobiegania raka szyjki macicy (HPV)Ponad 900 dziewczynek jest przykutych do lozka, maja zanik miesni, zmiany w mozgu, brak sily I chroniczne omdlewanie. To tylko garstka skutkow ubocznych tej szczepionki, dlatego jak slysze, ze ktos sie szczepi na grype lub tudziez inne wymysle szczepionki to zycze im duzo zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Twoje podejście jest zdrowe. Każdy sam powinien decydować odnośnie szczepień, a nie narzucać swoje zdanie. A co do szczepień przeciw grypie, to i ja często gryzę się w język.

      Usuń
  3. Moja pediatra, jak widzi mnie z jakimś dzieckiem przeziębionym pyta "a co Pani ma w apteczce?" i zwykle niezmiernie się dziwi, że właściwie żadnego syropu w niej nie ma, ew coś na biegunkę czy przeciwbólowego. Także nawet lekarze się przyzwyczaili, że najpierw ludzie na własną rękę się leczą, a jak trwoga to do przychodni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam lepszą pediatrę :D Ona jak coś, to od razu chce antybiotyk dawać, albo pyta się mnie, co ma przepisać :) Dlatego, jak coś się dzieje, to jeździmy prywatnie :D
      A w Naszej apteczce są tylko kropelki do nosa, czopki na gorączkę (bo syropu Hania nie ruszy) i elektrolity w razie jakby pojawiła się biegunka, bo do najbliższej apteki mamy całkiem sporo km.

      Usuń
  4. Zawsze twierdze że od udzielania rad są specjaliści a nie internet owszem można komus cos podpowiedziec ale najlepiej zaznaczyc, że warto to jednak skonsultowac z osoba po fachu

    OdpowiedzUsuń
  5. Omijam takie grupy szerokim łukiem. Nie potrzeba mi kolejnych podnoszących ciśnienie newsów. Owszem czasem się radzę w różnych sprawach, ale nigdy w sprawach zdrowotnych a tym bardziej jeśli chodzi o dziecko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze sobie mówię, że muszę sobie odpuścić takie grupy, ale zazwyczaj zostaję, bo wiem, że mogę komuś pomóc, a i przy okazji dowiaduję się opinii na temat lekarzy. A w kwestii zdrowia, to nawet nie byłabym w stanie opierać się na doświadczeniu innych matek, zwłaszcza gdyby chodziło o zdrowie dziecka.

      Usuń
  6. Właśnie ze względu na takie paranoje nie należę do żadnej grupy matek na FB. Czasami dostane link albo screen od znajomych. Ręce mi wtedy opadają po czeluści piekieł. Nie udzielam się na takich forach. Bo wśród 100 matek tylko 5 będzie racjonalnie myśleć. Reszta bawi się w znachora i wróży z monitora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja rzadko się udzielam, ale tak jak wspomniałam wyżej, czasem są opinie na temat lekarzy, informacje na temat zajęć i imprez dla maluchów, a czasem można nawet znaleźć odpowiedź na pytanie, gdzie można kupić daną rzecz i oszczędzić sobie jeżdżenia autem po mieście.

      Usuń
  7. Ja osobiście w domku mam jakiś tam zapas różnych syropków zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Nie mam apteki pod nosem, żeby choćby w nocy pobiec po przeciwgorączkowy syrop jak dziecko zaczęło by gorączkować - mam zapas w szafce. Jednak używam wszystkiego z wielką rozwagą. Wiem, że bez pytania kogokolwiek mogę co najwyżej zrobić dzieciom inhalację z soli fizjologicznej, a jak już o leki chodzi to jedynie syrop z cebuli czy miód im sama podaję. Resztę staram się najpierw skonsultować z lekarzem. Tym razem wizyta była mega potrzebna, bo mój środkowy synio ma obustronne zapalenie oskrzeli. A dwóch pozostałych wirusa i kaszlą i smarkają. Wesolutko mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wracajcie wszyscy szybciutko do zdrowia :*
      Tez mam całkiem daleko do apteki, dlatego w domu mam te najpotrzebniejsze- coś na gorączkę, biegunkę...

      Usuń
  8. Nie należę do żadnych grup tego typu. To co opisałaś to się w głowie nie mieści. Przyznaję, że i ja czsami w internecie szukam porad, ale zawsze dzielę je przez 100, a jak coś dotyczy dziecka to w ogóle nie biorę pod uwagę. Po pierewsze każde dziecko jest inne i co pomoże jednemu niekoniecznie musi pomóc drugiemu (a może zaszkodzić). Do wszystkich leków podchodzę ostrożnie, nawet tych przepisanych przez pediatrę i bacznie obserwuję czy z małym nie dzieje sie nic podejrzanego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przerażają mnie niektóre matki, które bawią się w znachora, na szczęście znajdzie się kilka rozważnych, które polecą lekarza.
      Zauważyłam już, że jeśli matka zapyta o lekarza, odezwą się te rozważniejsze matki, polecą specjalistę, podadzą godziny przyjęć. Jeśli zapyta matka o syropki, to odezwą się znachorki...

      Usuń
  9. Dokładnie jest tak jak piszesz. Niestety po to jest internet aby wyrażać swoje opinie. Czy są dobre czy złe to już zależy od naszej indywidualnej oceny. Ja rady z internetu przyjmuję z dystansem. Bo jak ktoś mi kiedyś powiedział "w internecie to można pogodę sprawdzić" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Internet to źródło informacji, ale trzeba też wiedzieć, gdzie szukać, na jakie strony zaglądać. Niestety większość woli od razu szukać rady na forach internetowych. Gdy mam jakieś wątpliwości, wolę przeczytać jakieś artykuły i oczywiście wybrać się do specjalisty.

      Usuń
  10. W dzisiejszych czasach chyba wszyscy wręcz chcą być ekspertami, od cioć dobra rada, aż się roi, gdzie nie wejdziesz, gdzie nie klikniesz tam dobra rada, ja na te dobre rady zawsze biorę jej z przymrużeniem oka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I prawidłowo :)
      Chociaż powiem Ci, że jak słyszałam od życzliwych ciotek dobre rady, to się we mnie gotowało. Teraz jednym uchem wpuszczam, drugim wypuszczam :)

      Usuń

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger