środa, 12 sierpnia 2015

Decyzja o dziecku ...


Każdy z Nas już zapewne się przekonał, że w życiu bywa różnie. Nie zawsze dzieje się tak, jakbyśmy bardzo pragnęli. Tak też się dzieje w kwestii macierzyństwa.

Pary, które pragną zostać rodzicami, starają się czasem bardzo długo i liczą, że "następnym razem się uda".
I prawda, choć okrutna, jest taka, że jednym się uda, innym nie.
Bywa i tak, że dwoje kochających się ludzi, cieszy się sobą, rozkwitającą miłości, nie myślą o planowaniu rodziny, aż do dnia, w którym okazuje się, że zostaną rodzicami.
Są też tacy, którzy zdecydowali się  na dziecko i udało im się za pierwszym razem.
Wydawać się może to niesprawiedliwe- szczególnie tym parom, którym z różnych powodów się nie udaje zostać rodzicami pomimo ogromnego nakładu chęci i często pieniędzy.
Szczególnie krzywdzący jest ten fakt, gdy w patologicznej rodzinie rodzi się kolejne dziecko...
Prawda jest taka, że los bywa przewrotny  i okrutny. I mimo, że to zdanie brzmi brutalnie, to nie pozostaje nic innego, jak przyznać, że takie własnie jest życie.

Wpis z serii wspominki Mamuśki Mileny .... :)

Jak było u Nas?
Gdy jeszcze byliśmy narzeczeństwem, pewnego pięknego wieczoru przy lampce wina rozmawialiśmy całkiem poważnie na temat wizji Naszej rodziny.
Cieszyłam się, że nie różniły się one od siebie. Oboje pragnęliśmy zostać rodzicami małej gromadki dzieci i oboje w związku z tym mieliśmy też mnóstwo obaw. Przecież wiadomo, że kwestia finansowa jest ważną kwestią w życiu- przecież trzeba mieć za co kupić wyprawkę, czy uzupełnić lodówkę. Dodatkowo nie chcieliśmy też wykorzystywać Naszych rodziców, nie chcieliśmy żyć na ich oszczędnościach.  I tak, jak w kwestii Naszego ślubu, który zorganizowaliśmy sami z własnych oszczędności, tak samo w kwestii pojawienia się nowego członka rodziny, chcieliśmy jak najbardziej postąpić właściwie i odpowiedzialnie.
Dlatego też wszystko co robiliśmy zmierzało w jednym kierunku- stabilizacji życiowej.
Skończyliśmy studia, znaleźliśmy pracę, wzięliśmy ślub... pragnęliśmy jeszcze dziecka i własnego M.
Nie odbierzcie proszę tego jak odhaczanie kolejnego pkt na liście. Po prostu oboje znamy swoje pragnienia, a decyzja o dziecku, to bardzo ważna decyzja. Chcieliśmy żeby poziom Naszego życia się nie zmienił po pojawieniu się dziecka. Nie chcieliśmy takiej sytuacji, że pewnego wieczoru będziemy się zastanawiać skąd wziąć pieniądze. A przy tym całym planowaniu obawialiśmy się jeszcze jednego... że przegapimy najwspanialszy etap w życiu. I nie ukrywam, że mieliśmy pewien komfort psychiczny, ponieważ H miał zapewnioną pracę na stałe. A kiedy jeszcze i mi udało się znaleźć pracę, to po prostu nie było innego idealnego momentu na podjęcie starań.
Kiedy byliśmy już po ślubie i kilka miesięcy później okazało się, że jestem w ciąży- radość była ogromna. Nadal się obawialiśmy, czy podołamy, tylko, że to był bardziej strach czy podołamy w roli rodziców.
Wydawałoby się, że wszystko układało się po Naszej myśli, aż do dnia, kiedy pojawiło się krwawienie- ciąża zagrożona.
Każdego dnia modliłam się, żebym donosiła ciąże- nie wyobrażałam sobie żadnej innej opcji, niż ta, w której przez 9 miesięcy będę cieszyć się stanem błogosławionym.

I udało się, 31.10.2013 roku przyszła na świat najpiękniejsza w każdym calu Hania.

O Naszych planach nikt nie wiedział. Nie chcieliśmy trąbić na prawo i lewo, że staramy się o dziecko. Nie wiedzieliśmy, czy uda Nam się za pierwszym, czy dziesiątym razem. Nie chcieliśmy czuć presji bliskich, ciągłych pytań... chociaż i one się pojawiały czasem.

Kiedy już skończyłam I trymestr, poinformowaliśmy znajomych.
Rodzice dowiedzieli się wcześniej- a moja mama jako pierwsza (w 7tc).
I tak, jak rodzina czekała na ten dzień, tak znajomi (na szczęście nie znaczna ich część) pytali czy wpadliśmy... Możecie wyobrazić sobie Nasze miny, kiedy ktoś pytał, czy po ślubie wpadliśmy... Zawsze odpowiadaliśmy, że dziecko jest planowane, że bardzo pragnęliśmy zostać rodzicami i że jak nie teraz- w młodym wieku, to kiedy?!
Niestety czasem ciężko było wytłumaczyć, że naprawdę się pragnie dziecka, no bo przecież jak to możliwe jest, że siedzenie po uszy w pampersach jest lepsze, niż sobotni wypad na piwo ...
No cóż, po niespełna dwóch latach, mówię to- piszę: można ;)  Wystarczy dobra organizacja ;) Jeden weekend dla taty, drugi weekend dla mamy- wizyta w SPA dla zapracowanej mamy to bardzo duża dawka endorfin i energii :)



Jedni się decydują świadomie zostać rodzicami, za innych decyduje los....
Mama, Tata- to brzmi tak wspaniale, że jest to warte każdego poświęcenia.
Pojawienie się dziecka na świecie zmienia wszystko.
Zmienia na lepsze.
I każdy rodzic- ten , który zaplanował i ten, za którego zdecydował los, powie to samo.
Być rodzicem, to najwspanialsza i najbardziej zaszczytna rola życia :)

Pozdrawiam, M.


5 komentarzy:

  1. Mama i Tata brzmi dumnie. Nie ma nic wspanialszego niż posiadanie dziecka. Ono tak zmienia życie, że nie chce się znać innego.

    OdpowiedzUsuń
  2. My również planowaliśmy dziecko i podobnie jak Wy "odhaczaliśmy z listy" studia, praca, ślub, mieszkanie i dzidziuś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jako, że my o pracę i mieszkanie martwić się nie musieliśmy mieliśmy tylko dwie pozycje na naszej liście. Ślub, który zorganizowaliśmy samodzielnie w niespełna 8 miesięcy i dzidziuś, który przyszedł na świat w dzień naszych poprawin, a kolejny po roku i tygodniu od tego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziecko to maly wielki cud. I pomimo,ze tesknie za odpoczynkiem to gdy go mam to brak mi krzyku, glosu,smiechu , wiecznych klotni moich dwoch Lobuzow. Nie zamienilabym mojego zycia na zadne inne!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas było podobnie z synkiem. Planowaliśmy wszystko dokładnie, a potem z niecierpliwością czekaliśmy na dwie kreseczki. W końcu się udało. Z córeczką było trochę inaczej. W pewnym momencie stwierdziliśmy, że teraz jest dobry moment, ale zbytnio się nie staraliśmy. Nie chciałam znów wyczekiwać dwóch kreseczek. I co? Udało się za pierwszym razem :-)
    Uwielbiam swoje dzieci - to one dają mi siłę, wiarę i największe szczęście :-)

    OdpowiedzUsuń

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger