środa, 29 lipca 2015

Dzień, który zmienił wszystko

31.10.2013
Najwspanialszy dzień mojego życia.
Przyjście na świat mojego małego, wielkiego cudu. Naszego! Owoc miłości mojej i męża...
Już niebawem miną 2 lata.
Tak, moje dziecko skończy 2 lata.
Ostatnio wciąż to powtarzam i nie wierzę, nie dociera to do mnie.
I mimo, że wyda Ci się to banalne, to napiszę to ... Ja wciąż odnoszę wrażenie, że jeszcze nie tak dawno przyjechałam z trzydniową Hanią do domu ze Szpitala.

Pamiętam dzień porodu, Nasze pierwsze spotkanie na sali operacyjnej, pamiętam radość i łzy wzruszenia.
Pamiętam obawy- czy poradzę sobie?
Pamiętam pierwszą kąpiel, pierwsze szczepienie i Nasze łzy.
Pamiętam pierwszą chorobę- gorączka, ospałość, brak energii, moje łzy i przerażenie męża kryjące się za maską opanowania. Pamiętam jak pękało mi serce za każdym razem, gdy przychodziła pora podania zastrzyku.
Wszystko pamiętam- ząbkowanie, pełzanie, turlanie, raczkowanie, pierwsze kroki, zdziwienie pediatry, że Hania taka silna jest.
Sięgam pamięcią do wszystkich tych chwil i łzy same uwalniają się, spływając po policzkach.
I cieszę się i jednocześnie boję... Tyle jeszcze wspaniałych chwil przed Nami, ale także tak wiele czyhających niebezpieczeństw...

Odkąd zostałam mamą, zmieniłam się.
Odkryłam ogromne pokłady cierpliwości, niektóre z cech przybrały na sile- i tak, jak potrafiłam się szybko wzruszyć, tak teraz potrafię się wzruszyć oglądając bajkę :) Stałam się bardzo empatyczna i ciężko mi z tym walczyć.
Postrzeganie miłości się zmieniło... Nie żebym jej wcześniej nie rozumiała, nie znała jej siły, ale po prostu, zaczęłam ją odczuwać inaczej, niż wcześniej...
Kochałam moich rodziców i nadal kocham, ale od niedawna zaczęłam dostrzegać drugą stronę medalu w podejmowanych przez Nich decyzjach. Wszystko co robili, to dla mojego dobra, a nie - tak jak mi się wydawało- by zrobić mi na złość.

Kochałam i kocham moich braci- jestem wdzięczna za to, że ich mam. Mimo, że różnica wieku jest ogromna, to potrafimy się dogadać i mamy świetny kontakt. Wiem, że zawsze mogę na Nich liczyć.

Kochałam i kocham mojego męża i odkąd tylko zawrócił mi w głowie, ta miłość rośnie. Mogę śmiało powiedzieć, że ta miłość z czasem dojrzewa.
Z młodzieńczej i szalonej w dojrzałą...
Z tej pełnej obaw i strachu, w pewną i czułą...

Kocham moje dziecko miłością bezwarunkową i nieograniczoną. Odkąd dowiedziałam się, że rośnie we mnie nowe życie, już tą malutką fasolkę kochałam.

Nigdy nie sądziłam, że dojrzeję do tego momentu w życiu, w którym będę tak mocno kochać. Nie wierzyłam w swoje szczęście, gdy pojawił się H, a potem nie sądziłam, że Nasza miłość wskoczy na wyższy poziom i narodzi się Nasza, najcudowniejsza nowa miłość. Wciąż nie dowierzam, że jestem szczęściarą, że moje marzenia się spełniły...

31 października miną dwa lata- cudowne 2 lata we trójkę, w których mam wrażenie przemieniłam się z poczwary w motyla. I wcale nie mam na myśli zmiany wyglądu :)
Pojawienie się Hani, to tak jakby odnalezienie brakującego elementu układanki. To właśnie Hani Nam brakowało do pełni szczęścia.

Od kilku dni myślę... zastanawiam się...
I doszłam do pewnego wniosku- nadszedł czas, by zrobić podsumowanie, którym być może komuś pomogę, podpowiem, a przy okazji sprawię, że moje przemyślenia nie odejdą w zapomnienie.

Zakładając bloga, właśnie tego pragnęłam- pomagać, dając wskazówki przyszłym mamom- pamiętam, jak sama momentami czułam się zagubiona.
Z czasem jednak zapragnęłam czegoś więcej, podjęłam się kilku trudnych tematów- część  z nich znalazła uznanie, co było to dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Lubię pisać, tematy dotyczące wychowania są bardzo mi bliskie- nie tylko dlatego, że jestem matką, ale też dlatego, że jestem pedagogiem.
Blog ewoluował przez te 1,5 roku i tak naprawdę bardzo mało było mnie samej w tekstach. Bałam się otworzyć- w sumie nadal się boję, ale myślę, że chyba powinnam pozwolić się poznać.
Nie, żebym pisząc teksty udawała kogoś innego- nigdy w życiu, jaki byłby sens tego?! Mam na myśli poznanie mnie jako osoby. Znasz mnie tylko z tekstów, które pisze, znasz moje podejście do pewnych spraw, moje zdanie na określone tematy. Zapewne posiadasz zarys mojej osoby, wyrobione zdanie, lubisz mniej lub bardziej. Chcę teraz żebyś poznał mnie lepiej, czytając kolejne wpisy, które będą dotyczyć tego, jak zmieniłam się przez te 2 lata.

Mam nadzieję, że zajrzysz do mnie ponownie.

Pozdrawiam, M.



7 komentarzy:

  1. Zajrzę bez dwóch zdań...zostając rodzicami na wiele rzeczy zaczynamy patrzeć inaczej i dopiero wtedy dostrzegamy ile nasi rodzice dla nas zrobili i poświęcili.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopóki nie pojawi się na świecie dziecko, człowiek nie jest w stanie zrozumieć czym jest miłość bezwarunkowa. To cudowne uczucie. Pełne wielu emocji: strachu, miłości, radości, bezsilności... Ale to tak pozytywnie zmienia życie, że nic więcej już nie trzeba do szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
  3. :) Pewnie, że zajrzę :)
    Tak, macierzyństwo dużo zmienia, dużo uczy i pozwala na wszystko spojrzeć szerzej.
    A czas szybko leci, ja tez nie rozumiem jak to się dzieje....

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznaję stuprocentową rację - przed zostaniem mamą patrzyłam inaczej na wiele spraw, zostając mamą też patrzę na te same sprawy inaczej. I choć jestem już mamą 3 dzieci, to ciągle się im przyglądam i jestem pod wrażeniem, jak oni szybko dorastają i jak się zmieniają.

    OdpowiedzUsuń
  5. To zupełnie podobnie jak u Nas - jest Hania, jest Nasza pełnia szczęścia!!! Macierzyństwo wiele zmienia, ja mam wrażenie, że trochę dorosłam, ale również jeszcze bardziej umiem doceniać te malutkie rzeczy i chwile :)

    OdpowiedzUsuń

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger