poniedziałek, 20 lipca 2015

Bezstresowe wychowanie

Ostatnimi czasy często spotykam się z określeniem "bezstresowe wychowanie".
Ludzie opisują zachowanie (zazwyczaj cudzych) dzieci w miejscach publicznych, które według nich są efektem bezstresowego wychowania.

I co ja o tym sądzę?
Nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie!
"Bezstresowe" to jakie? Bez stresu?
Nie da się.
Dziecko już w momencie przyjścia na świat, narażone jest na stres.

Przecież w każdej sferze Naszego życia, istnieją nakazy i zakazy, które działają na Nas stresująco.
Wiemy, że jeśli nie dostosujemy się do nich, konsekwencje mogą być różne.
I to jest właśnie to- świadomość. To właśnie ona jest czynnikiem stresującym.

Wychowując dziecko, ustalamy pewne granice- dla bezpieczeństwa, a także dla wpojenia pewnych zasad.
Jeśli więc dziecko przekroczy ową granicę, nastąpi kara.
Nie, nie mam na myśli kary cielesnej.

Dla przykładu:
Jeśli pijany kierowca usiądzie za kierownicę i złapie go policja- to straci prawo jazdy, a w najgorszym przypadku może dojść do tragedii...

Jeśli uczeń nie odrobi pracy domowej, bądź nie nauczy się na sprawdzian- otrzyma ocenę niedostateczną.

Jeśli dziecko pomimo próśb rodziców nie posprząta swojego pokoju- konsekwencją będzie brak możliwości skorzystania z komputera bądź obejrzenia bajek.

Wymieniać można w nieskończoność...

Zgodzicie się chyba ze mną?

Jak więc wytłumaczyć - przepraszam, jak nazwać te wszystkie przypadki, w których dzieci swoim postępowaniem przerażają przypadkowych ludzi, a czasem też swoich członków rodziny?

Brakiem wychowania.

Jak inaczej to nazwać?

Jak można nie zareagować, gdy  5cio latek ze złości podchodzi i bije ojca w twarz, a ten nawet nie reaguje?

Jak można pozwolić swojemu dziecku zrobić krzywdę rówieśnikowi, jak można w takim momencie nie zareagować?

Jak można pozwolić dziecku rozwalać w sklepie produkty na półkach, nie tłumaczyć, że tak nie wolno?

Jak można nie zareagować, gdy dziecko ze złości kopie swoją babcię stojącą w kolejce, wyzywając ją "głupia stara baba", czy "nienawidzę Cię starucho".

Jak?

Niektóre w/w sytuacje widziałam, a o niektórych słyszałam...

Wychowanie, to nie pozostawienie dziecka samemu sobie. Wychowanie to proces, w którym rodzice świadomie przygotowują dziecko do przyszłego życia, pobudzając do zachowania zgodnego z oczekiwaniami społecznymi, przy jednoczesnym umożliwianiu dziecku naturalnego rozwoju.

Wychowując, należy pamiętać, że dziecko jest istotą, która ma swoją godność, ma swoje potrzeby oraz prawo do popełniania błędów. To My, rodzice mamy za zadanie nakierować dziecko do właściwego postępowania...

Tak więc... brak wychowania, to brak wychowania...


Pozdrawiam, M.

18 komentarzy:

  1. Dokladnie. Wielu ludzi myli bezstresowe wychowanie z brakiem wychowania. Samo pojęcie bezstresowego wychowania jest tak luźne, że trudno je ogarnąć. Dla dziecka wiele sytuacji jest stresujących i choćbyśmy my, rodzice, na rzęsach stawali to się dziecka od stresu nie uchroni...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie termin bezstresowe wychowanie to usprawiedliwienie na lenistwo rodzica.

    OdpowiedzUsuń
  3. a może chodzi o to, że słowo bezstresowe odnosi się do rodziców?? heheh może oni się stresują upominając dziecko a tak mają 'z głowy' :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejny tekst na ten sam temat zacznijcie pisać o czymś innym bo nudno się zaczyna robić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekhm.. Nikt Cię nie zmusza do czytania, skoro twierdzisz, że się powielają.
      A bezstresowe wychowanie = lenistwo rodziców.

      Usuń
    2. Oczywiście czytać nie muszę. Powielanie tematów jednak jest trochę nie na miejscu.Tekst innej blogerki na ten sam temat puszczony niedawno i nawet zwroty podobne są. Z resztą widzę też inne teksty które się powtarzają. Przypadek?

      Usuń
    3. Nie pozwolę sobie zarzucać tego typu oskarżeń. Proszę podać mi link, gdzie się tekst powtórzył. Wszystkie teksty znajdujące się na blogu, są napisane przeze mnie. Wyrażam własne zdanie. Proszę nie szukać dziury w całym, nie szukać afery. To że jedna Pani się znalazła, która kopiuje teksty znanych blogerek, to nie znaczy, że zaraz każdy tak robi.

      Usuń
    4. Wyrażasz swoje zdanie ale niestety kopiujesz tematy od innych. Nawet używasz tych samych zwrotów, które pojawiają się w postach innych blogerek. Szczególnie jednej i zastanawiam się czemu ona jeszcze tu zagląda bo widzę jej komentarze.

      Usuń
    5. O wychowaniu bez stresu napisało już miliony ludzi, to nie znaczy, że nikt inny już nic nie może napisać na ten temat. Zdania są podzielone w tej kwestii i albo mogę mieć podobne zdanie, albo odmienne.
      Szukasz dziury w całym. Skoro "ta" blogerka zagląda do mnie i nie widzi problemu, że dodaję wpis o tej samej tematyce co ona, to dlaczego Ty widzisz w tym problem?
      Prosiłam o dowód. Które zwroty się powtarzają? Z którego bloga ściągam? Jestem bardzo ciekawa...
      Wyraziłam swoje zdanie, użyłam odpowiednie zwroty, tak, by zdanie miało sens, tak by odpowiednio swoje myśli ubrać w słowa. Nie bawię się w kopiowanie.
      Jeśli szukasz afery, to tu jej nie znajdziesz...

      Usuń
  5. Zgadzam się w 100%. Nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie, albo się wychowuje albo nie i koniec kropka.

    OdpowiedzUsuń
  6. W peł i się z Tobą zgadam. Zawsze to powtarzam przy wszelakich dyskusjach, że wychowanie zawsze będzie zawierać pewną dozę stresu. A tzw. wychowanie bezstresowe, to chów, inaczej hodowla. Bezstresowo można hodować paprotkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. To o czym piszecie nie ma nic wspólnego z bezstresowym wychowaniem -to poprostu wychowanie bez zasad. O bezstresowym można mówić wówczas, gdy przygotowujemy dziecko do życia w społeczeństwie zgodnie z panującymi w nim regułami. Kiedy pozna je jako dziecko to bez zbędnego stresu będzie potrafił zaakceptować jako uczeń, syn wnuczek czy kolega. No bo jaka korzyść dla dzieciaka z faktu, że rodzic pozwala na wszystko, a w środowisku szkolnym czy rówieśników okazuje się, że życie wcale nie jest takie różowe.

    OdpowiedzUsuń
  8. Glosno znowu o wychowywaniu dzieci. Gdziekolwiek nie czytam , wszystko jest zle. Karanie poprzez klapsy - zle, karanie I nagradzanie - zle, krzyczenie - zle...wszystko jest nie tak...
    Ja staram sie z dziecmi rozmawiac , tlumaczyc... czasami jednak musza udac sie na karny jezyk, bo inaczej wytlumaczyc sie nie da. Wydaje mi sie, ze kazdy rodzic musi znalezc 'zloty srodek' na wlasne dziecko . I powtarzac do znudzenia "tak nie wolno"...

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie nie ma czegoś takiego jak w ogóle "bezstresowe" cokolwiek. Życie jest pełne stresu zawsze i dla każdego, dla małego też. Nie znaczy to, że swoje dziecko nękam i stresuje, ale ewidentnie jej czegoś zabraniam, uczę ją i jej tłumaczę. Nie ma tak, że wszystko jej wolno.

    Jak czytam takie coś, że dizecko uderzyło rodzica w twarz... coś mi sie dzieje! W Polsce miałam taką sąsiadke, do której własny syn przyczał regularnie "Puść mnie ty stara k...o! " - dziecko! małe dziecko, któe juz na tym etapie nie wiadomo na kogo wyrośnie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mądry jest Twój wpis. Ja też uważam, że obowiązkiem rodzica jest ustalanie pewnej granicy w zachowaniu. Jak powiedziała w jednym z moich wywiadów pewna pani psycholog: obowiązkiem rodzica jest stawianie pewnych granic w postaci nakazów i zakazów, a dziecko ma prawo się przeciwko nim buntować (bo taka jego natura).
    P.S. Kiedyś usłyszałam, że swoje dzieci wychowuję bezstresowo dlatego, że ich... nie biję!!!!!!! Powiedział to ojciec dwójki dzieci oburzony tym, że nie zbiłam swojego dziecka, bo grymasiło, że czegoś tam nie zje.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ile stresu z tym bezstresowym wychowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  12. "Jeśli dziecko pomimo próśb rodziców nie posprząta swojego pokoju- konsekwencją będzie brak możliwości skorzystania z komputera bądź obejrzenia bajek." - Nie mylmy pojęcia konsekwencji i kary. To dwie zupełnie różne rzeczy. Konsekwencją bałaganu w pokoju będzie np. potknięcie się o porozrzucane rzeczy i złamanie nogi, to, że w końcu dziecko nie będzie miało się w co ubrać, bo np. ubrania są rozrzucone po podłodze i nie trafiają do kosza na brudną bieliznę itp.... Brak tv czy komputera to kara nie konsekwencja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli dziecko nie spełni prośby rodziców, to konsekwencją tego sprzeciwu będzie kara- w tym przypadku brak Tv i komputera.
      Konsekwencją panującego chaosu w pokoju będzie potykanie się o swoje rzeczy.

      Usuń

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger