wtorek, 26 maja 2015

Dziękuję Ci MAMO, za cierpliwość...

Mówi się, że człowiek z czasem powinien zmądrzeć, spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy.

Z mamą zawsze miałam dobry kontakt, czasem się jednak zdarzało, że miałyśmy odmienne zdanie na dany temat. Było i tak, że razem w kuchni nie mogłyśmy być, ponieważ wtedy leciały pioruny :) Zarówno mama, jak i ja nie lubimy, gdy ktoś Nam się plącze pod nogami podczas gotowania :)

Mama zawsze, ale to zawsze wiedziała, kiedy coś mnie gryzło- nadal tak jest i zawsze, ale to zawsze coś poradzi, podniesie na duchu, wysłucha, zażartuje.

Pamiętam, że kiedy okazało się, że jestem w ciąży, radości nie było końca, a po ogromnej euforii były chwile grozy... ciąża zagrożona. Leżałam dwa tygodnie w łóżku i podnosiłam się tylko do łazienki. Mama wtedy co chwila przychodziła i coś przynosiła, pytała na co mam ochotę, jak małego niejadka pytała "może zjesz naleśnika, a może jajeczniczkę, na jakie ciasto mam chęć... Na prawdę to doceniałam. Czasem było mi aż głupio, że mną- tak dorosłą kobietą zajmuje się mama pod nieobecność męża, jak malutkim dzieckiem. 
Dotarło do mnie po czasie, że przecież ja wciąż jestem i będę jej dzieckiem, w jej oczach wciąż takim nieporadnym, potrzebującym pomocy.

Kiedy leżałam w szpitalu, czekając na rozwiązanie, to płacząc do słuchawki, mama płakała ze mną "Dasz radę córcia". Przy każdej wizycie widziałam łezkę w oku. 
Wciąż dostrzegam dobroć w jej sercu, doceniam jej pomoc, poświęcenie.

Niestety był taki czas, kiedy coś się we mnie zmieniło. Wstyd mi się do tego przyznać, ale niestety... wszystkie dobre rady mamy uważałam za zbędne. A to przecież przed porodem mama mi opowiadała jak ciężko może być przy KP, że małe dziecko ciągnie do tego, co nieodpowiednie, że muszę zrozumieć, że słysząc płacz Hani, dziadkowie zawsze przybiegną sprawdzić, co się dzieje, że ich troska nie ma na celu sugerować, że robię coś źle. 
Zapomniałam o tym. Złościłam się, o wszystko się złościłam.
Na szczęście w porę się obudziłam, przeprosiłam, doceniłam i podziękowałam.

Chyba dojrzałam. Zrozumiałam tok myślenia mojej mamy, wiem, że zawsze chciała dobrze i wiem, że pomimo wszystkiego, zawsze mnie będzie kochała i zawsze będę jej córusią. 

Dziękuję Ci mamo, że zawsze jesteś przy mnie, wspierasz, służysz radą, dziękuję, że cierpliwie poczekałaś, aż dojrzałam w swoim tempie i zrozumiałam pewne sprawy.
Pamiętaj, że zawsze będziesz mogła na mnie liczyć.
Kocham Cię i przepraszam, za brak mojego zrozumienia, kiedy chciałaś dobrze.
Musisz wiedzieć... Powinnaś to wiedzieć, że ...
Jesteś najlepszą mamą na świecie!
Kocham Cię!
Mówiłam Ci to już tyle razy- pamiętaj o tym!


P.S. Mamoooo... zrobisz pierogi, jakie tylko Ty potrafisz zrobić? :) 

3 komentarze:

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger