niedziela, 17 maja 2015

Co bardziej- NAIWNI, czy LENIWI

Żyjemy w takich czasach, gdzie jesteśmy oceniani po wyglądzie. Panuje kult młodości i piękna.
Każdy chce dobrze wyglądać, każdy chce być fit.
Zyskują na tym koncerny kosmetyczne, popularność zyskały siłownie i kluby fitness oraz oszuści.

W telewizji jest multum reklam tabletek odchudzających, herbatek i jeszcze innych specyfików, które to w łatwy i szybki sposób mają pomóc zgubić nadmierne kilogramy.
Ludzie kupują, zamawiają i liczą na cud.

Oczywiście, zgodzę się, że są zioła, które poprawiają przemianę materii, ale że po spożywaniu tabletek rano i wieczorem, w szybkim tempie stracę nadprogramowe kilogramy bez zmieniania sposobu odżywiania?

Nie wiem, czy ludzie, którzy na to liczą są bardziej naiwni, czy leniwi.
Będą jeść co popadnie i ile tylko uda się upchać, wezmą tabletki i co, na drugi dzień będzie kilka kilogramów mniej? Nic tylko, żreć te tabletki.

Wybaczcie, ale nie pojmuję tego.
Wystarczy pomyśleć, czy siedząc przed TV i zajadając się chipsami zgubię kilogramy?
No tak... łykam tabletkę, czary mary i już.

Mnóstwo ludzi dało się oszukać na tego typu środkach i teraz płaczą...
Moim zdaniem, lepiej spożytkowane pieniądze by były, gdyby przeznaczyli je na dietetyka lub karnet na fitness.

Strata pieniędzy to nic w porównaniu do uszczerbku na zdrowiu. Nikt nie wie do końca, co w tych magicznych tabletkach jest, jaki efekt mogą przynieść. Tak naprawdę, to biorąc je, człowiek pozbywa się wody z organizmu, a nie tłuszczu...

Obroną dla tych ludzi może być brak czasu na dietę, czy siłownię. Wiadomo... praca, rodzina itp. Tylko, czy aby na pewno jest to dobre wytłumaczenie?
A kto jest najbardziej poszkodowany? Oczywiście osoby, które z różnych powodów zmagają się z kilogramami, które czują presję otoczenia...

A przecież nie trzeba nawet wydawać pieniędzy na dietetyka. Wystarczy usiąść przed komputerem, wpisać w google odpowiednie hasło i poczytać. Jest tyle stron o zdrowej żywności, są nawet grupy wsparcia...

Wystarczy zmienić sposób odżywiania. Zastąpić czekoladowego batona owocem lub koktajlem.

Przyznaję się bez bicia.
 Uwielbiam słodycze, ale tak samo jak je uwielbiam, to tak samo nienawidzę.
Sama prowadziłam  nieodpowiedni tryb życia. Siedzenie przed komputerem, pisanie prac, scenariuszy zajęć, a zamiast pobiegać, wolałam usiąść przed TV z chipsami.
Jak to się skończyło? A no tym, że nie zmieściłam się w ulubione spodnie.
Kiedy zaczęliśmy myśleć o powiększeniu rodziny, zaczęłam zmieniać stopniowo Nasz codzienny jadłospis. Nie chciałam obudzić się w 9 miesiącu ciąży z wagą mojej kuzynki 125 kg ( 40 kg przytyła w ciąży).
Chociaż sporo mi do niej brakowało, to wciąż jednak miałam obawy.
Dodatkowo zmotywowała mnie rodzinna impreza- wesele kuzyna.
Udało się. Ćwicząc codziennie godzinkę i unikając smażonego i słodkiego, schudłam.
Waga utrzymywała się bardzo długo, aż zaszłam w ciążę, w której przytyłam 15 kg.
Niestety, po porodzie nieregularne godziny spożywania posiłków oraz ilości spowodowały wzrost wagi. Chciałam spróbować z dietetykiem zgubić nadprogramowe kilogramy, głównie z obawy przed utratą mleczka dla Hani. Słyszałam kilka historii i wolałam nie ryzykować.
Nie żałuję tej decyzji. Dzięki wizytom u dietetyka, nie dosyć, że zgubiłam wagę, to jeszcze nauczyłam się komponować posiłki oraz oduczyłam się wielu nawyków.
Ktoś kiedyś mi powiedział, że na dietę trzeba mieć czas- ja przecież siedzę w domu, to mogę sobie gotować.
G...o prawda- wybaczcie za określenie.
Smażenie schabowego, gotowanie ziemniaków i przygotowanie surówki oraz nalanie soku z kartonu zajmuje tyle samo czasu, co ugotowanie kaszy jaglanej, ugotowanie piersi z kurczaka i brokułu.
Poza tym... jeśli wybierasz opcję z dietetykiem, to podczas wywiadu na pierwszej wizycie, mówisz ile masz czasu na przygotowanie posiłku. Dietetyk ustalając jadłospis, uwzględnia to. Jeśli pracujesz po 8 godzin, to dietetyk tak ustali Ci jadłospis, że wszystkie dania będziesz w  stanie przygotować sobie dzień wcześniej lub rano przed pójściem do pracy.
Jeśli nadal nie wierzysz w to, to kup sobie niewiadomego składu tabletki i licz na podwójny cud: że schudniesz i nadal będziesz zdrowy...

Wiem, że przejście na dietę nie jest takie proste... potrzeba dużo samozaparcia.
Będąc na diecie, nie musisz odmawiać sobie zawsze ulubionych przekąsek, czy potraw.
Jak raz na jakiś czas zrobisz sobie wolne od diety, to w niczym Ci to nie zaszkodzi :)

Musisz pamiętać, że nie możesz się odchudzać, by podobać się przechodniom, ale po to, by za jakiś czas nie odezwało się do Ciebie nadciśnienie, czy podwyższony cukier, cholesterol, czy obciążone stawy.

Ćwiczyć też nie musisz codziennie, wystarczy przed snem spacer, bądź wypad na basen, nawet przejażdżka rowerem zamiast siedzenia przed TV.

Musisz przemyśleć, co jest lepsze. Zaspokoić swoją chęć pożerania tonami słodyczy, czy frytek, skutkujące nadwagą, czy zdrowe odżywianie i czyste sumienie?

Człowiek uczy się na błędach, jednak nie zawsze jest czas na poprawienie ich...

Jakie jest Wasze zdanie na temat magicznych środków odchudzających?
Może ktoś z Was zmagał się ze zbędnymi kilogramami?
A może chcecie się za to zabrać i do końca nie wiecie jak?
Jeśli szukacie pomocy, to możecie śmiało do mnie napisać. Ile będę mogła, pomogę, podpowiem :)

Pozdrawiam :)

13 komentarzy:

  1. Ja sama sobie jestem dietetykiem :P i uważam, że świetnie sobie radzę (mam też koleżankę dietetyczkę i sporo wiem też jak to wygląda od drugiej strony- jeśli chodzi o mnie i moją rodzinę wizyta u dietetyka nie ma sensu, ale są ludzie którzy potrzebują wsparcia, motywacji o raz wiedzy). Nie przekonają mnie argumenty, że ktoś nie ma czasu na dietę, bo to by znaczyło, że nie ma czasu jeść i żyć. Każdy kto je i jest człowiekiem a nie maszyną/cyborgiem/aniołem itp. staje przed wyborem czy jeść dobrze czy źle i tutaj zaczyna się i kończy dieta jako sposób na życie. Zgadzam się z Twoim postem: tyle samo czasu zajmuje ugotowanie jaglanki i uparowanie warzyw co ubicie schabowego i usmażenia go w panierce. To jak wyglądamy to nie jest kwestia tego ile mamy czasu, tylko co jemy i jak jemy. Ani tabletki ani silna wola współmałżonka nie sprawi, że schudniemy. To jak wyglądam to mój wybór.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czy powinnam wypowiadać się w temacie bo nigdy problemów z nadwagą nie miałam i mam nadzieję nigdy nie mieć. Ćwiczyć próbowałam przed ciążą i po ciąży trochę, ale nieco bark mi samozaparcia no i pierworodny za bardzo wczuwa się w rolę trenera ;) Mamy jednak w rodzinie jeden pozytywny nawyk, który bardzo lubimy - jak tylko pogoda na to pozwala czyli mniej więcej od maja do października, codzienne po kolacji wychodzimy na długi spacer (kiedyś wychodzilismy i zimą, ale z małym dzieckiem jest to niemożliwe).

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się zmagam z dietą. Nie ma dramatu 170cm waga 73 kg -> to mój pierwszy etap : przyjęcie do wiadomości ile ważę i akceptacja. Postanowiłam zmniejszyć porcję i częstotliwość jedzenia. O ile w pracy udaje mi się zachować rytuały... to w sobotę i niedzielę jest gorzej: to impreza, to silna pokusa na coś słodkiego (zwłaszcza przed miesiączką). Staram się więcej chodzić. Nie jest mi łatwo. A w pracy..tak jak napisałaś: kult piękna i młodości. Mimo, ze nie mam aż tak widocznej nadwagi to jednak nie czuję się dobrze..

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli chodzi o fitness i siłownie to fajnie ze jest ich wiecej.
    W domu nam się nie chce, a jak zobaczymy na siłowni innch to mamy motywację, że my też możemy tak wyglądac.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś słyszałam historię cudownych tabletek, które okazały się jajkami tasiemca no coment.
    Ja z pewnością wrócę do ćwiczeń i siłowni, ale po cc najwcześniej mogę po 12 tyg, tak więc jeszcze trochę. Co do zdrowego jedzenia staram się jak mogę, ale i schabowego nie brakuje w moim jadłospisie.
    A po ciąży nadprogramowe kg zostały :(

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja ostatnio schudłam, choć nawet za bardzo się nie odchudzam. Zauważyłam jednak, że odchodzi się od kanonu piękna, czyli rozmiaru zero. I bardzo dobrze, może to wyleczy niektóre osoby z kompleksów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja na razie nie miałam nigdy tego problemu, mam taką przemianę materii, że jem co chcę i praktycznie nie tyję. W ciąży z Pawłem przytyłam 16kg, które straciłam do miesiąca po porodzie. Teraz mam na razie na plusie 2 kg, zobaczymy, jak to będzie do końca.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja na temat odchudzania wypowiadać się może nie będę, bo u mnie waga rzadko kiedy pokaże 50kg, jednak w pierwszej ciąży przytyłam 30kg i w przeciwieństwie do tych z nadwagą cieszyłam się, że przytyłam i coś mi zostanie. Po części rozumiem te osoby, bo czasami, by schudnąć sięgamy po wszystko, bo może się uda, bo może tak łatwo uda nam się pozbyć niechcianych kilogramów. Niestety właśnie na takich ludziach żerują firmy ze środkami odchudzającymi. Jednak czy my o tym będziemy mówić czy nie i tak znajdzie się ktoś w podbramkowej sytuacji, który się skusi na taki specyfik.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś miałam parcie na odchudzanie, brałam tabletki na odchudzanie przyznaję się. Teraz wolę jeść zdrowiej choćby ze względu na Młodą, ale już takiego parcia nie mam. Paczkę chipsów potrafie wsunąć wieczorem- dodam, że dużą :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Srodki na odchudzanie mają jeden plus. Zwiększają aktywność, człowiek po nich jest zmuszony biegać. Zwłaszcza na trasie pokój - łazienka :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Szybkie odchudzanie po "magicznych" tabletkach? Nie ma mowy. Niszczy zdrowie zamiast odchudzać. Ja jestem na diecie, takiej z niskim IG, nie w celu schudnięcia, chociaż jak przy okazji coś spadnie to nic się nie stanie ;) Jak odchudzałam się po ciąży to zdarzały mi się grzeszki, jadłam czasem słodycze. Ogólnie dieta była dla mnie męczarnią. Teraz, kiedy moja motywacja jest inna - zdrowie, niski poziom insuliny a nie niższa waga, jakoś o wiele łatwiej utrzymać dietę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiedziałam, że dietetyk ustala jadłospis pod wzgledem ile mamy czasu na przygotowanie np obiadu. Staram się unikać słodyczy, czipsy zjem raz na kilka miesięcy, wszystko jest dla ludzi ale z umiarem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Staram się walczyć z kilogramami przez sport. Z dietą jest tak, że staram się zdrowo odżywiać - dużo warzyw, owoców, kasz, pełnoziarniste pieczywo i makarony. Ale pozwalam sobie w międzyczasie na słodkości, czipsy od święta i zimnie piwo w wakacje:) No nie umiem zrezygnować z takich przyjemności:)

    OdpowiedzUsuń

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger