środa, 22 kwietnia 2015

Chwila nieuwagi

Cały świat żył ostatnio porwaniem małej dziewczynki. Na każdym kanale telewizyjnym podawano informacje, czy jest jakiś postęp w sprawie. Zaraz po tym, gdy odnaleziono dziecko, w internecie pojawiło się mnóstwo artykułów na temat pilnowania swojego potomstwa, niezależnie, czy dziecko bawi się niedaleko domu, czy jest z rodzicem na zakupach.
Pojawiły się także filmy przypominające o tym, że tak naprawdę wystarczy chwila.
Chwila Twojej nieuwagi w której ktoś może zabrać dziecko, albo  w której dziecko może się zgubić.
Wydaje się to niemożliwe. Przecież rodzic pilnuje swojej pociechy jak oka w głowie, zwłaszcza zabierając dziecko na zakupy do CH, czy Supermarketu.
Czyżby? Zajęty rodzic rozmową przez telefon, czy rozmową z kimś znajomym, albo po prostu rozproszony, ponieważ akurat pomyślał co musi kupić do domu, albo zastanawiał się co by zjadł... Nawet się nie zorientuje, jak dziecko puści rękę, albo jak pobiegnie gdzieś, ponieważ akurat w tym momencie coś je zainteresowało. Tym czymś może być reklama w pobliskim sklepie, może to być jakiś grający pojazd dla dziecka (których w CH pełno), a tym czymś, a raczej kimś mogła być osoba, która pomachała do dziecka lizakiem, albo jakąś super zabawką...

Pojawiło się również wiele propozycji, jak się ustrzec przed tym, a raczej jak ustrzec dziecko przed takimi sytuacjami.
Ze starszym dzieckiem można porozmawiać na ten temat, wyjaśnić jak może się zakończyć odejście na moment od rodzica, czy rozmowa z kimś obcym.
A co z małym dzieckiem?
Wiadomo, że również powinno się małemu dziecku tłumaczyć, ale jak to małe dziecko, może o prośbach mamy czy taty szybko zapomnieć, albo po prostu nie pomyśli, że ten Pan obcy, który daje lizaka ma złe zamiary...
Więc co robić? Myślę, że przede wszystkim rodzic MUSI pilnować swoje dziecko, a w momencie, kiedy dziecko puszcza rękę rodzica i chce uciec- tak po prostu, dla frajdy- to rodzic powinien za Nim pobiec, zniżyć się do poziomu dziecka i patrząc na Nie, powoli i wyraźnie wytłumaczyć, że tak nie może robić, że może się zgubić, że mama będzie płakać...

Dlaczego o tym piszę?
Byłam ostatnio w CH, razem z mężem trzymaliśmy Naszą Hanię za rączki i wolnym tempem obeszliśmy wybrane sklepy i na koniec mąż poszedł kupić lody. Stałam sobie z Hanią na uboczu, z dala od tłumu, trzymając ją na rękach i rozglądałyśmy się.
Hania oczywiście na widok dzieci krzyczała radośnie, a ja?
A ja obserwowałam.
Przy jednym stoisku z fast foodami stoi sobie matka obładowana zakupami, w ręce trzyma portfel, a obok Niej dwójka ganiających się dzieci. Matka stoi i przegląda ofertę, a dzieciaki uciekły.
Z przerażeniem patrzyłam, że matka się nie zorientowała. Ja wciąż miałam na oku dzieciaki, ponieważ zmierzały w moją stronę, po chwili matka ocknęła się, rozejrzała i zawołała dzieci, które ekspresowo pobiegły do matki.

Kolejny przypadek.
Dalej stoję w tym miejscu, co stałam, widzę, że mąż zmierza w Naszą stronę, chcę postawić Hanię i ją ubrać- chcieliśmy już wyjść na zewnątrz, gdy nagle mną zachwiało, prawie straciłam grunt pod nogami.
Odwracam się, a u mych nóg leży dziecko- około lat 4, które krzyczy Eeeej!
Podbiega ojciec (którego widziałam, jak stał w kolejce za moim mężem) zabiera dziecko, które miało wyraz twarzy taki, jakby najchętniej chciało na mnie nawrzeszczeć albo pobić i odchodzą... bez słowa.

Byłam wystraszona, prawie przewróciłam się na swoje dziecko, ledwo utrzymałam równowagę... Byłam wściekła. 
Dlaczego wściekła?
Po pierwsze, CH to nie miejsce, gdzie dzieci mogą biegać samopas nie patrząc przed siebie.
Ja stałam w miejscu, a co by było, gdybym akurat ruszyła z miejsca?
Po drugie, w CH jest mnóstwo ludzi, których zamiarów nie znamy! Jak ojciec dziecka może stać spokojnie przy kasie, nawet nie widząc swojego dziecka?

A wiecie co jeszcze mnie zdenerwowało? A to, że mąż mijając tego Pana (który w tempie ekspresowym przybiegł po dziecko), usłyszał, jak powiedział do zezłoszczonego, naburmuszonego dziecka,  "Nie złość się kochanie, Pani Cię nie widziała".
Że co, ja się pytam?
Faktycznie, nie widziałam dziecka, ponieważ "zaatakowało" mnie od tyłu.
Z tyłu głowy nie mam oczu...

Kolejna sytuacja, ochroniarz w supermarkecie trzykrotnie nawoływał rodziców małej dziewczynki, która się zgubiła między regałami... trzykrotnie.


Nie oceniam rodzica z żadnej w/w sytuacji.
Łatwo jest kogoś ocenić i równie łatwo jest się pomylić, a także skrzywdzić.
Raz mi się zdarzyło ocenić, przypięłam etykietkę w myślach, a później żałowałam tego, ponieważ bardzo się myliłam. Od tamtej pory już tego nie robię.
Dlatego też nie zrobiłam tego i tym razem. Jesteśmy tylko ludzi, a chwila nieuwagi może każdemu z Nas się przytrafić i oby właśnie w tej chwili nic Nam, ani Naszym pociechom przykrego się nie wydarzyło.
Może wspomniane przeze mnie sytuacje były wyjątkiem od reguły, ale nie zmienia to faktu, że właśnie ten wyjątek mógł ktoś wykorzystać i mogło dojść do tragedii.

I pomijam już fakt nauki kultury i pewnych zasad dziecka, nie wspominając już o rodzicu...

Tak więc drodzy rodzice. Pilnujcie swoje dziecko, a jeśli jesteście rozkojarzeni, to zostawcie je pod opieką kogoś z rodziny i zróbcie te zakupy sami...
Rozmawiajcie z dziećmi...

___________________________________________________________________

Właśnie przed chwilą była u mnie bratowa... powiedziała coś strasznego... 8 letnie dziecko bawiło się na placu zabaw, samo... w pewnym momencie wybiegło z tego placu i wpadło pod koła samochodu...  Dziś był pogrzeb małego chłopczyka...
Nasuwa się wiele pytań...
Gdzie byli rodzice?
A co z nauką o przechodzeniu przez pasy?

Dziecko, jest tylko małym człowieczkiem, które nie zawsze pomyśli zanim coś zrobi.
I Nam, dorosłym się to zdarza, dlatego powinniśmy myśleć i przewidywać co może się wydarzyć, jeśli...
jeśli dziecko samo pójdzie na plac zabaw...
jeśli nie zareagujemy na to, że dziecko odeszło od rodzica na moment...
jeśli nie będziemy z dzieckiem rozmawiać...

Rozmawiać o przechodzeniu przez pasy, o rozmowie z obcą osobą, czy na temat tego, co należy zrobić, kiedy dziecko się zgubi- chociaż do takiej sytuacji dojść nie powinno, czy też o tym, że ciało dziecka, to jego własność i musi alarmować, gdy ktoś chce dotykać intymne części jego ciała, ale o tym to już będzie inny wpis...


33 komentarze:

  1. Za każdym wyjściem do CH czy gdziekolwiek tłumaczę, wałkuję wręcz z córką temat oddalania się od rodziców tak by jej uzmysłowić o co chodzi....masz rację, że chwila nieuwagi wystarczy by wydarzyła się tragedia :( jesteśmy tylko ludźmi, nie jesteśmy w jednej chwili ogarnąć wszystkiego, a szkoda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyśmy byli w stanie wszystko ogarnąć, to bylibyśmy idealni.

      Usuń
  2. Niestety tak jest, że rodzice często nie zdają sobie sprawy z tego, jakie ryzyko niesie ze sobą spuszczenie dziecka z oczu... Takie błędy widzimy właśnie w telwzizji, gdy mowa o kolejnych zagubionych dzieciach, porwaniach i wypadkach drogowych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy myślą, że taka tragedia nie może ich dotknąć... ale niestety, czasem właśnie dotyka :/

      Usuń
  3. Ja zawsze mam oczy wokol glowy, wrecz jestem nadopiekuncza. Chlopcy po sklepie chodza zawsze ze mna,a przechodzac przez droge przy naszym domu zawsze tlumacze,ze trzeba uwazac I patrzec czy nic nie jedzie. Z tym chlopcem to wielka tragedia... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tragedia wielka. Całe życie miał przed sobą.

      Możemy podać sobie ręce- też jestem nadopiekuńcza- każdy mi to mówi,ale na dzisiejsze czasy uważam, że to bardziej zaleta niż wada.

      Usuń
  4. Zobaczyłam tytuł posta i wystraszyłam się, że coś stało się u Ciebie. Ale widzę, że problem dotyczy wielu innych rodzin i jest to równie wstrząsające. Niestety, nie możemy wszystkiemu zaradzić. Oby tylko dzeciom sprzyjało mnóstwo szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Broń Panie Boże przed kłopotami!
      U Nas wszystko w porządku-odpukać.

      Wydawałoby się, że dopuszczenie do zgubienia dziecka w sklepie to coś niemożliwego, a jednak...

      Usuń
  5. Kilkanaście lat temu, jak moja siostrzenica była jeszcze mała, miała około 2 lat, była z moim szwagrem w supermarkecie. Robili zakupy, ona chodziła razem z nim. Ułamek sekundy (!) i on słyszy krzyk Weroniki. Odwraca się a tam kobieta z naszą Werką na rękach i wybiega ze sklepu. Obca baba w publicznym miejscu chciała ukraść dziecko. Weronika krzyczy "tata, tata", ten rzucił wszystko i biegnie za babka. Ochrona go zatrzymała, babka już wyszła ze sklepu, koszmar... Na szcześćie ktoś ją na ulicy zatrzymał. Przyjechala policja, a kobieta sie upiera, ze to jej dziecko? Rozumiesz???? Chociaz dziecko ewidentnie placze przy niej i w ogole chce do taty. w koncu oddali dziecko tacie. A ta babka w ogóle jest jakaś .,... dziwna, co najmniej. Zawsze chodzi a biało ubrana, ma wyłącznie białe ubrania i na kilometr pachnie kadzidełkami....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malwina, póki takie rzeczy słyszy się jedynie w TV to człowiek myśli, że mnie to nie dotyczy. Potem jednak następuje olśnienie, że niby dlaczego mnie miałoby to nie spotkać?

      Usuń
    2. Historia brzmi jak z jakiegoś filmu... nan szczęście, że wszystko skończyło się dobrze

      Usuń
  6. Takich przypadków mozna by mnożyć, ale nie do konca jestem pewna czy za każdy przypadek i wypadek mozna winić rodziców. Ja wiem, ze mam pilnować i strzec jak oka w głowie, ale właśnie tym bardzo przezornym rodzicom tez dzieci znikają. Czas, miejsce, zbiegi okoliczności. Sytuacje sa rózne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, na tego typu sytuacje wiele czynników ma wpływ. Zmęczenie, problemy w domu, można by wymieniać...

      Usuń
  7. A mi mówią, że jestem nawiedzona. Młoda nie lata samopas po sklepach, grzecznie za rękę chodzi na mieście. Na placu zabaw też muszę ją kontrolować bo tam może sobie pobiegać i wykorzystuje to ze zdwojoną mocą ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dlatego ja staram się mieć oczy dookoła głowy, a jak idę na zakupy z dzieckiem to siedzi w wózku.
    Ale wiadomo, jak dziecko małe łatwiej upilnować, im większe tym więcej chce biegać itd...

    http://www.julinkowo.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maleństwo grzecznie posiedzi we wózku, a starsze dziecko jest ciekawe i zazwyczaj wszędzie go pełno. Ciężko się skupić na zakupach pilnując dziecka i szukając kolejnego produktu z listy... w takich przypadkach chyba lepiej dziecko zostawić w domu pod czyjąś opieką.

      Usuń
  9. W ubiegłym roku na placu zabaw spotkaliśmy chłopca (na oko 5-6 lat). Bardzo był rozbrykany, zabierał innym dzieciom zabawki, popychał. Inny rodzice początkowo przymykali oko, ale po jakimś czasie wszyscy zaczęli się rozglądać gdzie są rodzice. Jak się później okazało matka handlowała kawałek dalej. Plac zabaw był ogrodzony, ok! ale to wszystko działo się nad brzegiem jeziora...gdyby dziecko nagle zachciało się wykompać to matka nawet by się nie zorientowała.

    Ja sama staram się nie spuszczać Stefano z zasięgu oczu. Zdarzyło mi się raz czy dwa w supermarkecie, że syn szedł spokojnie obok wózka...ja nieco przyspieszyłam kroku by wziąć numerek na stoisko gastronomiczne. Młody szedł za mną, widziałam go...nagle się rozkojarzył, zobaczył kobietę ubraną podobnie do mnie z wózkiem, odwrócił się i zapuścił motorek. Ja pędem za nim, a strasze chłopy, które wszystko widziały wołały - kochanie, mama jest tam! Naprawdę wystarczy niewiele.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj ja niestety dalej toczę walki na temat oddalania się ode mnie w supermarketach. Nie mamy możliwości, żeby samodzielnie robić zakupy- bez córki, więc staramy się robić tak, że jedno robi zakupy, a drugie siedzi z Melanią na dziale dziecięcym:P. Niestety różnie to bywa, nie ukrywam, że były takie 3 przypadki gdy znikła mi z oczu, oczywiście wiedziałam doskonale gdzie jest, ale świadomość, że mała oddala się bez strachu ode mnie - przeraziła mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też nie mamy możliwość zostawienia Hani pod czyjąś opieką na czas zakupów, dlatego bierzemy ją ze sobą. Zakupy robimy na ekspresa, lecimy po kolei z listy i od razu do kasy. Z dziećmi tak jest, że chwila i już gdzieś znikają Nam z oczu i to jest straszne. Dzieci jeszcze nie zdają sobie z tego sprawy, co może się wydarzyć.

      Usuń
  11. Ja nie spuszczam Gai z oczu, obojętnie gdzie bym nie była. Teraz takie czasy, że nie ma co pozwalać dzieciom na swobodę. A dzieci potrafią wykorzystać chwilę nieuwagi rodziców i oddalić się z szybkością błyskawicy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepraszam, nie czytałam całego posta tylko wybiórczo, bo niestety należę do osób, które przejmują się całym światem i później to odcierpię, a jeśli jeszcze sprawa dotyczy małych dzieci to najchętniej usiadłabym w kącie i wyła.
    Ostatnio bardzo dużo właśnie słyszy się o porwaniach dzieci i to mnie przeraża. Jak bardzo pilnowałabym swoje dzieci to boję się tej chwili nieuwagi. W supermarketach obydwoje wkładam do wózka, w innych sklepach chodzą za rękę, a na podwórku nie spuszczam z nich wzroku, ale i tak boję się, że coś przeoczę.
    Nie mogę napisać nic więcej, bo już ciekną mi łzy. Przepraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie szkodzi. Jesteś bardzo wrażliwą osobą :*
      Mnie też przeraża to, co się dzieje na świecie, zwłaszcza gdy dotyczy to dzieci.

      Usuń
  13. Ja kiedyś zostałam zamknięta w CH, bo zaginęło dziecko. Mama odwróciła się tylko na chwilę. Cała akcja zamknięcia (a raczej ograniczenia wyjścia) CH trwała krótko. Po pół godziny znaleźli dziewczynkę z obciętymi i przefarbowanymi włosami. Straszne to było. Miałam koleżankę w ochronie w tamtym CH i jak mi opowiedziała o całej akcji byłam w szoku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne. Brzmi jak z jakiegoś filmu. Wydaje się takie... niemożliwe, a jednak.

      Usuń
  14. Osobiście nie znoszę zabierać córki do CH i robię to tylko w ostateczności, mimo że nie biega luzem i idzie za rączkę.
    Za dużo wrażeń, hałasu i innych bodźców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My nie mamy możliwość pozostawienia córki pod czyjąś opieką na czas zakupów. Dlatego zabieramy ją ze sobą i staramy się zrobić zakupy jak najszybciej.

      Usuń
  15. Niestety brak wyobraźni rodziców powala. Z jakiś rok temu (w może dwa?!) będąc w supermarkecie zauważyłam przy stojaku z ubraniami fotelik z niemowlakiem (może ze 2 miesiące) i nikogo wokół. Przystanełam i zaczęłam obserwować sytuację. Po dokłądnie 8!! minutach przybiega z drugiego końca facet, bierze fotelik i z głupim uśmiechem tłumaczy, że ZAPOMNIAŁ. Wyobrażacie sobie?!! Innym razem na środku holu galerii płacze w niebogłosy na oko 3 latek. Jakaś pani z nim rozmawia, bierze wysoko na ręce i krzyczy kogo to dziecko. W końcu z pobliskiego butiku wyleciała jego matka, bo nie zauważyła, że syn się oddalił. No ja pierd.... .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że dziecko ucieknie, gdy rodzic akurat się odwróci, to jeszcze można zrozumieć, ale żeby całkowicie zapomnieć o dziecku???

      Usuń
  16. my dajemy Ątusi dużo kontrolowanej swobody. nasze dziecko samo wie, że należy zatrzymać się przy ulicy, gdzie trzeba idzie koło nogi. gdzie można, dajemy jej więcej swobody, ale jest wyczulona, że jak usłyszy MAGDA, to momentalnie staje i czeka na nas.

    chwila nieuwagi przytrafiła nam się wczoraj. weekend za pół ceny, restauracja, dużo ludzi. ja kończę karmić Synka, Mąż zbiera nasze rzeczy do wyjścia, Córcia też się szykuje. Syneusz nakarmiony, rzeczy zebrane i my zbladliśmy bo Córki nie ma. nawet nie zauważyliśmy kiedy. rozglądamy się w pośpiechu a nasza Żabcia poszła odłożyć zabawkę, którą się bawiła, na miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba też zależy od charakteru dziecka. Nasza Hania jest bardzo żywiołowym dzieckiem, gdy tylko zobaczy trochę przestrzeni, to chce tylko biegać. Dlatego idąc z Nią na zakupy, to albo bierzemy wózek, albo po prostu trzymamy za rączki. jeśli muszę wejść do jakiegoś sklepu, to robię to sama, a Hania jest pod opieką taty.

      Usuń

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger