czwartek, 5 lutego 2015

Kilka słów o mnie :)


Na wstępie chciałabym podziękować Mini za wytypowanie mnie do zabawy :) 

Po 1.
Boję się Morza, jeziora... nie umiem pływać, dlatego zawsze chlapię się przy brzegu... Boję się, że utonę. Śmiejcie się, śmiejcie... to wszystko przez mojego kuzyna! Jak byłam dzieckiem, wybraliśmy się nad Morze. Miałam wtedy 10 lat, może więcej i razem z kuzynką wchodziłyśmy nie dalej jak do pasa...kuzyni wymyślili, że wezmą Nas i wejdziemy głębiej, a Oni będą Nas trzymać ... Niby kuzyni pełnoletni, ale za bardzo mądrzy to nie byli i my w sumie też, skoro im zaufałyśmy. Weszliśmy razem z Nimi dalej i co... a no wpadłam pod wodę. Nigdy nie zapomnę. Wstrzymywałam powietrze, wstać nie mogłam, machałam nogami jak szalona i już tchu brakowało, aż tu drugi kuzyn mnie wyciągnął... popłakałam się, a przy brzegu czekał już wujek, który sobie z kuzynami porozmawiał...

2. Brzydzę się kleszczy. Serio... Jak widzę jakiegoś kleszcza, to mam odruch wymiotny. Dlaczego? Nie wiem... po prostu tak mam i już :) 

3. Mam dwóch starszych braci. Nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że są starsi ode mnie o 14 lat :) I mimo tej różnicy wieku, odkąd pamiętam się dogadujemy. 

4. Lubiłam grać w gry online, ale nie takie zwykłe, przeglądarkowe. Tylko takie typowo  MMORPG. . Teraz czasami sobie pogrywam dla frajdy w LOL'a. Jest to gra strategiczna. Kiedy mam kłopot z zaśnięciem, H jest w pracy, Hania śpi, a ja odwiedziłam Was wszystkich na blogach...włączam sobie League of Legends :) Lepsze to niż patrzenie w sufit :D 

5. Uwielbiam, a raczej uwielbiałam rysować... całkiem mi to wychodziło :) Zawsze miałam dryg do tego. Zawsze marzyła mi się szkoła plastyczna, ale że mieszkając na wsi nie miałam możliwości udać się do takiej, to cóż... rysowałam w domowym zaciszu. Najbardziej lubiłam malować postacie z bajek, z mangi. Wszystkie pomoce dydaktyczne do pracy w szkole przygotowywałam sama, a więc plakaty, kartki świąteczne, itp. Moim nawykiem było nawet rysować, kiedy rozmawiałam przez telefon... Minęło mi to w ciąży. A po ciąży, to nawet nie mam chęci, żeby coś nabazgrolić. Śmieję się, że swój dar oddałam Hani :) A zeszyty z moimi pracami mam zachowane na pamiątkę :) 

6.Pracę na maturę ustną z języka polskiego napisałam od początku do końca sama. Oczywiście temat wybrałam o miłości. Nic wielkiego, prawda? Ale... Jestem z tego dumna, ponieważ pracę oceniała moja polonistka, za którą dostałam ocenę bdb, a maturę ustną zdałam na 100 %. Mało z dumy się nie popłakałam :) Nie wierzyłam w swoje możliwości, ale po napisaniu maturalnej pracy zmieniłam zdanie :) 

7. Marzy mi się tatuaż... w sumie już bym go miała. Dwa lata temu, umówiłam się z moim H., że jak tylko wrócimy z Zakopanego, to w kolejnym miesiącu na wypłatę wybierzemy się do salonu i zrobimy sobie tatuaże. I tak akurat się stało, że w tym kolejnym miesiącu okazało się, że Nasze starania były owocne i jestem w ciąży :)  Wcześniej powstrzymywało mnie przed zrobieniem tatuażu praca w szkole. Nauczyciel nie powinien mieć tatuażu w widocznym miejscu. Zawsze chciałam mieć na nadgarstku, wtedy bym zakrywała zegarkiem... Mimo, że moim rodzicom nie podobają się tatuaże, to i tak kiedyś sobie zrobię. Myślałam nad koliberkiem za uchem, albo łapaczem snów, napisem na nadgarstku, albo kodem kreskowym z grupą krwi.... gdybym miała dziś zdecydować, to miałabym jeszcze milion innych pomysłów :) 

To tyle :) 

Do zabawy zapraszam wszystkie osoby, które mają na to chęć :) 

22 komentarze:

  1. Marzył mi się tatuaż. I go mam ;). Dobrze wiedzieć coś więcej o Tobie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i ja kiedyś będę miała ten tatuaż :) Marzenia są po to, by je spełniać :)
      Również pozdrawiam :*

      Usuń
  2. tatuaż...mi też się marzy od dawna!! jedyne co mnie powstrzymuje, to ból.
    bo tak, to już wszystko mam obmyślone. czarna, niewielka róża z jednym kolcem na kości ogonowej... .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Motyw róży również mi się podoba :D
      Tak, ten ból- też się boję, ale mimo to bym spróbowała :)

      Usuń
  3. Pokaż rysunki :) Ja też to uwielbiałam, ale się skończyło niestety,ale do dziś wisi na ścianie mój obraz zrobiony w podstawówce :)
    A i pracę maturalną też sama napisałam od deski do deski, i jak dziś pamiętam jak siedziałam w długi weekend majowy i pisałam pracę :) Mnie niestety odpadły jakieś punkty, bo nie odpowiedziałam do końca na jedno z pytań, a trafiła mi się straszna kosa w komisji i nie było zmiłuj - ale mimo wszystko, byłam z siebie dumna.
    Ciekawy pomysł na post! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam teraz na Twój wpis :P
      Mnie powalili pytaniem o Konrada Wallenroda, ale jednym trafnym porównaniem udało mi się :)

      Usuń
  4. Mnie też się marzy, a mój M ich nie lubi :-( Ba nawet pracę na maturę i na obrony też pisałam sama :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do obrony też napisałam od a do z sama :) I jako jedyna z grupy zaczęłam to najwcześniej robić. Nie musiałam się martwić, że na ostatnią chwilę muszę pisać :D

      Usuń
  5. Dziękuję za odkrycie cząstki siebie :) I ja boję się głębokiej wody, gdybym weszła za daleko do morza groziłby mi atak paniki. Wspomnienia mam podobne do Twoich, choć pamiętam, że w przedszkolu chodziłam na zawody pływackie. Później długo długo nic...dopiero pod koniec podstawówki na WF chodziliśmy na basen. Koleżanki namówiły mnie na wypad na głęboką wodę 330cm i tam jedna przytrzymała mnie pod wodą, na tyle długo, że życie mi przed oczami przeszło. Od tego czasu nie położe się na wodzie i nie węjdę dalej niż do pasa.
    Zazdroszczę talentu plastycznego!!
    Ja jestem najstrasza z rodzeństwa - siostra rok młodsza i brat o 7 lat czyli Twój rocznik!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Talent był i się zmył :) Ale naprawdę lubiłam malować :) Teraz nie mam chęci na to.
      Tyle zaglądam do Ciebie, ale nie wiedziałam, że masz brata- przeoczyłam?!

      Usuń
  6. Też bardzo lubię, a raczej lubiłam (bo to jednak czasochłonne jest ;) rysować, mam nawet w szafie zagrzebane suche pastele, węgiel, papier rysowniczy... :P może kiedyś je odgrzebie. I nie umiem pływać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja zawsze mialam piatki na koniec roku z polskiego,a mature napisalam dobrze. Bylam bardzo zawiedziona! ;/

    Tatuaz marzy mi sie jeszcze jeden w wewnatrz ramienia z imionami chlopcow po hebrajsku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imiona po hebrajsku, jak najbardziej :)

      Usuń
  8. Mnie też kręcą tatuaże ale nie odważyłabym się. Lubię je ogladać u kogoś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się boję bólu, ale mimo wszystko bym spróbowała :D

      Usuń
  9. I mnie się marzy kolejny tatuaż ba nawet bym widziała ze 3. Na stopie jak hinduski,na karku, i może na nadgarstku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Taki na stopie, o którym piszesz, to też mi się podoba :D

      Usuń
  10. Milenko, a możesz dokładniej wytłumaczyć zdanie: "pracę na maturę ustną z języka polskiego napisałam od początku do końca sama". Ja jestem jeszcze z pokolenia starej matury i z tego, co pamiętam, musieliśmy, czy na ustnej, czy pisemnej, wszystko robić sami:). A poza tym piszesz- pracę na maturę ustną, a przecież ustnej się nie pisze, więc nie kapuję. I to nie jest czepianie się, tylko ciekawość:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wyjaśniam :) Wybieraliśmy temat pracy maturalnej, ja miałam motyw miłości w literaturze. Na podstawie wybranych utworów wyjaśnialiśmy ten motyw- pisaliśmy pracę, która była oceniana przez polonistę i była z tego ocena, która decydowała o ocenie końcowej. Mieliśmy czas nauczyć się tej pracy, a potem opowiadaliśmy ją przed komisją. Do tego mieliśmy jeszcze kilka pytań od komisji odnośnie utworów, które wybraliśmy do wyjaśnienia (w moim przypadku motywu miłości).

      Usuń
  11. Mi też się tatuaże podobają ale mam paniczny strach przed igłami. Igła może sobie być ale jak dotyka ciała to ja fik i mnie nie ma. Pływać umiem po warszawsku. Czyli zadem po piasku :D choć w wodzie się lubię chlapac to grunt pod nogami musi być.

    OdpowiedzUsuń
  12. A bracia są bliźniakami? Bo oboje są starsi o 14 lat... Czy może jeden ze stycznia, a drugi z grudnia?

    Ja tez się boję morza, a w szczególności rekinów. Oglądałam "Szczęki" jeszcze jak byłąm dzieckiem i boje się strasnzie rekinow. Wiem, wiem, w Bałtyku ich nie ma. Ale może akurat jeden się gdzieś tam zgubił....

    OdpowiedzUsuń

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger