piątek, 16 stycznia 2015

Świadomość własnych zachowań

Hejtować- to nienawidzić, wyrażać nienawiść.

Hejtowanie to objaw cyber- przemocy.

O cyber- przemocy nie będę się więcej rozpisywać, 
ponieważ można o Niej poczytać w internecie.
Do czego zmierzam?

Disney Polska wraz z Fundacją Dzieci Niczyje, 
prowadzi kampanię społeczną "Dodaj znajomego".
W ramach tej kampanii, Disney  kieruje swój przekaz zarówno do hejterów, jak i hejtowanych.
Jeśli zainteresowała Was ta kampania, zapraszam do lektury oraz obejrzenia spotu telewizyjnego o tutaj .

Wiecie, że 40 % młodych ludzi w przedziale wiekowym 
14-17 lat spotkało się z negatywnym nastawieniem 
i wyrażanymi wulgarnymi, obrażającymi komentarzami?
A w grupie wiekowej 16- 17 lat odsetek wzrósł o 5 % . ***

Sama niejednokrotnie spotkałam się z hejtowaniem.
Zarówno na blogach ( w tym także na moim), na forach, 
na facebook'u.
Zastanawia mnie, co w tym jest takiego fajnego?
Ktoś po drugiej stronie ekranu komputera, nie zna Nas, 
a ocenia, obraża...
Sprawia mu to radość?
O czym świadczy takie zachowanie?
O tym, że hejter jest osobą słabą, nie radzącą sobie 
z własnymi negatywnymi emocjami.
Obrażając kogoś czy to na blogach pod anonimowym nickiem, czy na forach, daje upust złym emocjom.
Przez chwilę czuje się lepszy.
Może w rzeczywistości to właśnie on jest ofiarą i hejtując innych w internecie, staje się sprawcą, tym silniejszym.... odreagowuje żal i złość?!
Szuka poczucia sprawiedliwości...może on nie zawinił, 
a cierpi- ktoś jego dręczy, więc dlaczego nie miałby sprawić przykrości komuś innemu?!
Nie wiem, co taka osoba sobie myśli, dlaczego sieje nienawiść i pluje jadem.
Wiem jedno... że dzieje się tak nie tylko wśród młodzieży, 
ale i wśród dorosłych.

My, dorośli ludzie, powinniśmy dawać przykład tym młodszym, tak?
To dlaczego tak się dzieje, że zarówno pod artykułem ludzie wymieniają się spostrzeżeniami i nagle ktoś kogoś obraża? Jakby nie mógł zaakceptować tego, że ktoś ma odmienne zdanie na jakiś temat?!
Dlaczego blogerki atakują siebie nawzajem?
Wytykają błędy, które niekoniecznie są błędami?
Udowadnianie na siłę, że noszenie dziecka w chuście jest zdrowsze niż w nosidełku, czy tak samo, lepszy jest pchacz 
od chodzika...
Dlaczego mężczyzna zraniony przez kobietę, traktuje każdą inną kobietę źle? Przecież, nie wszystkie kobiety są zołzami...
Jaki dorośli dają przykład?
A w autobusie? Kobieta w ciąży prosi o ustąpienie miejsca, 
a dziadek do Niej, że nikt jej nie kazał robić sobie dziecka... 
z boku przygląda się nastolatek....
Inny przykład. Kobieta starsza w autobusie prosi żeby matka poprosiła swoje dziecko (około 14 lat) o ustąpienie miejsca, 
a Ona na to, że jej dziecko było tu pierwsze, a poza tym jest zmęczone, ponieważ ze szkoły wraca...
Czy to nie uczenie młodszego pokolenia wrogiego nastawienia do innych?

Kolejny przykład...
Rozmowa matek na forum, czy w jakiejś grupie 
(nie pamiętam).
Jedna matka chwali się zdobyczami z pewnego sklepu, pokazuje na zdjęciach jakie ładne ubranka kupiła dla dziecka, a pod zdjęciami komentarze typu: ale ładne, sama muszę się wybrać do tego sklepu, może coś znajdę dla swoich maluchów itp, aż tu po kilku komentarzach... może i ładne, ale to zwykłe szmaty, cena odpowiada jakości materiałów itp...
Matka, matce... Już mogła sobie darować i nic nie pisać.

A czy rodzice rozmawiają o zachowaniu swoich dzieci 
w szkole?
Powiem Wam, że w 90 % NIE!
Pracując w szkole zauważyłam, jak dzieci reagują na czyjąś krytykę.
Kiedy ktoś komuś wytknie jakiś błąd, to do niego dołączają pozostali.
Wyśmiewają się, dokuczają, wytykają to później przez kilka dni, a potem przy każdej nadającej się okazji... 
Później, kiedy jest pogadanka na jakiś temat i TA osoba się udziela, pozostali wytykają tej osobie, że jest głupia, że się nie zna, bo coś tam kiedyś powiedziała coś niemądrego...

Byłam świadkiem kiedyś takiego zachowania dzieciaków 
w szkole.
Zwrócenie uwagi oraz rozmowa typu, Krzysiu, przeproś Jasia, ponieważ sprawiłeś mu przykrość, nie wolno kogoś przezywać, obrażać... nie pomaga.
Znalazłam sposób.
Może Ameryki nie odkryłam, ale było to dla mnie dużym sukcesem, kiedy widziałam tego efekty.
Przy pierwszej okazji, która mi się nadarzyła, poprosiłam dzieciaczki na dywanik, żeby luźno z nimi porozmawiać o ich zachowaniu w stosunku do jakiejś osoby z klasy, która stała się ich ofiarą.
Zaczęłam im tłumaczyć, że jeżeli ktoś popełni jakiś błąd, 
to należy pomóc mu go naprawić.
Jeśli ktoś powiedział nieprawdę, to trzeba mu wyjaśnić, 
że się myli.
Nie można od razu mówić mu, że jest głupi, do niczego się nie nadaje. Takie słowa ranią.
Oczywiście wszystkie dzieci zrozumiały przekaz, wszystko było dla Nich jasne...
Rozmowa, rozmową, ale przeszliśmy do wczuwania się 
w "rolę".
Każde dziecko miało odegrać w parze scenkę.
Każde dziecko poczuło na swojej skórze, jak to fajnie jest być tym atakującym- daje to poczucie władzy, siły, wydawało się, że są mądrzejsi- dzieciakom podobało się to, ale po chwili, gdy stawali się tymi pokrzywdzonymi, zmieniali zdanie.
Co z tego, że przez chwilę czuli się lepsi, gdy tak naprawdę byli tymi gorszymi, krzywdzącymi, sprawiającymi przykrość...
Nie chcieli by ktokolwiek w przyszłości ich tak źle potraktował. Tak źle, jak Oni potraktowali kolegę z klasy nazywając go fajtłapą i głupkiem.
Ja oczywiście nic im nie podpowiadałam. 
Dzieciaczki sami wyciągnęli wnioski...
Przeprosili kolegę, a na przerwie jeszcze podchodzili do Niego żeby się podzielić drugim śniadaniem, ciastkami, 
czy owocem... mieli wyrzuty sumienia.
Po takiej lekcji, więcej w mojej klasie nie miała miejsca sytuacja, gdzie ktoś kogoś obraził, wytkał błąd, czy nawet specjalnie uderzył.
Dzieciaki potrafiły rozmawiać ze sobą, nie naśmiewali się, 
nie ośmieszali na forum klasy, nie popychali się, gdy w trakcie wymiany zdań brakowało im argumentów.
W dodatku, pełniąc dyżury na przerwach, zauważyłam, 
jak moi uczniowie zwracali uwagę innym dzieciaczkom na przerwie, tym młodszym, że nie wolno kogoś przezywać, 
nie wolno bić...
W takich sytuacjach byłam dumna z siebie, a przede wszystkim z moich uczniów.


Czytając o kampanii Disneya i o działaniach szkół na rzecz tej kampanii, w których dzieci mają za zadanie analizować zachowania bohaterów reklamy, którą przedstawia Nam Disney, przypomniałam sobie jak to ja sobie z tym poradziłam pracując w szkole.

Jedno mnie jeszcze zastanawia.
Czy żeby tak ważne kwestie omawiać z dziećmi, czy z nastolatkami, to potrzebne są tego typu kampanie, żeby uświadomić Nam- dorosłym, że istnieją tego typu problemy?
Czy to nie jest czasem tak, że to my powinniśmy pamiętać, żeby nauczyć dziecko szanowania godności drugiego człowieka?
Czy nie powinniśmy wyjaśnić dziecku jak się ustrzec przed takimi zachowaniami i jakie mogą być tego konsekwencje?
Nie mam na myśli tu tylko hejtowania w internecie, ale także funkcjonowania w społeczeństwie...

Widząc krzywdę, powinno się reagować.
Ostatnio mojego męża siostrzeniec opowiadał co się wydarzyło w jego szkole...
Chłopak załamany śmiercią rodziców, zamknięty w sobie. Zapytany o cokolwiek, nie odpowiadał. Pozostali chłopcy zaczęli sobie z Niego żartować, a tym samym dawać kolejny powód, by nienawidził swojego życia i tego co się w Nim dzieje.
Żaden z nauczycieli nie reagował. Na przerwie chłopak ten nie mógł przejść po korytarzu, był popychany od jednej ściany do drugiej, przez swoich kolegów z klasy... wtedy siostrzeniec mojego H., razem z kolegą stanęli w jego obronie..na korytarzu, w klasie, za każdym razem stawali w jego obronie. Dokuczanie się skończyło, ponieważ KTOŚ nie był obojętny.
(Oczywiście siostrzeńca pochwaliliśmy).
Uważam, że dręczyciele tego chłopaka robili to dla frajdy, bądź z nudów... dlaczego nie postawili się na jego miejscu zanim zaczęli mu dokuczać? Dlaczego nie zastanowili się, 
co ten chłopak czuje?
Zapewne nie widzieli takiej potrzeby, ponieważ nikt wcześniej nie nauczył ich, że swoimi wygłupami, żartami, dokuczaniem, robią komuś krzywdę.

Pamiętajmy, żeby w porę zasiać w swoich pociechach świadomość własnych zachowań.
Coś, co może się wydawać żartem, dla kogoś innego może być ogromnym ciosem...

Świadomość własnych działań oznacza, że rozumiemy to, 
co czynimy, że potrafimy określić cel Naszych działań oraz przewidzieć ich skutki ...



Pozdrawiam, Milena.


*** Żródło: http://addfriend.disney.pl/

10 komentarzy:

  1. Ja probuje nie byc obojetna. Na tyle ile moge pomagam...
    Ja nie mam nic przeciwko negatywnym komentarzom jesli tylko maja one jakis cel I przekaz.Niestety z reguly sa to same steki bzdur.

    Milena, moglabys powiekszyc troszke trzcionke? Bo troszke ciezko mi sie czyta, nie wiem jak inne babki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mam nic przeciwko negatywnym komentarzom, ktoś może się nie zgadzać z moim zdaniem, ALE... czy to powód do pisania przez blogerki kilku postów i ośmieszanie tej drugiej?

      Usuń
  2. przeczytałam cały post i po prostu jakbyś wyjęła mi to z ust! totalnie trafiłaś w sedno :)

    swoją drogą też bym wolała troszeczkę większą czcionkę, będzie wygodniej! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, według mnie hejtują Ci którzy są niezadowoleni z własnego życia. Ja jestem z tych, którzy negatywami też potrafią sypnąć, ale mówię to wprost i wiedząc, że ktoś najchętniej odpłaci mi tym samym. Nie rozumiem ciągłych jazd na ludzi na forach, w komentarzach na blogach, czy głupim portalu plotkarskim. Trudno, świata chyba nie zmienimy, na szczęście siebie możemy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Obojętność chyba jest gorsza os faszyzmu i ta znieczulica wszechobecna

    OdpowiedzUsuń
  5. Niektórzy dorośli są niereformowalni. Jeśli nie zdusimy negatywnego zachowania już w zalążku to później jest coraz ciężej. Z czasów szkolnych pamiętam, iż to nauczyciel był zawsze winny...rodzice twardo stali za swymi pociechami, często nie słusznie. U mnie w domu było odwrotnie, bo mój tata był nauczycielem, więc winy na grono pedagogiczne, bez odpowiednich dowodow, się nie dało.

    Czasami na blogach dostrzegam dziwne zachowania. Matka pisząca o chodziku, musi liczyć się z tym, iż któs może na ten temat mieć inne zdanie. Tymczasem dochodzi do takich sytuacji, że dana osoba nie przyjmuje krytyki (nie mówię o wulgaryzmach) i włącza się w niej instynkt obrony i zaczyna atakować.

    Zdarza się, że jesteśmy tak ślepo zapatrzeni w swoje rację, że każde zdanie inne od naszego przyjmujemy jako krytykę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tak na prawdę nie rozumiem tego hejtowania. Nie wiem po co niektórzy to robią. Sprawia im to przyjemność ? Ale ludzie sa rozni, nic na to nie poradzimy

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem dlaczego ludzie tak się zachowują. Dla mnie to jest niezrozumiałe zupełnie. Po co i dlaczego ? Nie mam pojęcia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ktoś ma nudne życie,to sobie je urozmaica.sposób wprawdzie kiepski,bo mozna ten czas na hobby przeznaczyć,ale cóż..

    OdpowiedzUsuń

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger