niedziela, 30 listopada 2014

Jedna matka mądrzejsza od drugiej ...

Jak to z tymi matkami jest?
O to kilka przypadków, z którymi się zetknęłam

J- to ja
M- to poszczególny przypadek

(M2 i M6 to ta sama osoba)


M1: Teraz tyle jest tych środków dla niemowląt na kolki.
J: U Nas obyło się bez.
M1: Ja tam nie będę się przejmować, jak będzie mała miała kolkę, to podam jej Coli
J: Chyba żartujesz? Przecież Cola jest szkodliwa dorosłym, a co dopiero dziecku. U takiego maluszka przewód pokarmowy nie jest w pełni rozwinięty.
M1: A co ja zrobię, jak będzie miało kolkę w nocy? Co ja do apteki mam biec o 3 nad ranem, bo dziecko ma kolkę?
J: Wiesz, skoro będzie dziecko w domu, to trzeba się zaopatrzyć zawczasu w środki przeciwgorączkowe i kropelki na kolkę.
M1: Przestań.
J: To co, mając niemowlaka w domu, Colę będziesz miała zawsze, a kropelek na wzdęcia nie?
...
_________________________________________________________________________
M2: Pijesz?
J: Nie, dziękuję, nie przepadam za alkoholem, poza tym karmię piersią.
M2: O, a ile mała ma już?
J: Skończyła rok.
M2: A to czas już odstawić.
J: Nie, nie... chcę jak najdłużej karmić
M2: A po co? To Ty już musisz iść do psychiatry?
J: Słucham?
M2: Moja bratowa karmiła 2 i pół roku. Jej lekarka powiedziała, że po co?! Odpowiedziała, że chce karmić tak do 3 r.ż. Odpowiedziała jej, że coś nie tak z nią chyba. Powinna udać się do psychiatry, bo szkodzi sobie. Straci włosy, zęby, paznokcie. Poza tym mleko już nie ma żadnych wartości dla dziecka.
J: zbieram szczękę z podłogi...
M2: Odzwyczajaj małą, po co Ci to.
Do rozmowy wtrąca się mąż...wyjaśnia dosadnie co i jak.  Ja nadal jestem w szoku. W końcu odzywam się, zaczynam przedstawiać argumenty- popieram męża, ale rezygnujemy oboje (machnięcie ręką męża ukradkiem). Po co kontynuować rozmowę, skoro ktoś się wtrąca co każde słowo i nie przyjmuje do wiadomości że ktoś ma odmienne zdanie.
J: Zamierzam karmić jak najdłużej. Moja mama karmiła mnie do 3 r.ż. i nie wyłysiała, nie wypluła wszystkich zębów i ma się do dziś dobrze, a miała Nas 3... Z odzwyczajeniem mnie od piersi większego problemu nie było, więc jak dobrze się za to zabierzemy, to problemu nie będzie.
Kilka słów męża typu, co komu do tego i koniec tematu.
___________________________________________________________________________
M3: Jaka śliczna dziewczynka. Jak ma na imię?
J: Hania
M3: Mój Kubuś.
Hania dobiera się do bluzki.
M3: Piersią karmisz?
J: Tak.
M3: Ile mała już ma?
J: rok skończyła
M3: Ja tylko 3 miesiące karmiłam
J: Ja to chcę jak najdłużej, sama do 3 lat ciągnęłam cycusia, więc chciałabym też tak Hanię karmić.
M3: Fajnie, fajnie, zazdroszczę...
Sytuacja ta miała miejsce, kiedy pojechaliśmy do rodziny w odwiedziny i akurat w tym samym momencie ich znajomi przyjechali na kawę.
Ja poszłam nakarmić Hanię w innym pokoju, mąż akurat wyszedł z kuzynem. Została teściowa.
M3: Jejku, jak tak można karmić dziecko tyle czasu...
T: Ja 3 wykarmiłam piersią. Jak się chce, to się można.
M3: Ja sama zdecydowałam, że po 3 miesiącach kończę. Przecież to piersi są obwisłe później, człowiek uwiązany przy dziecku, wyjść nie może ...
Mąż z teściową mi opowiadali co tam się działo. Powstała żywa dyskusja. M3 atakowała mnie, kiedy wyszłam, mąż wrócił do pokoju i usłyszał, razem ze swoją mamą bronili mnie i wszystkie matki karmiące piersią. Do tego grona dołączyła kuzynka męża, która nie mogła karmić piersią, musiała przejść na MM i uważała, że gdyby miała wybierać, to zdecydowanie wybrałaby KP a nie MM i zazdrości mi, że mam możliwość karmienia piersią tak długo. M3 i tak nie można było nic przetłumaczyć.
Gdy wróciłam, M3 była taka miła... Wieczorem mąż na spokojnie mi opowiedział co i jak...sobie pomyślałam- jaka fałszywa z niej osoba i nie kulturalna. Szkoda, że mnie nie było przy rozmowie...oczywiście pochwaliłam męża i cieszyłam się, że teściowa też dodała swoje 3 grosze :)
_______________________________________________________________________________
M4: Ile ta Wasza Hania już ma?
J: Rok skończyła
M4: Taka drobniutka jest. Toż to Nasza mała ma 7 miesięcy jest tej samej wielkości. Ile Hania waży?
J: Ma 78 cm i 9 kg waży.
M4: Nasza to samo, a ma 7 miesięcy.
J: Każde dziecko jest inne. Nasza Hania jest drobniutka, ale bardzo żywa.
M4: No tak, widać, widać. Nasza to nie. Jest duża jak wasza Hania, ale nawet nie umie przekręcić się na brzuszek, nie wspomnę już o siadaniu. Nasza mała jest bardzo leniwa. Pediatra powiedział, że przyjdzie czas, to nadrobi.

_________________________________________________________________________________
M5: Jaka kruszynka z Waszej Hani.
J: Dziewczynka powinna być drobniejsza.
M5: Ile Ona waży?
J: około 9 kg
M5: O Boziu, Nasza mała ma 5 miesięcy i waży 10 kg
J: Hania, odkąd zaczęła chodzić, to już tak szybko nie przybiera na wadze.
M5: Taka drobniutka jest, wszędzie gdzie widzę, to te dzieci takie przy kości a tu taka kruszynka.
J: Hania 5 razy sprytniejsza od tych dzieci i obskoczyłaby ich z każdej strony.
M5: No tak, tak, małe jest sprytne. Nasza urodziła się 5cio kg, więc i więcej przybiera...
________________________________________________________________________________
M6: Ile ta Wasza Hania ma już?
J: rok
M6: a to już czas robić drugie dziecko.
J: przyjdzie czas, to będzie i drugie.
M6: Ale ja Wam mówię, doświadczona matka Wam dobrze radzi. Im szybciej drugie, tym lepiej.
Mąż: Matka, która ma jedno dziecko, radzi kiedy zabrać się za drugie. A córka ile ma lat?
M6: 11 lat....  Ha ha ha, hi hi hi ... koniec tematu
________________________________________________________________________________
M7: Cześć kochana, co tam u Was?
J: a w porządku...
M7: Jak tam mała? chodzi już, ma zęby?
J: Zębów nie ma, ale ma dopiero 10 miesięcy więc ma czas.
M7: No moja ma już 6 zębów, już chodzi. a jest starsza o miesiąc od Twojej, nie? No a jak Hania? Siada, chodzi? w ogóle mówi już coś... te i jeszcze inne pytania...
Ja: OFFLINE. Była to zaczepka na FB. Koleżanka chciała się pochwalić, porównać swoją córkę, do mojej, nie wiem w sumie co chciała... ja nie zamierzałam się licytować, każde dziecko rozwija się swoim tempem. Po prostu wyszłam. Tego samego dnia wieczorem napisałam tylko wiadomość, hej, wyszłam tak nagle, bo akurat listonosz przyjechał i Hanię mi obudził jak dzwonił do drzwi... pozdrawiam.
________________________________________________________________________________

M8: jak rodziłaś?
J: Miałam CC
M8: A to nie poród. Fajnie miałaś, nic Cię nie bolało, ja to się nacierpiałam.
J: Chciałam rodzić SN, a że wyszło inaczej, no cóż, dla Nas i lekarzy ważniejsze było ratowanie zdrowia i życia dziecka.
M8: No tak, tak...
J: A co do bólu, to może nie czułam nic, bo przecież byłam pod znieczuleniem, ale po wszystkim strasznie ciężko było podnieść się z łóżka, czy chodzić. Ty po naturalnym porodzie śmigałaś i nic Ci nie było, u mnie powrót do pełni sił troszkę dłużej trwał, chociaż z tego co mówiły inne pacjentki, to były pełne podziwu, że tak dobrze się czułam po CC, a były przypadki, gdzie kobiety nie mogły wstać z łóżka.
M8: No tak, jakbym miała rodzić drugi raz, to bym chciała CC. Nie męczyć się, tylko ciach i już po sprawie...
Eh...
________________________________________________________________________________
Dlaczego matki tak bardzo radzą osobom, które tych rad nie potrzebują?
Dlaczego matki porównują dzieci, skoro doskonale wiedzą, że każde dziecko jest inne?
Dlaczego matki popadają w zachwyt, że ich dziecko waży 10 kg przy 5 miesiącach, kiedy cudze dziecko waży zaledwie 9 kg przy skończonych 12?
Dlaczego matki karmiące MM pałają nienawiścią do matek KP i tak samo w drugą stronę?
Dlaczego matka po CC jest gorsza od matki rodzącej SN?

A ile nienawiści jest między blogującymi matkami... to też nie mogę się nadziwić. Przeglądam co niektóre blogi parentingowe i matka matce odpowiada postem... każda piszę prawdę, każda ma rację...a weź poprzyj jedną z nich- od razu jesteś na celowniku :)

Każda z Was pewnie spotkała się z podobnym przypadkiem. We mnie się zebrało wczoraj, kiedy to osoba posiadająca jedne dziecko radzi robić Nam już drugie- ona wie lepiej i kiedy to każde udać mi się do psychiatryka, bo karmię piersią! Nie tylko we mnie się zagotowało, mąż był oburzony i kilka osób poza Nami również. No cóż. Temat został fachowo ucięty przez męża i na szczęście atmosfera była normalna, bez niemiłych uwag. Z imprezy uciekliśmy szybciej, niż zakładaliśmy, a to za sprawą Hani, która brała czapkę, buty i bwwm bwm.... no cóż pora spać, to dziecko do domu chciało wracać :) I dobrze, nie było trzeba się tłumaczyć, dlaczego tak szybko uciekamy :)

Pozdrawiam, Milena.

25 komentarzy:

  1. Hmmm...ja nie krytykuje ani matek MM ani matek CC, bo niezbadane sa wyroki boskie. Nie zawsze wszystko wyjdzie tak doskonale jak sobie zaplanowalismy. Szczerze jednak przyznaje, ze nie rozumiem (co nie znaczy, ze je osadzam) mam, ktore swiadomie decyduja sie na cesarke (to zawsze jest zabieg) i tych, ktore nawet nie chca sprobowac karmic. Ja mleko odciagalam 22 miesiace bo akurat bylo i moglam sobie na to pozwolic dzieki wsparciu meza. Rodzilam naturalnie i mimo, ze bolalo jak cholera i ranek po porodzie osunelam sie na ziemie jak dluga to przy potencjalnej drugiej ciazy chcialabym rowniez rodzic naturalnie, aczkolwiek trzeba byc otwartym i na inna ewentualnosc. Tak jak napisalas, najwazniejsze w tym wszystkim jest zycie i zdrowie dziecka a nie czcze gadanie madralinskich matek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie jest tak, jak piszesz. Nigdy nie wiadomo co Nas spotka, może pierwsze dziecko karmione piersią, a drugie będzie musiało być na MM i na odwrót.
      Ja chciałam rodzić naturalnie, wyszło inaczej i jakoś się nie przejmuję tym faktem, bo dla mnie najważniejsze jest to, że wszystko w porządku jest z Hanią dzięki CC.

      Usuń
  2. Ja w ciąży dokładnie wiedziałam jak będzie wyglądać cały poród i karmienie piersią. Oczywiście zupełnie bezproblemowo. Życie doświadczyło nas brutalnie. Na całe szczęście mogę karmić piersią. Jednak wiele widziałam dylematów matek, które teraz karmią MM. Nie oceniam ich. Za historią większości z nich kryje się jakaś mroczna historia z którą one zostają same. A co do porównywania dzieci. Sama też tak robię. Nie wiem czemu, bo moje dziecko z definicji nie będzie rozwijać się książkowo. Jest skrajnym wcześniakiem. Ostatnio zapytałam naszą neurolog czy on się dobrze rozwija. Na co pani doktor: "On się rozwija i to jest dobrze". Chociaż mówiła w kontekście wcześniactwa myślę, że każda młoda mama powinna tak myśleć o swojej pociesze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda matka ma świadomość, że dzieci rozwijają się swoim tempem, ale i tak mimowolnie porównują. Ja się sama na tym kilka razy przyłapałam, kiedy w duchu mówiłam sobie, "a moja Hania szybciej zaczęła chodzić niż Ola, Ala czy inne dziecko...".

      Usuń
  3. Ja na szczęście jak karmiłam synków piersią, nie słyszałam przykrych komentarzy. Jedyne co słyszałam, to pochwały, podziw i tylko taki tekścik: taka chuda, a skąd ona to mleko bierze, że tak długo karmi piersią?! Zawsze śmiałam się jak głupia z tego :) No fakt, pierworodnego karmiłam rok i 7 m-cy, a drugiego synka 2 lata i 3 m-ce. Ciekawe jak długo będę karmiła 3 dzieciątko? O ile będzie mi dane karmienie piersią, ale myślę, ze będzie mi dane, bo cycki mam już jak doniczki :) Hi, hi :) A innymi tekstami, to ja się nigdy nie przejmowałam, nawet dziś jak słyszę: moje dziecko mając tyle i tyle m-cy czy latek umiało to i tamto, to po prostu się uśmiecham i mówię - no i super, brawo dla Twojego dziecka, ze takie mądre! I koniec dyskusji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja karmię piersią i zawsze jakieś perypetie mam z tym związane...jak nie uwaga odnośnie karmienia piersią- komuś to przeszkadza, to komentarze typu, że po co się tak poświęcać... A z czasem człowiek uczy się, jak uniknąć zbędnej dyskusji :) Trzymam kciuki za Ciebie- oby było Ci dane karmienie piersią (do 3 razy sztuka:) )

      Usuń
  4. Wiekszosc Mam zna moje zdanie na temat karmienia piersia przez dlugi okres czy porodem przez cc.
    Nie zamierzam nikomu jednak niczego uswiadamiac czy wmawiac swoje racje.
    Kazda kobieta robi to, co uwaza za stosowne. Na jedynie moge przedstawic swoj punkt widzenia I swoje racje w tym temacie... ale przeciez ostateczna decyzja nalezy do Ciebie.
    Ja karmilam I piersia I MM. Cesarki nie mialam I miejmy nadzieje, ze nigdy nie bede.
    Dla mnie to chyba juz pod normalnosc podchodzi, ze Matka probuje Matce uswiadomic, ze postepuje lepiej, wychowuje lepiej I jej dziecko jest w ogole najlepsze.
    Ja wtedy probuje omijac takie kobiety, chociaz jest coraz ciezej... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez nikomu nie narzucam swojego zdania na temat karmienia, czy porodu ... ale denerwuje mnie to, kiedy ktoś narzuca mi swoje zdanie i wpiera jakieś zmyślne teorie ... Nie jestem wrogo nastawiona do matek karmiących MM, bo karmię piersią i tak samo nie uważam, że jestem gorsza bo miałam CC. Jeśli ktoś daje mi do zrozumienia, że jestem gorsza, bo nie urodziłam siłami natury, to przecież nie będę siedzieć cicho :)

      Usuń
    2. Ja niestety jestem zmuszona karmić mieszanie. Mam za mało pokarmu i dziecko niestety padłoby mi z głodu gdyby było tylko na piersi. Ale walczę by było karmione nocą jak najdłużej. teraz niestety Bunia zaczęła wstawać w nocy 2 razy, bo nie najada się moim mlekiem. Ale twardo daje jej tyle ile mam. Cesarskie cięcie niestety niektóre mamy nie mają wyboru...

      Usuń
  5. Ja na tego typu zaczepki odpowiadam, że to jest Twoje zdanie i masz prawo mieć takie zdanie, ale ja nie chcę w tej wymianie zdań brać udziału i kończę temat. A matce, która chwali się sukcesami swojego dziecka bym powiedziała złośliwie, że moje dziecko to już umie pisać i czytać, a co :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, że też na to nie wpadłam :) Następnym razem pochwalę się, jak moja Hania "pięknie czyta" :)

      Usuń
  6. Nienawidzę porównywania dzieci, w ogóle porównywanie ludzi nie ma sensu. Każdy ma inne geny, inne zaplecze, w innym domu jest wychowywany, w innych czasach, w innych warunkach, przez innych rodziców, w innych zasadach. To, że ktoś teraz jest drobny nie znaczy, że za 20 lat będzie niski i chudy, to że dziecko karmione jest piersią nie znaczy że nie będzie chorować. Gdyby były takie reguły, każdy z nas byłby prawie taki sam pod względem zachowania i charakteru, a nawet skłonności do chorób itp.
    A co do rad mamusiek? Nie one nosiły Twoje dziecko pod sercem przez 9 miesięcy, nie one wstawały do niego w nocy, nie one tuliły w kolce, nie one rodziły w bólu, nie one je żywią, nie one o nie dbają. Ktoś, kto nawet palcem nie kiwnął przy Twoim dziecku nie ma prawa żadnych sądów wydawać na Wasz temat. Zresztą, nikt nie ma. Od sądzenia jest kto inny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądrze napisane. Nic dodać, nic ująć :)

      Usuń
  7. Czytam to wszystko i oczy mi wychodzą na wierzch ze zdziwienia że ludzie mogą gadać takie bzdury. Tylko tych dzieci mi żal..

    OdpowiedzUsuń
  8. To znaczy moim zdaniem nie możesz wrzucać wszystkich matek do jednego worka. Nie możesz pisać, że matki karmiące mm nienawidzą matek karmiących piersią. Karmię Basię od 3 mca życia mlekiem modyfikowanym, bo nie miałam innego wyjścia. Nawet nie wiesz jak bardzo chciałam karmić piersią. A wcale nie jest tak, że nienawidzę matek karmiących naturalnie. Wręcz przeciwnie - uwielbiam je, podziwiam i choelrnie im zazdroszczę.
    Ale zgodzę się z Tobą w innej sprawie. Zupełnie nie rozumiem tego wyścigu szczurów, tego porównywania, że moje dziecko lepsze, zwinniejsze, szczuplejsze, ma tyyyyle zębów, chodzi biega, mówi, robi papa. Owszem każda matka uważa swoje dziecko za najlepsze, ale po co krytykować przy tym inne dzieci ? Nie wiem.
    Dziwny ten świat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i co jeszcze !
      Bardzo Cię Matko podziwiam, karmij Hanie ile tylko możesz :*

      Usuń
    2. Masz rację, nie powinnam wszystkich matek wrzucać do jednego worka. Przecież są wyjątki ... tylko po prostu ja się jeszcze nie zetknęłam z takimi matkami, co by nie krytykowały, nie były wrogo nastawione, co by nie chciały udowadniać, mimo iż się mylą, że mają rację.
      Jestem ogromnie szczęśliwa, że mam możliwość karmienia Hani piersią i mam nadzieję, że jeszcze długo będę mogła ją karmić :)

      Usuń
    3. Tez nie znosze porownan. Kazde dziecko jest inne i tego powinnismy sie trzymac. Moja mala jest szczupla i wazy nieduzo, bo takie ma geny i nic z tym nie zrobie. Wszystkie te walki matek karmiacych piersia z tymi butelkowymi sa dla mnie kompletnie bez sensu. Niech kazda robi, co uwaza za sluszne. A mamuskami, ktore sypia dobrymi radami kompletnie sie nie przejmuj. Nie warto!

      Usuń
    4. No Mylcia, a więc właśnie spotkałaś matkę, która ogromnie szanuje i ubóstwia kobiety karmiące piersią - oto ja ;))
      Karmijcie się ile możecie :*

      Usuń
  9. Ja jestem zdania tego, że każda mama wie co dla jej dziecka jest najlepsze ( no prawie każda bo zdarzają się także patologiczne przypadki ) i tak samo każde dziecko rozwija się swoim tempem. Moja córka miała około 6-7 miesięcy jak byliśmy u mojej babci na wsi i spotkałam mamę mojej koleżanki ( koleżanka ma syna starszego od mojej córki o 1,5 msc ) i tak od słowa do słowa rozmawiałyśmy na temat kąpieli, karmienia itp. od urodzenia mała była na mleku modyfikowanym ( niestety lub stety szybki zanik mleka,mała nie chciała ssać ) i mało tego, że kupuję wodę mineralną niegazowaną Żywiec Zdrój i jej nie przegotowuję tylko podgrzewam bo jak robię mleko na wodzie przegotowanej w czajniku to małą boli brzuszek to co usłyszałam .... - "BO TY TO DZIECKO WYCHOWUJESZ PO AMERYKAŃSKU! " - hahaha nie wiem do tej pory czy to był zarzut czy to komplement czy co to w ogóle miało być?!
    Sytuacja kolejna kiedy to Ula była jeszcze malutka około 3-4-5 miesiąc ( dokładnie nie pamiętam ) wizyta teściowej i jej zarzuty - " BO TY NIE KŁADZIESZ JEJ NA BRZUSZKU A POWINNAŚ " - mała niestety na brzuchu leżąc strasznie wymiotowała więc teściowa długo nie myśląc położyła ją na brzuchu mimo, że kilka razy powiedziałam stanowcze nie bo będzie wymiotować na co ona "MOJE DZIECI LEŻAŁY I NIE WYMIOTOWAŁY" no i stało się ledwo zdążyła to powiedzieć dziecko pół łóżka zabrudziło - a ja skwitowałam krótkim - " a nie mówiłam " ;)
    Więc każdy kto nas jako matki próbuje osądzić niech najpierw się zastanowi bo to w końcu my jesteśmy matkami i to my na co dzień przebywamy ze swoimi dziećmi i to my wiemy najlepiej co lubią a czego nie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie spodziewałam się że jakaś wypowiedź innej matki mnie, matkę która przy kolce nie panikuje, zadziwi. nie odważyłabym dać się maleńkiej Ątusi coli. ja panikuję jak ona się gdzieś uderzy albo coś, ale to inna historia. swoją drogą smak coli poznała na andrzejkach ostatnio. zgodnie z naszą zasadą - wszystko dla ludzi, z umiarem :). ta m od drugiego dziecka może już nie może? albo sama żałuje że ma taką długą przerwę? no ale powinna to w delikatny sposób zasugerować, mnie trafia, jak każą nam starać się o drugie. urodzę drugie i co? o trzecie się będą dopominali?skończymy na drużynie piłkarskiej? nie wnikam w to kto jak rodzi i jak karmi. ale cesarka na zamówienie, bo tak szybciej i fajniej dla matki oraz mm aby zachować jędrność piersi czy jakieś inne absurdy, mnie denerwują. może dlatego że pomimo walki o pokarm dla Żabci, po pół roku definitywnie przeszłyśmy na mm aby dziecko głodne nie chodziło. musiałyśmy, nie chciałyśmy. rozumiem cc z przymusu, bo w jakimś celu to wymyślono. jeżeli w ten sposób uratuje się życie dziecka albo matki?
    nie wiem tylko co się tak denerwujesz na porównania. ja też bardzo często porównuję Ątkę do innych dzieci aby wiedzieć na ile ona rozwija się książkowo a na ile indywidualnie i czy musimy z czymś biec do specjalisty czy możemy jeszcze dać jej czas. wprawdzie wnioski zostawiam dla siebie i Męża oraz nie komentuje głośno rozwoju innych dzieci. nie mam w zwyczaju chwalić się nią niepytana, w realu, bo czy każdy musi wiedzieć jak bardzo fajne dziecko mamy? to widać hihihi :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Najgorszy jest chyba pierwszy rok zycia dziecka. Te wskaźniki co powinno umieć, kiedy, jak, ile ważyć, ile przybierać. Też się osluchalam jak głupia, jednak miałam jedną odpowiedź, że wyrzuciłam wszystkie książki o wychowaniu dzieci i moje dziecko umie to co powinno. A tego czego nie umie to się zdąży nauczyć.
    No bo dajcie spokój, jakbyśmy według tych książek dzieci wychowywały to już by nam na mózgi popadało. Książki czy metody wychowawcze to nie jest wyrocznia! Każde dziecko jest inne, każdy rodzic jest inny.
    Tekstu o coli nie skomentuję, skoro pani uważa, że po coli kolki nie będzie to gratuluję myślenia.
    No aż się zdenerwowałam! A najwięcej nienawiści jest na forach/blogach rodzicielskich. Aż włos się jeży! I aż chciałoby się napisać dajcie ludzie spokój, energię zostawcie na zabawy z dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyobraźcie sobie jak to porównywanie wygląda gdy w rodzeństwie w przeciągu miesiąca rodzi się trójka dzieci - same dziewczynki... Mąż stwierdził, że jego noga u jego mamy nie postanie dopóki nie zakończy się "RANKING DZIECI"... Wywalił wszystkie żale i na razie jest spokój... Ciekawe na jak długo... A o coli na kolkę jeszcze nie słyszałam... zawsze myślałam, że gazowane powoduje wzdęcia... Chyba się pomyliłam, chyba jestem głupia:D

    OdpowiedzUsuń
  13. O matko co za historie... nie wiadomo czy śmiać się czy płakać...

    OdpowiedzUsuń

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger