piątek, 17 października 2014

Nawał pokarmu, miłe zaskoczenie i dyskusja ze starszą Panią ...

Karmię Hanię piersią już 11 miesięcy i życzyłabym sobie jeszcze kolejnych tylu :)
Nigdy nie spodziewałabym się, że jeszcze po takim czasie karmienia będę miała nawał pokarmu.
Fakt, pokarmu miałam zawsze sporo- Hania nie była w stanie opróżnić jednej piersi, ale odkąd jestem na diecie, wszystko się unormowało. Problemu z wylewającym się (dosłownie) pokarmem nie miałam, już nawet pieluch tetrowych nie musiałam nosić. Hania dawała radę opróżnić obie piersi, więc wszystko było ok. Kto by pomyślał- Ja nie pomyślałam, że przyjdzie ten dzień, kiedy wstanę z wielkim bólem i obrzękiem i przeproszę się z tetrowymi pieluchami (wkładki laktacyjne to za mało...).
Trzy dni! Trzy dni chodziłam jakbym miała pod pachami podrażnienie po nieudanej depilacji...teraz żartuje sobie, ale wtedy nie było do śmiechu. ALE co tam, dałam radę :)
***
Byłam dziś na poczcie. W końcu, po przeziębieniu wygramoliłam się z domu na zakupy i na pocztę. Na poczcie byłam z samego rana z nadzieją, że ominą mnie kolejki...plan był dobry, szkoda, że jeszcze kilkanaście innych osób wpadło na ten sam pomysł... trzy okienka były obsługiwane i trzy mega kolejki pod same drzwi... No i ja z Hanią na szarym końcu jednej  z nich... Po pięciu minutach stania w kolejce, Hania zaczęła się już niecierpliwić, a ja razem z nią. Pewna Pani za nami zaproponowała, żebym zapytała się któregoś Pana przede mną, czy by mnie z Hanią nie przepuścił czasem, ale odpowiedziałam, że na przywileje nie liczę już od dawna.
Będąc w ciąży tylko raz się zdarzyło, że wpuścili mnie bez kolejki do kasy i była to kobieta. Powiedziałam jeszcze, że jakby Panowie zechcieli, to by Nas przepuścili, bo przecież stali tuż przed Nami i słyszeli marudzenie Hani...Pani tylko stwierdziła, że mam rację...
Tak więc stałyśmy w kolejce i się denerwowałyśmy z minuty na minutę.
Nagle słyszę- jakaś Pani z okienka do Nas macha i woła "Podejdzie Pani z tym dzieckiem".
Micha mi się uśmiechnęła od ucha do ucha, Pani stojąca za Nami uśmiechnęła się i stwierdziła, że jednak są uprzejme osoby jeszcze na tym świecie. Poleciałam więc niczym błyskawica do okienka i zostałam obsłużona ekspresowo :) Pani była miła, zaczepiała Hanię i jak tylko Nas obsłużyła, postawiła karteczkę, że kasa nieczynna i poszła sobie. Jak dobrze, że Nas zobaczyła i że na tyle była miła, że poświęciła chwilę dla Nas, bo z tego co zaobserwowałam, miała inne zajęcia na zapleczu (była to kierowniczka). Podziękowałam jej chyba z pięć razy i z uśmiechem wyszłam z poczty. Gdzieś za plecami słyszałam gadanie moherów "patrz, widzisz, musisz z dzieckiem przyjść na pocztę, żeby obsłużyli Cię bez kolejki"- miałam to w nosie...szkoda im, niech sobie gadają i stoją w kolejce :)
***
Wybrałam się do lekarza rodzinnego po skierowanie na usunięcie znamion, ale to następnym razem powiem coś więcej. 
Zawsze mam takie 'szczęście', że mimo iż mam ustaloną godzinę, to zawsze coś się przesunie i jakieś emerytki opowiadają Pani doktor jak to je wszystko boli, co za ciasto pieką, a która sąsiadka się przepisuje do innego ośrodka zdrowia itd. Tak było i dziś. Siedzę sobie w kolejce, mimo iż miałam na 9:40, weszłam o 10:10. W kolejce była Pani z dwójką dzieci chorych i starsza Pani. Obie Panie były przede mną.
Pani z dziećmi zaczepiła mnie i pożaliła ile to można siedzieć u lekarza i opowiadać jakieś farmazony, tak więc z uprzejmości odpowiedziałam, że nie pierwszy raz się z czymś takim spotykam, ponieważ kiedy bym nie przyszła to zawsze jest lekkie opóźnienie spowodowane nadmiernym gadulstwem emerytów. Nagle Moher się odzywa do Nas, że głupoty gadamy. To jej odpowiadam, że niech mi nie wpiera, że tak nie jest, bo nawet w tej chwili tak się dzieje. A ona, że mam nie gadać takich rzeczy, bo ją to denerwuje. No to ja jej na to, że nikt głuchy nie jest i dobrze każdy słyszy o czym jest rozmowa w gabinecie. A ona na to, że ja siedzę i podsłuchuję. Zaśmiałam się razem z Panią z dziećmi i odpowiedziałam, że niech sobie nie żartuje i że głupoty to teraz ona gada. Siedzę przy drzwiach i mimowolnie słyszę, że ta i tamta ma schabowe na obiad, albo, że idzie na sernik do koleżanki. Co mam przychodzić ze stoperami i uszy zatykać, żeby nie słyszeć o czym za drzwiami rozmawiają?
"Przestani Pani już..."
"Co przestanie? Mówię jak jest. A co?! Nic nie można na lekarza powiedzieć, bo lekarz to świętość?! I jeszcze Pani będzie mi wpierać, że nie jest tak jak mówię...Pani wie lepiej?"
Babka już się nie odezwała, a Pani z dziećmi odsapnęła "W końcu" i weszła do gabinetu, bo akurat małżeństwo, które sobie gawędziło z Panią doktor wyszło.

Potem miałam milion innych odpowiedzi dla starszej Pani, chociażby jedno zasadnicze- "Czy ktoś pytał Panią o zdanie?".
ALE co tam ...  nic a nic mnie babka nie zdenerwowała, wręcz rozbawiła.

I teraz najciekawsze!
Zgubili moją kartę szczepień i nie wie nikt, czy byłam szczepiona przeciw żółtaczce...a przecież niedługo mogę mieć zabieg :/  LIPA !!!

Lecę na inne blogi poczytać, spać prędko nie pójdę, za dużo myśli w głowie. A cały humor popsuł się kilka godzin temu, kiedy to moja mama trafiła do szpitala. Dobija mnie fakt, że żyjemy w kraju, w którym ciężko o dobrych specjalistów :(

Pozdrawiam, Milena.

P.S. Przypominam o rozdaniu!!!

21 komentarzy:

  1. To mile, ze na poczcie moglas zalatwic wszystko raz dwa. Jesli chodzi o zoltaczke to warto zrobic badanie krwi na przeciwciala zoltaczki... wtedy bedzie wiadomo czy jestes uodporniona, czy nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć :) właśnie miałam szukać jakiejkolwiek informacji jak sprawdzić czy byłam szczepiona... Wielkie dzięki Miniu :*

      Usuń
    2. Właśnie, właśnie zrób przeciwciała! A jesli już będziesz szczepiona to się przygotuj, że jest to szczepienie płatne (ok50 zł dawka). Pierwsza dawka jest przyjmowana jak najszybciej, druga miesiąc po pierwszej i za dwa tyg. Można iść na zabieg po tej drugiej dawce. Trzecia za pół roku.
      Przykro mi, ze Twoja mama w szpitalu, o służbie zdrowia kiedyś napiszę epopeję narodową a moherom poświęcę cały rozdział:)
      I zazdroszczę długiego karmienia, ja nie wiem co to nawał:( a pomocy szukałam gdzie się dało:( położna przyjechała raz a kazała się podpisać za trzy, gdy mąż po nią pojechał to go wysmiala... Pomogl mi dopiero nasz prywatny pediatra, ale laktacji nie udało się uratować choć karmiłam mieszanie jak najdłużej.

      Usuń
  2. ja karmię dopiero niecałe dwa miesiące i cały czas noszę wkładki laktacyjne - wymieniam je ze dwa razy w ciągu dnia - najgorsze, że mam takie fazy, że np. raz mała opróżni mi obie piersi i jest ok, a czasem - tak jak w tej chwili - moje piersi mają za dużo pokarmu i strasznie bolą :(

    gratuluję wytrwałośći w karmieniu piersią

    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj znam ten ból... jeszcze trochę i się powinno unormować, chociaż i tak trzeba być gotowym na nawał pokarmu.
      Dziękuję i również życzę wytrwałości w karmieniu piersią :*
      Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
  3. Jak miło, że są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie;) Ja się spotkałam już kilkukrotnie, że ktoś mnie przepuścił w kolejce, czy drzwi otworzył- ale to głównie albo matki, które same mają dzieci, albo panowie, ale tacy koło 30-tki;)
    A te plociuchy u lekarza najgorsze są, dlatego ja aż całą przychodnię zmieniłam, bo ile można siedzieć pod gabinetem i słuchać o schabowych;/

    Zdrówka dla mamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję, że mama już wkrótce wyjdzie ze szpitala. Dzisiaj byliśmy ją odwiedzić.
      Jednak są dobrzy ludzie i w momentach ich uprzejmości powraca wiara w ludzi (chociaż na chwilę) :) I fakt- zdecydowanie kobiety są uprzejme częściej niż mężczyźni.

      Usuń
  4. Przy pierwszej ciąży miałam mase pokarmu, jednak teraz przy drugiej walcze o każdy mililitr;/ Bardzo często córka krzyczała w niebo głosy, bo nie najadala się nawet z obu piersi.

    Pozdrawiam I zdrówka!
    Zapraszam do siebie https://babymummyandhome.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, zawsze sądziłam, że to przy pierwszym dziecku może być problem z pokarmem,a przy drugim to już dużo łatwiej- myliłam się. Życzę wytrwałości :*
      Dziękuję za odwiedziny i wkrótce Ja Cię odwiedzę :)

      Usuń
  5. Ja swoją Luśkę karmiłam do 2 urodzin i jeszcze długo po odstawieniu męczyłam się z nadmiarem pokarmu. Wiem co to za ból, chociaż moja córka opróżniała naprzemiennie raz lewą, raz prawą pierś i gdy przychodziła pora jedzenia raz jedna, raz druga puchła i wydalała z siebie nadmiar pożywienia. Po odstawieniu było jeszcze gorzej. Przepisano mi bromergon, który całkowicie zwalił mnie z nóg i go odstawiłam. Pomogła tylko metoda odciągania nadmiaru i obwiązywania bandażem. Oby Ciebie w przyszłości to nie czekało.
    Co do zachowań ludzi w miejscach publicznych może jednak nie będę się wypowiadać, bo moja wypowiedź na jednej stronie by się nie skończyła. Wkurza mnie to strasznie, no ale co zrobię. Na szczęście w różnych urzędach pracują przemili ludzie, który widząc kobietę w ciąży lub z dziećmi od razu wołają. Życie nauczyło mnie domagania się swojego i wchodząc np. na pocztę od razu podchodzę do okienka - w końcu po coś wisi tam karteczka z brzuchem i dziećmi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na te karteczki nawet nie zwracam uwagi. Raz w supermarkecie podeszłam do takiego okienka w CH. Poszłam kupić tylko coś do przekąszenia i picia, a kolejka była długa, a ja w 8 miesiącu ciąży. Podeszłam więc do kasy i macham do babki, że tylko dwie rzeczy mam, a tu kasa w której kobiety w ciąży mają pierwszeństwo i co? Kasjerka powiedziała, że na te obrazki mam nie patrzeć i stanąć normalnie na końcu kolejki... jaka ja zdziwiona byłam- szczęka mi opadła. Na szczęście kobieta z dziećmi, która miała już mieć naliczane produkty przepuściła mnie w kolejce. i na całe szczęście, bo nie uśmiechało mi się stać w tak długiej kolejce...
      Znając swoje "szczęście", to pewnie i ja będę miała kłopot z odstawieniem piersi, muszę zapamiętać metodę obwiązywania bandażem- tak na przyszłość :) Gratuluję takiego 'stażu' karmienia piersią- ja też bym chciała jak najdłużej karmić :) Ja sama ciągnęłam cycusia do 3 r.ż. :)

      Usuń
  6. Zdarzają się jeszcze uczciwi ludzie, bo co tu dużo gadać, to jest po prostu uczciwie przepuścić mamę z dzieckiem. A co do emerytów... Ja też ostatnio trafiam na same grubianskie i bezczelne zachowania ze strony starszych, a potem oni oczekują uprzejmości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Emeryci narzekają, że młodzi ludzie są niewychowani i chamscy... a oni jacy są? Jeśli trafiam na miłych emerytów, tych normalnych, to i ja jestem uprzejma, ale jak jakiś moher jest grubiański i niemiły, to dlaczego ja mam być miła?

      Usuń
    2. Zgadzam się. Wiek nie może nikogo usprawiedliwiać. Albo jest się uprzejmym i grzecznym, albo chamem i prostakiem- niezależnie do wieku i niezależnie od wieku, takich zachować nie można tolerować.

      Usuń
  7. Fajnie, że jednak na tym świecie są takie dobre duszyczki, jak ta pani na poczcie. A czekania w kolejce do lekarza i tej zguby nie zazdroszczę :( Oby się znalazła! I dużo, dużo zdrowia dla mamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Nie dosyć, że mamę czeka operacja kolana (już 3), to jeszcze alergia na lekarstwo i odwodnienie... eh :(
      Wątpię by zguba się znalazła :/ Ale jeszcze raz poszperam, może w domu gdzieś będzie- w co wątpię.

      Usuń
  8. jejku jak zazdroszczę problemu nawał. mi nie było dane tego doświadczyć niestety. po pół roku walki poddałam się. niestety. ja w ciąży nie narzekałam na przywileje i jak idę z Ątusią gdzieś i stoimy w kolejce to staram się jej wytłumaczyć dlaczego tak jest aby później nie miała z tym problemów. myślę sobie że to wynikało z mojego nastawienia - nie liczyłam na nic bo czułam się świetnie :) jak jakiś przywilej mnie spotykał, to czułam się...dziwnie :D ale to ja jestem dziwna także ... :D
    niestety ze specjalistami masz rację. przerabialiśmy to latem z moją siostrą. co lekarz to inne pomysły na leczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na palcach jednej ręki mogę policzyć ile dobrych duszyczek się znalazło i przepuściło mnie z brzuchem czy z Hanią w kolejce... też jestem już do tego przyzwyczajona i nie liczę na inne traktowanie, ale to takie smutne troszkę. Z resztą jak można liczyć na przywileje dla kobiet w ciąży i matek, skoro czasem w kolejce do lekarza młody człowiek nie przepuści starszego, chorowitego dziadka czy babci...
      Co do służby zdrowia...jak tu mieć jakiekolwiek zaufanie do lekarzy, jak póki co to oni tylko robią wszystko, by stracić zaufanie w oczach pacjenta. A niektórzy lekarze to jakby z łaski leczyli... masakra...

      Usuń
  9. Witaj :)
    Nominowałam cię do Liebster Blog Award. :) Szczegóły akcji u mnie na blogu http://pata-patu.blogspot.com POZDRAWIAM SERDECZNIE

    OdpowiedzUsuń
  10. Po 11 miesiącach nawał? No miałaś prawo być zaskoczona :) Co do poczty to mi się właśnie uprzejmość (w ciąży) częściej zdarzała od młodych mężczyzn albo młodych kobiet... myślę że na zasadzie 'chciałabym żeby i mnie tak potraktowali', bo cała reszta społeczeństwa niestety odwracała się do nas plecami... albo właśnie obdarzała nas niemiłymi komentarzami...

    OdpowiedzUsuń
  11. To masz czym karmić Hanię:). Ja karmiałam tylko do szóstego miesiąca, bo pokarm wyparował. Odciągałam mleko laktatorem i z dnia na dzień zniknęło. Nie będę ukrywać, że z jednej strony odetchnęłam z ulgą, ponieważ byłam zmęczona odciąganiem, niemniej jednak robiłabym to nawet i do teraz, gdybym miała pokarm.

    Fajnie, że zdarzają się jeszcze ludzie, którzy potrafią zrozumieć, że stanie w kolejce z dzieckiem do przyjemnych nie należy. Osoabiście jeszcze mi się nie zdarzyło, by mi ktoś ustąpił, zresztą tak samo było w ciąży. Cóż, ludzie uważają, że ciąża to nie choroba i ciężarna może sobie postać, skoro nie jest stara.

    A co do zdania, że "lekarz to świętość", to się z tym nie zgadzam. Owszem, jest to zawód odpowiedzialny, ale traktowanie lekarzy jak bożków niezbyt mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger