czwartek, 30 października 2014

Haniu ...

Dokładnie pamiętam ten dzień...31.10.2013.
Byłam mocno podenerwowana, przecież już dużo wcześniej miałaś wyjść z brzuszka.
Lekarz kazał się przygotować na 19 ... tatuś wziął urlop, żeby być przy Nas.
Miejsca już Ci brakowało w brzuszku, ale wyjść nie chciałaś. Pamiętam, jak udaliśmy się z tatą do szpitala, musiałam już zostać, żeby lekarze mogli "zachęcić" Cię do wyjścia. Brzuszek miałam taki wielgachny, że tatuś musiał mocno się postarać, żeby Nas przytulić.

Tak bardzo Cię kochamy Haniu... odkąd tylko dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży, że pod moim sercem bije drugie serduszko. Tatuś mówił do Ciebie codziennie, łaskotał brzuszek, kładł dłoń, a Ty wtedy tak mocno kopałaś. Uwielbiałaś jego głos.

Wiesz, że wszyscy myśleli że będziesz chłopcem :) Na jednym ze zdjęć co nieco widać, oczywiście każdy widział co chciał, a teraz już wiemy, że była to pępowina. Dziadek od początku mówił, że będziesz dziewczynką i miał rację :) Przez całe 9 miesięcy czekaliśmy z niecierpliwością i zaciekawieniem, bo wiesz... bardzo nie lubiłaś badań. A może i lubiłaś i po prostu korzystając z okazji psociłaś i się chowałaś.

Twój dzień narodzin pamiętam dokładnie. Twój tata z resztą też. Pech chciał, że akurat musiał mieć służbę i bardzo się denerwował co z Nami.
Po pracy spieszył się bardzo, żeby się z Tobą przywitać. Oj, jaki On był dumny, że ma córeczkę, że ma tak podobną do siebie córeczkę!

Ja nie mogłam uwierzyć, że już mam Cię przy sobie. Wiesz, że miałaś mieć na imię Aleksandra?! Nie mogliśmy się zdecydować, ale kiedy Cię ujrzałam, wiedziałam, że musisz mieć na imię Hania.

Urodziłaś się o 8:50. Od tej godziny zmieniło się wszystko. Jesteś Naszym największym skarbem, najdroższym, najwspanialszym, cudownym darem od Boga.
Dzięki Tobie odkryliśmy w sobie pokłady nieograniczonej miłości, cierpliwości. Nauczyłaś Nas cieszyć się z najdrobniejszych rzeczy oraz tego, że po każdym upadku trzeba wstać i próbować dalej.

Minął już rok... piękny, wspólnie spędzony rok. Budzisz Nas codziennie całusem i tulisz się do brzuszka. Nie ma piękniejszej pobudki, nawet o tej 6 rano. Tak rozpoczęty dzień, to wspaniały dzień. I wiesz co...każdy dzień jest inny, każdego dnia zadziwiasz Nas. Każda Twoja nowa umiejętność sprawia, że w oku kręci się łza wzruszenia, bo przecież ... nie tak dawno, dopiero co się urodziłaś- patrzyłaś na Nas malutkimi, niebieskimi oczkami, a dziś?! Dziś już chodzisz, wołasz mama, tata i jesteś już taka duża...

Wiedz Haniu, że Kochamy Cię nad życie i te życie oddalibyśmy za Ciebie! Jesteś Naszym cudem!
Żyj Nam 100 lat w zdrowiu!
Kochamy Cię.
Mama i Tata.


10 komentarzy:

  1. Co za piękny i wzruszający post Kochana! Masakra... rozłożyło mnie to na łopatki. Cieszcie się nadal wspólnymi chwilami szcześcia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pieknie napisane, wzruszylam sie z rana! Wszystkiego najlepszego dla malej solenizantki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękny post... Sto lat dla Hani

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego najlepszego dla solenizantki !!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. MIło się czyta takie piękne słowa skierowane do dziecka :) Ucałuj Hanię i wyściskaj :) Sto lat!

    OdpowiedzUsuń
  6. Haniu! Zdążyłam i ja z życzeniami! 100 lat Haneczko! Rośnij zdrowo i ciesz tak dalej Mamusię i Tatusia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkiego najlepszego dla Hani:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Spóźnione ale szczere :) Sto lat Haniu :)

    OdpowiedzUsuń

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger