sobota, 27 września 2014

Dietowo

Miał być dawno obiecany post z jadłospisem i w ogóle.... Cieszyłam się, że podzielę się przepisami, usiadłam do pisania i ... i zaczęłam pisać. W pewnym momencie STOP. Przecież tak nie mogę.
Po 1. To nie ja układałam dietę.
Po 2.  Wszystko co otrzymałam chronione jest prawami autorskimi....
Szkoda, że ocknęłam się dopiero tak późno.

ALE przecież nie poniosę żadnych konsekwencji pisząc Wam co możecie zmienić w swojej diecie, na co zwracać uwagę, jak wygląda mój dzień i co króluje w Naszej kuchni :)

Uważam, że jeśli macie problem z nadwagą, to warto wybrać się do specjalisty. Ja nie żałuję :)

Pierwszą dietę, jaką otrzymałam, była to dieta 2000 kcal.
Najciężej było się przyzwyczaić do godzin, ponieważ z reguły jadłam kiedy chciałam, kiedy miałam czas, kiedy mi się przypomniało.
Ciężko również było bez mięsa... jestem typem mięsożercy, a w tej diecie musiałam sobie odmówić każdego mięska :/

Tak więc pierwszy posiłek o 7:00, drugi o 11:00. Potem przekąska o 13:30, obiad o 16:00 i kolacja o 19:00.

Pierwszy dzień diety zaczęłam 2 kromkami chleba pełnoziarnistego z łyżką makreli, oczywiście do tego warzywa: ogórek, pomidor, cebula. Na II śniadanie miałam kanapkę składaną z serem, ogórkiem kwaszonym oraz sałatą i do tego połówka melona. Na przekąskę 3 brzoskwinie/ zdecydowanie bardziej wolałam nektarynki/.
Na obiad (ten akurat jest jednym z moich ulubionych) brokuły zapiekane z mozzarellą/.
UWIELBIAM!
Syty, smaczny obiad... spróbujcie :)

- Masło roślinne - płaska łyżeczka
- szynka z piersi kurczaka- 4 plasterki (80g)
- ser mozzarella- 1/2 kulki
- brokuł- 1/2 sztuki
Brokuły ugotować, odsączyć, rozłożyć w naczyniu żaroodpornym. Szynkę drobno pokroić, przesmażyć na maśle, ser pokroić.  Brokuły posypać szynką, a potem serem. Zapiekać około 15 minut w temperaturze 200 stopni.

Do tego kilka młodych ziemniaczków polanych kefirem i posypanych koperkiem, surówka z marchwi (2szt.) i jabłka z jogurtem naturalnym
Na kolację kanapki 2 z masłem, twarogiem i dżemem niskosłodzonym.

Jeśli chodzi o dietetyczne obiady, to moją kolejną ulubioną potrawą była kasza jaglana (za którą nie przepadałam) z pomidorami, bazylią i tuńczykiem. PYCHA!
5 łyżek kaszy jaglanej ugotować, pomidory wrzucić na patelnię, zostawić, żeby się poddusiły. Do pomidorków dodać ugotowaną kaszę i tuńczyka (1/2 puszki), doprawić przyprawami oraz sosem sojowym. Do tego świeże warzywa- na przykład sałata z jogurtem i do przegryzienia dwie brzoskwinie.
Tak jak wspominałam już wcześniej, nie zawsze się trzymałam jadłospisu, ponieważ po zjedzeniu samej porcji kaszy z tuńczykiem, byłam pełna.

Będąc na diecie polubiłam koktajle owocowo-warzywne na kolacje, Mimo, że mam do nich jakąś kanapkę, na przykład z ogórkiem, to sam koktajl w zupełności mi starcza.
Takie koktajle działają oczyszczająco.
I koktajl- za którym początkowo nie przepadałam:
Kiwi, pół banana, 3 liście sałaty, pół kalarepki i ogórka gruntowego zmiksowane z połową szklanki wody- gdy to pierwszy raz spróbowałam, miałam odruch wymiotny i wypiłam tylko część. Później zmniejszyłam ilość dodawanego ogórka i zrezygnowałam z kalarepki- zdecydowanie było łatwiej wypić.
II koktajl - uwielbiam, ze względu na miętę.
Jabłko, kiwi, 5 liści sałaty, gałązka mięty.
III koktajl- uwielbiam, ponieważ jest słodkawy.
Banan, ogórek, liść sałaty, kiwi i mięta.
IV Koktajl- też lubię :)
Banan, kefir 2%, kiwi zmiksować i posypać otrębami pszennymi (2 łyżki).

W wyżej wymienionych koktajlach oczywiście starałam się zmniejszać porcję dodawanego ogórka, ponieważ przez niego nie mogłam przełknąć koktajlu :/

Obecnie jestem na diecie 1400 kcal, w tej diecie królują koktajle nr II i III.

Na stałe zawitało u nas mleczko kokosowe, które kupić można w Tesco oraz kasza jaglana/ płatki jaglane. Nie przepadaliśmy za nimi, a teraz uwielbiamy. Można powiedzieć, że płatki jaglane weszły Nam w nawyk :)

I sposób na jaglane płatki- jabłko uprażyć na szklance wody, dodać płatki jaglane, chwilę przypilnować, żeby się nie przypaliło, zaczekać, aż zgęstnieje i zjeść :) Pyszna owsianka.
II sposób- 3 łyżki mleka kokosowego, 4 łyżki wody i 4 łyżki kaszy jaglanej lub płatków. Do tego latem mieliśmy zawsze borówki, maliny. Teraz dodajemy łyżeczkę dżemu niskosłodzonego.
III sposób- takie same przygotowanie płatków co w II sposobie + kakao słodkie (łyżeczka) i zmiksowane figi. Z fig jednak zrezygnowałam, ponieważ, jak dla mnie, było zbyt słodkie.

Nie jadamy już wieprzowiny. Jedynie wołowinka i drób :)
Przepisów na smaczne i dietetyczne, syte obiady mam mnóstwo. Podzieliłabym się całym jadłospisem z chęcią, ale niestety...

Mam jeszcze jedną dietę, 1300 kcal, jednak z niej zrezygnowałam, ponieważ, mimo, że kalorycznie była uboższa niż poprzednia, to niestety na tej diecie waga się zatrzymała. Obecnie jestem na diecie restrykcyjnej 1400 kcal i uwielbiam ją. Na przemian stosuję posiłki, sposób przygotowania potraw, tak by się nie znudziła. Dodaję również posiłki z tej 1300 kcal i póki co waga maleje :)

W diecie restrykcyjnej ważne jest aby nie mylić też dni- zapomniałam o tym, a przecież powinnam napisać na samym początku.
Tak więc przez pierwsze dwa dni spożywam typowe węglowodanowe posiłki, kolejne dwa dni białkowe, kolejne trzy, są to dni średnie- mieszane.
Tak więc jak w węglowodanowe dni na śniadanie mam kaszę jaglaną, tak w białkowej mam jajecznicę albo omlet z twarogiem. A na kolejne 3 średnie dni mam kanapkę z szynką, albo płatki, po prostu mieszane.

Zawitała u Nas również oliwa z oliwek i sos sojowy. Cukier stał się zbyteczny- jedynie dla gości, którzy słodzą kawę/herbatę. Herbatki owocowe, zielone, kawa bez mleka...Oczywiście raz w miesiącu robimy sobie przerwę od  diety. Godziny są zachowane, wielkości posiłków również, ale na przykład zamiast owoców na przekąskę, zjemy sobie sunbites, a na śniadanie zjemy drobiową paróweczkę. Na obiad tradycyjnie ziemniaczki z mizerią i kurczak.

Przyprawy do kurczaka, gyrosa itp. zniknęły z naszych półek, królują tam teraz standardowe przyprawy: sól (której już praktycznie nie używamy), pieprz, papryka, chilli, bazylia, oregano, imbir... Na parapecie rośnie Nam mięta w doniczce... :)
Tak mi się marzy, że jak będę miała swój dom, swoją kuchnie, to na parapecie będę miała w doniczkach ziółka :)

Będąc na diecie, główne Nasze napoje, to woda i herbatki. Ja oczywiście jeszcze piję dodatkowo Mama Coffe, kawę zbożową... bez tego się nie obejdzie :)

Mam nadzieję, że mój post  zachęci Was do wypróbowania czegoś nowego- chociażby takiego oczyszczającego koktajlu na kolację, czy płatków jaglanych na śniadanie :)

P.S. Nie było mnie tak długo, ponieważ ... dopadła Nas choroba, wyleczyliśmy się na szczęście domowymi sposobami i całe szczęście rozłożyło tylko mnie i mężula, a Hanię nie. Dodatkowo dziś (27.09) są moje urodziny i troszkę musiałam posiedzieć w kuchni, ponieważ mam zapowiedzianych gości na jutro- coś trzeba było upiec :) Do tego jeszcze przetwory na zimę, którymi mam zamiar się pochwalić, no i oczywiście moja Haniula, która nie chce spać w dzień, a wieczorami zasypia dopiero przed 22.

Pozdrawiam, Milena :)

10 komentarzy:

  1. może kiedyś pójdę na dietę :D aktualnie nie mam czasu :D
    co wsadzasz do słoików?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, bycie na diecie nie jest wcale takie czasochłonne :) A w słoiczkach mam już dżemik z brzoskwiń, w pojemniczkach mam truskawki zmiksowane i jagody. :)

      Usuń
  2. Ja to bym chciała męża odchudzić. Bardzo zdrowo gotuję, pilnuję go, myślę, że dzienna podaż kalorii wynosi u nas około 1800 kcal, czasem może 2000. Ja ćwiczę sobie prawie codziennie około 45 minut, mąż niestety prawie się nie rusza i ma duuuużą nadwagę. Nie mam pojęcia jak mu pomóc, bo wiem że nasza dieta jest dobra, Ja sama zresztą ważę niecałe 50 kg, a nie odmawiam sobie słodyczy (w przeciwieństwie do męża). Nie mam pojęcia co robić, by mu pomóc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż również miał problem ze zgubieniem kilogramów, pomimo iż starałam się zdrowo gotować. Dietetyk był ostatnią szansą i się udało :) Czasem przyczyna leży nie tylko w obiadaniu się słodyczami, czy przekąskami słonymi, ale także w ... tarczycy. Może warto zrobić badanie?

      P.S. zazdroszczę Ci wagi. 50 kilogramów... jejku, ja tyle ważyłam w technikum na samym początku : ) Chciałabym tyle ważyć :)

      Usuń
  3. Ale smakowicie, a najbardziej do gustu przypadły mi koktajle dziś sobie zafunduje, a co :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ech, dieta... Zaczynam w każdy poniedziałek i kończę koło środy:( No właśnie, dziś poniedziałek, a ja zajadam przed kompem ciasto z wesela znajomych... Trzymam za Ciebie kciuki, bo ja w tym tygodniu dietę odpuszczam :D PS Też nie przepadałam za kaszą jaglaną, ale ostatnio ciągle używam jej zamiast ryżu np. w zupach czy jako dodatek do dań głównych.
    PS2 Wszystkiego najlepszego za okazji urodzin!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Ja też sobie w dzień urodzin pozwoliłam na chwilę szaleństwa :) Zjadłam Rafaello i karpatki...ciężko było upiec ciasto i nie spróbować :)
      Na szczęście zmiany w kilogramach nie widać :)

      Usuń

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger