środa, 29 stycznia 2014

Moje oczekiwanie na ... cud :)

Dokładnie pamiętam, jakby to było wczoraj. Godzina 5 rano, zaspana lecę do łazienki zrobić test...

Razem z mężem bardzo chcieliśmy zostać rodzicami, dlatego też, w domu było kilka testów ciążowych. Co miesiąc termin miesiączki się przesuwał, więc co miesiąc szłam z wielką nadzieją zrobić test. Zawsze byłam zawiedziona- jedna kreska. Mąż uważał, że za dużo myślę, że psychika kobiety tak działa, że jak mocno pragnie zajść w ciążę i mieć dziecko, to ciężej będzie jej zajść, pomimo tego, że wszystko z nią jest w porządku. Teraz stwierdzam, że miał rację. 
Na ferie wybraliśmy się do Krakowa i Zakopanego, żeby odpocząć od pracy, obowiązków domowych i żebym przez chwilę przestała myśleć o ciąży... 
Było super, codziennie jakieś zwiedzanie, kupowanie pamiątek i igraszki nocą :) Rzeczywiście taka odskocznia dużo pomogła, wróciliśmy wypoczęci i zadowoleni :)
Pewnego ranka, kiedy leżałam razem z mężem  łóżku, zaczął pobolewać delikatnie brzuch, a że zbliżał się czas miesiączki, stwierdziłam, że to normalne. Pamiętam, powiedziałam, że fajnie by było, gdybym przez kolejne 9 miesięcy miała spokój od miesiączek (które zawsze miałam bardzo bolesne i bez mocnych środków przeciwbólowych nie mogłam normalnie funkcjonować), fajnie by było gdyby w tym miesiącu okazało się, że jestem w ciąży. 
Pamiętam, że męża drobne przeziębienie rozkładało, wybrał się do apteki i kupił test tak przy okazji. Dał mi go i powiedział, że niech leży w domu i czeka na właściwy moment (to był jedyny test w domu). Dni mijały, a pomimo lekkich bóli podbrzusza, nic innego się nie działo. Po paru dniach, stwierdziłam, że może jednak zrobię test (pomimo postanowienia, że następnym razem odczekam dłużej). 
Rano, zaspana poszłam zrobić test. Jednym okiem patrzę, a tu dwie kreski. Patrzę jeszcze raz ... o Boże! Jestem w ciąży, są dwie kreski,dwie wymarzone kreski!
Ze łzami w oczach  i z testem w ręku, pobiegłam do męża :) Najwspanialszy dzień. Dzień w którym dowiedziałam się najwspanialszej nowiny :)
Do dziś mam zdjęcie testu oraz sam test :)
Były jeszcze 3 kolejne testy na drugi dzień, żeby upewnić się (no przecież nie pójdę do lekarza i nie powiem, że zrobiłam tylko jeden test), ale ten pierwszy test, ten kupiony przez męża, jest zachowany :)
Nie czekaliśmy długo, umówiliśmy się od razu do lekarza i okazało się, że jestem w 5 tygodniu ciąży. :) Tak więc nasze ferie były "owocne" :)

A u Was jak było ? Długo oczekiwane dwie kreski, czy może całkowita niespodzianka?

Na pewno wniosek jest jeden: psychika kobiety dużo robi. Wystarczyło się wyluzować, przestać myśleć o ciąży i nie żałować sobie przyjemności :) 
Poza tym, uważam również, że o "wpadkę" bardzo łatwo, a kiedy się planuje dziecko ... to trochę to trwa. Oczywiście nie we wszystkich przypadkach tak jest. My na szczęście długo się nie naczekaliśmy :)




Na koniec zdjęcie z Zakopanego :)

4 komentarze:

  1. My planowalismy dziecko tzn. nie takz, ze koniecznie teraz i koniec. Byly przygotowania do slubu, w miedzy czasie podpytalam lekarza czy jakos sie przygotowac, zrobilam testy na rozyczke i toxo i zaczelam lykac kwas foliowy. Po slubie troche sie spielam -a dokladniej gdy miesiac po okres spolznial sie o prawie 2 tygodnie, Test negatywny, wiec pewnie stres pzredslubny i kilkukrotne zmiana klimatu dala o sobie znac. Miesiac pozniej mimo nadziei okres przyszedl jak w zegarku. Pozniej w ogole juz sie nie nastawialam, stwierdzilam, ze jak Bog da to bedzie. Brzuch pobolewal jak na okres, piersi nabrzmiale - okres sie spoznial o 2 dni...test mialam w domu, ale robic nie chcialam bo myslalam, ze to ponownie stres i poza tym niczego sie nie spodziewalam po minionym miesiacu. Bole jednak trwaly, a nam szykowala sie podroz po samochod - 200km. Mialam wszytskie objawy okresu,Stwierdzilam, ze jak do rana okres nie wroci to zrobie juz ten test dla swietego spokoju, tylko dlatego, zeby w podrozy nie miec przykrej niespodzianki i odpowiednio sie zabezpieczyc. Nasiusialam gdzie trzeba i zabralam sie za poranna toalete i nawet nei zdarzylam twarzy przemyc jak katem oka zobaczylam dwie krechy - zglupialam, poryczalam sie, zrobilam fotke i chcialam powiedziec mezowi, ale nie przez telefon.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię czytać, jak to te początki wyglądały u kogoś innego :)
    Ja też dużo wcześniej zaczęłam łykać odpowiednie suplementy, wizyta u lekarza w sprawie ciąży też była :) Ogólnie to podejście miałyśmy te same, tylko, że u mnie ta chęć była silniejsza. Nie byłam w stanie czasem o ciąży przestać myśleć. Dlatego, ferie pozwoliły mi się zrelaksować i zapomnieć o wszystkich troskach i o ciąży :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, że tak szybko się Wam udało ;) właściwie niespodziewanie. Pewnie tak jest jak piszesz, że jak bardzo się chce to nie wychodzi a jak się odpuści to się udaje, ale tak ciężko jest odpuścić i nie myśleć.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie skojarzyłam, że dni płodne przypadły na okres wyjazdu :D Tak więc owocne ferie mieliśmy :)

      Usuń

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Cytryniaki , Blogger